Przyjaźń · 7 min czytania
Siła tańca
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Nancy wróciła z wieczornego treningu. Stanęła przed domem. Wyjęła z torby pęczek kluczy, wybrała jeden i próbowała wsadzić go do drzwi. Nie mogła. Strasznie trzęsły jej się ręce. Zakręciło jej się w głowie. Upadła. Po chwili znalazła się w szpitalu. Nie nawidziła tego miejsca. Zawsze gdy koło niego przechodziła, przypominała sobie o Minerwie. Niezwykłej kobiecie, która odeszła kilka dni temu. Teraz Nancy nie miała nikogo, kto byłby jej tak bliski jak ona. Rodzice dziewczyny rozwiedli się, gdy była jeszcze mała. Jej mama wyjechała, zostawiając Nancy pod opieką ojca. Ten nie chciał opiekować się córką. Wolał siedzieć w barze ze swoimi kolegami. Co wieczór wracał do domu upity i bił dziewczynę. Potem Nancy zamykała się w swoim pokoju i płakała. Dziewczyna tak strasznie bała się ojca. Kiedyś, w kącie pokoju znalazła stary album. Na wszystkich zdjęciach była tańcząca, młoda kobieta. Od tamtej pory Nancy zakochała się w tańcu. Marzyła by w przyszłości zostać tancerką i występować na scenie tak jak kobieta ze zdjęć. Pewnego razu, Nancy nie wytrzymała i postanowiła uciec. Błąkała się po ulicy, spała na parkingach, kradła aby mieć coś do jedzenia. Raz, natknęła się na miłą, starszą kobietę, która zaproponowała jej ciepłą herbatę. Nancy zgodziła się i poszła za nią do małej kamienniczki. Minerwa wypytała ją o wszystko i postanowiła pomóc. Ona sama uczyła tańca, więc Nancy mogła w końcu spełniać swoje marzenia, miała też normalny dom, pełen miłości i ciepła. 14-latka pamiętała te chwile do dzisiaj. Nigdy nie wybaczyła ojcu tego co jej zrobił. Jednak, wbrew pozorom, tęskniła z nim. Leżąc w szpitalnym łóżku, zastanawiała się, czy mężczyzna jeszcze ją pamięta, czy zapomniał już o tym, że ma córkę. Na ojca czekała całe popołudnie, lecz on się nie zjawił. Wieczorem do dziewczyny przyszła młoda lekarka i chciała z nią porozmawiać. -Mogę?- spytała. Nancy odwróciła się na drugi bok, nic nie mówiąc-Jestem Nicole. Chciałabym zająć ci tylko chwilę. Możem rozmawiać albo jak dorośli albo jak dzieci. Którą opcję wybierasz? -A jak pani myśli?- wybełkotała Nancy -No właśnie nie wiem i chce żebyś to ty mi powiedziała- odparła. Nancy milczała. Z jednej strony chciała z kimś o tym wszystkim porozmawiać, ale równierz strasznie się bała- Ok widzę, że nie jesteś chętna do rozmowy. Przyjdę do ciebie później. Dobranoc -Niech pani zaczeka!- krzyknęła dziewczyna, odwracając się do niej- Niech pani jeszcze chwilę ze mną zostanie, proszę... -Czyli to znaczy, że wybierasz opcję pierwszą?-zapytała z uśmiechem. Nancy nieśmiale pokiwała głową i ścisnęła rękę lekarki- No to co może mi coś o sobie opowiesz? -Nie lubię mówić o sobie...-odparła -A to opowiedz mi o kimś, o kim lubisz- zachęcała ją Nicole. Dziewczyna długo nie odzywała się, lecz w końcu zebrała się na odwagę: -Mogę pani opowiedzieć o Minerwie... Ona zawsze była taka radosna, uśmiechnięta, wszystkim pomagała. To tylko ona we mnie wierzyła, wspierała mnie, była na każdych moich występach... Przy niej czułam się silna i bezpieczna...- Nancy znów zaczęła płakać - Proszę- powiedziała kobieta podając jej chusteczki- Spokojnie, płacz, to nie jest nic dziwnego i wstydliwego. Każdy ma w swoim życiu cięższe chwile- odparła, gdy zobaczyła Nancy, która próbowała zasłonić swoją twarz chusteczkami. Zapadła cisza. Nancy tępo wpatrywała się w ścianę, lecz po chwili zapytała: - A co z moim ojcem? Zapomniał już o mnie? - Twój ojciec,…