Fantastyka · 13 min czytania
Siła przyjaźni Cz 2
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Po kilku minutach dotarli do małej polany, na której ktoś już na nich czekał. - Artur? No nie! Tylko nie on! - Zaczekaj właśnie on ma Ci coś do powiedzenia. - Czarek chcę Cię przeprosić. Proszę wybacz mi to wszystko co kiedyś zrobiłem. - Wybaczyć Ci! Dobre sobie! I mówisz to tak spokojnie, jakby się nic nie stało! Mówisz tak, jakbyś przepraszał za to, że nie miałeś racji i, że niepotrzebnie się pokłóciliśmy! - To nie tak! - A jak? Jak według Ciebie mam postąpić? Człowieku pomyśl, ufałem Ci powierzałem największe sekrety i najskrytsze myśli. A ty co? Musiałeś to wszystko podać dalej I to komu? Markowi! Wiedziałeś, że akurat on nie powinien o tym wiedzieć. Przyjaźniliśmy się, a dzięki tobie wszystko się skończyło. Więc powiedz mi dlaczego mam Ci wybaczyć? Nie masz bladego pojęcia jak się wtedy czułem, jak się teraz czuję! Zresztą to nie ma sensu..... - Nie masz racji, ale jeśli to dla Ciebie zbyt wiele. Jeśli nie jesteś jeszcze gotów, by wybaczyć i zapomnieć... To masz rację nie ma sensu narażać nie winnych ludzi. - Mam dość! - Czarek odwraca się i odchodzi. Idąc mówi do siebie w myślach - Jak on śmiał? Po tym co zrobił tak po prostu prosi żebym mu wybaczył. To nie do pomyślenia. Chociaż cyganka mówiła, że stary przyjaciel przyjdzie z pomocą. Ten facet z kolei mówi, że tylko my możemy ich uratować. Może warto odłożyć dawne sprzeczki na bok i spróbować im pomóc. A jeśli znów mnie zdradzi? Co wtedy? Zaufać mu? Nieświadomy tego, co robi Czarek zatrzymuje się. - Warto spróbować! - odwraca się i krzyczy - Zmieniłem zdanie Prowadź do waszego Maga! - Świetnie! - Dobra decyzja! Chodźcie. Przejście jest niedaleko stąd. - Nie myśl sobie, że to co powiedziałem oznacza pojednanie na stałe. Gdyby nie to, że ktoś liczy na moją pomoc zostawiłbym Cię samego. - Wiem! - Gówno prawda! Nie obchodzi mnie, co się tam stanie. Co się stanie z tobą tym bardziej mnie nie obchodzi. Jeżeli jednak wrócimy obaj to trzymaj się ode mnie z daleka. Najlepiej wynieś się na inną planetę. Nigdy więcej nie mam ochoty Cię widzieć. Zrozumiałeś? Czy mam Ci to dobitniej wytłumaczyć? - Zrozumiałem! Liczyłem jednak na to, że po tych wszystkich latach zapomniałeś, co się stało i wybaczyłeś mi. - Nie mam zamiaru rozmawiać z tobą na ten temat. Jeszcze jedno każdy liczy na siebie. - Rozumiem! To wszystko? - Tak! - To dobrze! Kilka chwil później dochodzą do kolejnej polany. - To tutaj? Nie widzę żadnej bramy, ani niczego co by ją przypominało. - Oglądałeś zbyt dużo filmów fantastycznych. Widzisz te dwa drzewa po środku polany? - Widzę i co? - Między nimi znajduje się przejście do mojego świata. - Żartujesz prawda? - Nie! Podczas przejścia możecie doznać zawrotów głowy, a nawet stracić przytomność. Tak przynajmniej było przy moim pierwszym przejściu. Gotowi! - Bardziej i tak już pewnie nie będę. - Jasne! Przechodzą. Po chwili z Czarkiem zaczyna się coś dziać - Jeżeli to są zawroty głowy to..... - nie jest w stanie dokończyć myśli i traci przytomność Gdy po kilku minutach ją odzyskuje ze zdziwieniem stwierdza, że są na tej samej polanie, co wcześniej. - Co jest? Czyżby nam się nie udało? - dopiero, gdy zadał te pytania rozejrzał się dokładnie. Polana była prawie identyczna jak ta na której byli kilka minut wcześniej. - Obudziłeś się? Jak się czujesz? - Ok. Nie udało nam się, prawda? - nieznajomy uśmiechnął się. - Mylisz się! Jesteśmy już w moim świecie. - To dobrze. Mam jedno pytanie. Mogę? - Słucham. - Jak masz na imię? - Nie przedstawiłem się wcześniej. - Nie! - A to przepraszam. Gotfryd. Tyle musi wam na razie wystarczyć. - No dobrze. Prowadź do waszego Maga. - Nie zaczekamy na twojego kolegę? - No tak! - w tym momencie podchodzi do Artura. - Wstawaj matole! Nie czas teraz na spanie. No wstawaj baranie! - wymawiając ostatnie słowa solidnie potrząsa kolegą. - No już wstaję! Kurczę. Nie udało nam się, co? - Ruszaj się wreszcie! - No już! Gdy Artur wstał ruszyli w nieznanym kierunku. Szli przez zniszczone wsie, a idąc każdy z nich w milczeniu bił się z własnymi myślami. Po kilku godzinach wędrówki zobaczyli zamek. - To tam zmierzamy, prawda? - zapytał Czarek. - Tak! - odparł Gotfryd - Właśnie tam czeka na was nasz Mag. - Świetnie! Niech to się jak najszybciej zacznie i skończy. Chcę jak najszybciej wrócić do mojej narzeczonej. - Nie dziwię Ci się! Chwilę później Gotfryd rzekł - Zanim spotkacie się z naszym Magiem chciałbym wam coś pokazać - Nie ma sprawy. - odpowiedział Artur Po chwili dotarli do zamku. Gdy wchodzili przez główną bramę spotkali kobietę. Ta, gdy tylko zobaczyła Gotfryda natychmiast padła na kolana. - Witaj Książę! Mag Terencjusz już czeka na waszą wysokość. - Dziękuję Belindo! - Książę? Zaczyna się robić coraz ciekawiej! - pomyślał Czarek. - Masz rację. Ale wiedz o tym, że to dopiero początek niespodzianek. - Co? To Ty umiesz czytać w myślach? - Oczywiście! Każdy mieszkaniec tej krainy posiada jakieś magiczne zdolności. - No świetnie! Wiesz jeszcze coś o czym my powinniśmy wiedzieć? - Nie! Ale jak mówiłem wcześniej chciałbym Wam coś pokazać. - Prowadź Wasza Wysokość! - Przestań! Wy możecie mówić do mnie po imieniu. - Dziękujemy za ten zaszczyt! - Przestańcie zaczynacie mnie naprawdę denerwować. Przez kilka minut idą w milczeniu. - Jesteśmy na miejscu. Przyjrzyjcie się tym rysunkom. - Niezłe. Całkiem dobre. Co to za miejsca? -zapytał Czarek. - To tereny przed pałacem. Dokładnie te same, które widzieliście dziś popołudniu. - Żartujesz? - Niestety nie! Te tereny jeszcze miesiąc temu wyglądały jak na tych rysunkach. A teraz sami widzieliście co z nich zostało! - Chciałbym spotkać tego co to zrobił. - rzekł Artur - Poczekaj już niedługo! - Myślisz o tym samym, co ja? - O tak! Co by to nie było pożałuje, że kiedykolwiek się urodziło. - Dokładnie! - Cieszę się, że te rysunki zrobiły na was tak ogromne wrażenie. Teraz jesteście gotowi, by spotkać się z naszym Magiem. - Prowadź do niego! Wychodzą z komnaty i ruszają korytarzem na spotkanie z czarnoksiężnikiem. Kilka minut później Gotfryd wprowadza ich do kolejnej komnaty. - Witaj Książę! - pierwszym słowom Maga towarzyszy głęboki ukłon - Dobrze, że tak szybko wróciłeś. - Witaj Terencjuszu! Czy to o tych ludzi Ci chodziło? Czy po nich mnie wysłałeś? - Tak. Mimo, że nie wyglądają na silnych mają niczym nie ograniczoną moc. - A więc do dzieła Terencjuszu. Naucz ich korzystać z magicznych mocy,…