Komedia · 7 min czytania
Sir Henio we współczesności
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
,,Sir Henio"
Ściemniło się, więc dzielny rycerz sir Henio zapalił światło i poszedł spać. Wstał wczesnym rankiem, a dokładniej to o 12:00. -Kurcze blade!!! Znowu się nie wyspałem!-jęknął sir Henio Pomimo niewyspania nasz dzielny rycerz szybko włożył zbroje i wszedł na swojego głupiego, ale wiernego osła. Ten wierzchowiec jest lepszy od wszystkich koni, ale kiedy nie ma humoru leży bez ruchu w jednym miejscu. Jednak i na to sir Henio znalazł sposób. Na wędkę przywiązał marchewkę i gdy wsiadł na Omnibusa, czyli jego osła, zarzucił wędkę przed nos wierzchowca. Omnibus szedł w kierunku wskazanym przez marchewkę. Po kilku dniach sir Henio dotarł w ten sposób pod wieżę czarodzieja Morlina. -Ha, ha, ha!!! Mam maszynę do robienia zup oraz przepisy na zupy, czary nie będą mi już potrzebne! Ha, ha, ha!!! Zdobędę fortunę i wyjadę z tego zapchlonego średniowiecza do współczesności! Ha, ha, ha!!!-wrzeszczał Morlin -Poddaj sie lub giń!-krzykną sir Henio i wyjął miecz -Jeżeli przysłał cie król powiedz mu, że skończyłem z czarami. -Gdybym sie obrócił, ty zmieniłbyś mnie w żabę lub inne paskudztwo! Giń! Sir Henio pobiegł w stronę Morlina. Tak biegł i biegł, ale nie dobiegł, bo wpadł do dziury którą Morlin wyczarował mu pod nogami. -Psia krew! Co ja zrobiłem!-wściekł sie Morlin-Ten wariat zdemoluje cala współczesność, a wtedy ja nie będę mógł wyjechać do lepszego miejsca. Muszę go powstrzymać! Morlin wyczarował obok siebie taką sama dziurę jak ta do, której wpadł sir Henio i wskoczył do niej. Nasz dzielny rycerz wylądował w salonie samochodowym. -Smoki!-krzykną gdy zobaczył samochody Podbiegł do samochodu, do którego wsiadała jakaś młoda pani i zaczął go walić mieczem krzycząc: -Nie pożresz tej damy potworze! Właściciel salonu włączył alarm. Sir Henio przestraszył sie i wybiegł na ulicę. -Mnóstwo smoków!-krzyknął i uciekł do sklepu monopolowego -Wino!-krzyknął po raz który nie chce mi się liczyć Złapał butelkę wina i zaczął pić. Sprzedawca probował wyrwać mu ją ale nie udało mu sie to, ponieważ rycerz pomachał mu mieczem przed oczami. Ten sknera z monopolowego uciekł. Sir Henio wypił kilka butelek i poszedł pijany przespać sie na ławkę. -Proszę pana, czy to ładnie okradać muzea?-obudził go policjant -Precz siło nieczysta!-krzyknął trzeźwy już sir Henio -Pańska zbroja i miecz zostały skradzione z muzeum. Idziemy na komisariat. Policjant próbował go złapać. Sir Henio prawie, że trafił go mieczem. Policjant uciekł. -To wszystko z pewnością jest sprawką Morlina.-pomyślał nasz dzielny rycerz-Muszę go odnaleźć i zabić. Swoje poszukiwania rozpoczął w szkole. Wpadł do klasy, w której odbywała się lekcja języka polskiego. -A, to tutaj szkolą się czarodzieje. To pewnie są teksty zaklęć?-powiedział wskazując na tablicę a potem zaczął biegać po klasie i wszystko rozwalać Uczniowie i nauczycielka uciekli, ale sir Henio gonił ich. W końcu udało im się zgubić rycerza. Ten jednak się nie poddawał. Wypędził ze szkoły wszystkich uczniów i nauczycieli a potem ją zdemolował. Poszedł dalej do restauracji. Wbiegł do kuchni i zajrzał do garnków. -To są te wasze mikstury, alchemicy?-zapytał kucharzy-Zabiję was heretycy! Kucharze uciekli. Sir Henio spróbował zupy.…