Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Religia · 7 min czytania

Sierociniec

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Pewnego dnia, kiedy Maciuś nauczył się już dobrze mówić, zapytał z wielką troską wychowawczynię: -czy to Go boli? Siostra Alojza spojrzała na chłopca a potem, biegnąc za jego wzrokiem, na ukrzyżowanego Jezusa. -Boli, moje dziecko, bardzo boli-odpowiedziała z westchnieniem dotykając stóp Zbawiciela. -To dlaczego się uśmiecha?-zapytał zdziwiony malec. Wychowawczyni spojrzała na chłopca. -Uśmiecha?- zdziwiona popatrzyła w górę na twarz Jezusa. -Tak-odpowiedział chłopiec a jego twarz promieniała. -Dziecko, czy ty aby dobrze się czujesz?-Zatroskana dotknęła jego czoła. Było niepokojąco ciepłe. -Chodżmy.-Wzięła małego za rękę i ruszyli w stronę wyjścia. Maciuś nie rozumiał, dlaczego muszą iść, akurat teraz kiedy na sercu zrobiło mu się przyjemnie ciepło. W dodatku reszta dzieci została i mogła modlić się i śpiewać. Maciek najbardziej lubił modlitwę do Anioła Stróża. Czuł się wtedy bezpieczny. Całą drogę aż do drzwi oglądał się za siebie, a na koniec pomachał w stronę krzyża, co jeszcze bardziej zdziwiło i zaniepokoiło wychowawczynię. Czerwone słońce chyliło się ku zachodowi. Pażdziernikowy dzień układał się do snu. Za oknem co rusz przelatywał jakiś liść, to żółty, to brązowy, to znów w kolorze rozpalonego słońca. W pokoju, w którym leżał chłopiec, było cicho. Przyjemne ciepło termoforu rozchodziło się po drobnym ciele malca, zajętego obserwowaniem pajączka, snującego swoją sieć w rogu przy suficie.Drzwi do pokoju uchyliły się delikatnie i pojawiła się w nich najpierw głowa,a za nią reszta ciała siostry Marii. -Nie śpisz?-zapytała cichutko widząc szeroko otwarte oczy chłopca.-Jak się czujesz?-Dotknęła czule jego policzka, poprawiając przy tym kołdrę. -Dobrze, proszę siostry. Smutno mi tylko, bo nie poszedłem z dziećmi na wieczorną modlitwę. Czy to znaczy, że jestem leniwy?-Dopiero w tym momencie maluch spojrzał w oczy siostry Marii, odrywając wzrok od zapracowanego pajączka. -Nie mój skarbie, nie jesteś leniwy-siostra uśmiechnęła się ciepło-tylko troszkę chory i powinieneś leżeć, a pomodlić możemy się tutaj. Chłopiec uniósł się na łokciach próbując wstać, lecz siostra powstrzymała go przykładając dłoń do jego chudziutkiej piersi. -Ojcze nasz,... Tymczasem w drugim końcu korytarza, w większej, aczkolwiek równie skromnie urządzonej izbie, siostra Alojza słuchała diagnozy lekarza. Uspokajał ją, że to tylko przeziębienie i że chłopiec wkrótce wróci do zdrowia.Ona jednak była pełna obaw.Mimo to, z wiarą przyjęła słowa doktora. -Bóg zapłać-powiedziała na pożegnanie, ściskając mu dłoń. Mijały dni a mały Maciek wciąż pozostawał w łóżku. Były momenty, że czuł się dobrze. Pozwalano mu wtedy pochodzić po pokoju czy korytarzu, na dwór jednak nie wychodził. Jego ulubionym zajęciem było wpatrywanie się przez zamknięte okno w dal. Były tam lasy, łąki, pola, a na nich ludzie zbierający ziemniaki, czy też koniki ciągnące pług, lub wóz. Z lasu czasami wychodziły sarny. Nie spiesząc się skubały trawę, dopóki ktoś lub coś ich nie przestraszyło. Pędziły wtedy na złamanie karku przed siebie, a on martwił się, żeby nic im się nie stało. Któregoś dnia wieczorem, kiedy siostra Maria weszła do pokoju, chłopca nie było ani w łóżku, ani przy oknie. Sprawdziła na korytarzu i w pokojach innych dzieci.I nic. Przestraszona pobiegła po siostrę Alojzę. Znalazły go w kościele. Stał uśmiechnięty przed ukrzyżowanym Jezusem i mamrotał coś pod nosem.Kobiety podbiegły do niego. -Dziecko drogie!-z przejęciem powiedziała siostra Alojza biorąc go na ręce.…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Sierociniec — czytnik · opowiadania