Fantastyka · 7 min czytania
Silversnake : Wisząca Głowa - Rozdział I
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Rozdział pierwszy Dom Edwardsów
Ponad koronami wielkich drzew w przeogromnym lesie Lathar, zapadła ciemna noc. Niebo było zachmurzone do tego stopnia, iż promienie księżyca nie docierały do ziemi. Od czasu do czasu można było usłyszeć pohukiwanie sów i mrożące krew w żyłach wycie jakiegoś zwierzęcia. Wśród drzew leżało „coś”. Tym czymś było ludzkie ciało. Z daleka można było usłyszeć głęboki, głośny oddech. Osoba musiała bardzo się zmęczyć zanim padła i znalazła się na zimnej pokrytej ściółką ziemi.
***
Kilkunastoletni chłopak o długich blond włosach, zielonych oczach i kruczoczarnych brwiach spał na pięknie zdobionym łóżku. W ogromnym pokoju nie było prócz niego nikogo. Z prawej strony łoża stał stary zegar, który bardzo głośno tykał z lewej strony szafka a na niej zakurzona lampka nocna. Na pomarańczowym suficie widniały złote napisy w jakiś dziwnym języku. Niektóre z wyrazów zasłaniały trzy witrażowe żyrandole. Chłopak powoli zaczął się budzić. Promienie słońca wpadające przez trójkątne okno raziły go w oczy. Było mu gorąco, więc zrzucił z siebie całą kołdrę. Był prawie nagi. Na sobie miał tylko czerwone bokserki z wzorkami w kaczuszki. Chłopak rozejrzał się dookoła. Teraz dopiero dotarło do niego, że nie wie gdzie jest i jak się tu znalazł. Do głowy zaczęło napływać mu milion a może nawet więcej myśli. Jak się tu znalazłem? Co to za dziwny pokój? Kto mnie tu przyprowadził? A może sam tu przyszedłem? Młodzieniec podszedł do drzwi i złapał za klamkę. Były zamknięte a kluczyka nie było. Przemaszerował przez cały pokój kilka razy wciąż zadając sobie te same pytania i w końcu położył się na łóżko i wyczekiwał, aż ktoś raczy wypuścić go z tego miejsca.
***
W pokoju rozległ się zgrzyt otwieranego zamka. Drzwi otworzyły się i do pomieszczenia weszła kobieta. Była piękna i promieniowała radością. Jej długie srebrne włosy idealnie pasowały do szmaragdowych oczu i fioletowego stroju. Figurę miała smukłą. Piersi jak i pośladki były bardzo kształtne. Nie była zbyt wysoka, ale zdecydowanie nie można było nazwać jej karzełkiem. Ruszyła w stronę łóżka, na którym leżał chłopak. Jej ruchy były pełne finezji. - Witam. – przywitała się. Chłopak oniemiał minęła pełna minuta zanim burknął coś w stylu „część”. - Jestem Laura Edwards. – przedstawiła się. - Tommy Tennyson. – uścisnął jej dłoń. – Eee... no.... – jąkał się strasznie. – Co ja, tutaj robię? Laura uśmiechnęła się szeroko. - Nie mogę powiedzieć, że nie spodziewałam się tego pytania. - Więc? – poganiał ją Tommy. - Znaleźliśmy cię w pobliskim lesie. Wybraliśmy się na spacer z mężem i tak zupełnie z przypadku natknęliśmy się na ciebie. - Ja... – chłopak przerwał na chwilę. Był przerażony, nie przypominał sobie żadnego lasu. - nie pamiętam bym był w takim miejscu. - Ale byłeś Tommy. A teraz jesteś u nas i chcielibyśmy abyś powiedział nam skąd jesteś? Tommy zaczął gorączkowo myśleć, ale nie mógł znaleźć odpowiedzi na pytanie Laury. - Nie wiem. - To może powiesz mi ile masz lat? Albo jak się nazywają twoi rodzice? Znów zaczął przeszukiwać swój umysł. - Nie powiem. Nie pamiętam! Był zdenerwowany. Uświadomił sobie przerażającą rzecz. Stracił pamięć i nie pamięta nic sprzed wydarzeń w tym pokoju. Po raz kolejny w dniu dzisiejszym jego umysł zalało milion myśli. Jak to się stało? Czy uda mu się…