Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Inne · 10 min czytania

Skaczące czapeczki

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Wesołe czapeczki

Zdarzyło się to bardzo dawno, gdy w krainie Lachów rządził srogi książę Alan. Nie dbał on o swoich poddanych. Ludziom żyło się źle. Ciężko pracowali, a i tak bieda im nie odpuszczała. Co zebrali z pola to zabierał książę. W poszukiwaniu lepszego życia mężczyźni coraz częściej wyjeżdżali z Lachi. Pozostawiali swoje rodziny, w nadziei, że wrócą bogatsi, ale tak rzadko się zdarzało. Stali się, więc zgorzkniali i smutni. W krainie Lachów opodal wielkiego boru za wsią stała mała chatka. Mieszkała w niej babcia z wnuczkiem. Żyli skromnie. Bywało, że nie starczało jedzenia i trzeba było iść spać bez wieczerzy. Rodzice wnuka wyruszyli tak jak i inni, szukać dostatku do odległych państw. Minęło jednak trzy lata i żadnych wieści od nich nie było. - Babuniu, czy oni wrócą? – pytał mały Felek. - Wrócą, tylko nie wiem kiedy. - Jak daleko poszli? – pytał dalej malec.. - Nie wiem kochanie. Ziemia jest tak wielka, że nie obejdziesz jej dookoła. - Nic im się nie stało złego babuniu? - Nie, sokół , nas by zawiadomił. - Babuniu, ty umiesz rozmawiać z ptakami? - Tak kochanie. - Nauczysz mnie? Też chcę rozumieć ich mowę. - Jak podrośniesz, to cię nauczę. A teraz grzecznie zmów pacierz i do łóżeczka. Małe dzieci już śpią. Kiedy mały Felek zasnął babcia wyszła na podwórko i patrzyła w stronę wielkich dębów. Pośród nich stała mała górka skalista. Na niej siadywał czasami sokół, którego nazwała Iwem. Niestety nie wypatrzyła tam swojego ulubieńca, który co jakiś czas przynosił jej wieści ze świata. Kiedy wracała do chatki coś przebiegło jej drogę. Zobaczyła małego kotka. Wzięła go na ręce i pogłaskała. - Będzie radość dla mojego wnuka. Może częściowo ukoi jego tęsknotę za rodzicami. Sama już mam wątpliwości, czy wrócą. Długo ich już nie ma. Nie weszła jeszcze na ganek, gdy nagle usłyszała trzepot skrzydeł. - Żyją i wrócą – krzyknął Iwo. - Długo ciebie nie było. - Będzie dobrze – odpowiedział Iwo. - Dziękuję ci Iw. Leć i wracaj z dobrymi wieściami. Nastał ranek. Felek obudził się jak zwykle w dobrym nastroju. Pogoda ducha go nie opuszczała. Spojrzał na zydel i oniemiał. - To chyba sen – stwierdził Felek. Widzę kotka w koszyku, czy go tam nie ma? Kotek poruszył się i zaczął mruczeć. - Nie to chyba nie sen – powiedział i podszedł do kotka. - Czyj ty jesteś? - Twój – powiedziała babcia, wchodząc do pokoju wnuka. - Mój? - Tak. Jak go nazwiesz? - Kuleczka - A teraz myć się i na śniadanie. Babcia w miseczce nalała Kuleczce mleka. Swojemu wnukowi nagotowała zacierki. Postawiła na stole i usiadła przy krośnie. - Babciu a ty nie będziesz jeść śniadania? - Już jadłam – odpowiedziała babcia. Babcia kłamała. Jedzenia ledwie starczało dla Felka. Po śniadaniu Felek pobiegł na podwórko razem z Kuleczką. Tam harcowali do woli. - Już skończyłam tkać kilim. Może go wymienię w wiosce na jedzenie – pomyślała. - Babciu, babciu on jest taki śmieszny. Gryzie mnie za pięty. - Felek idziemy do wioski. - Po co babciu. Nie lubię tam chodzić. - Musimy wymienić moje kilimy na jedzenie. Kończą się nam zapasy. Kuleczka zostaje w domu. Ona go przypilnuje. - Jak mus to mus. Tam wszyscy są smutni, ciągle tylko narzekają. Oni babciu nie uśmiechają się., Tylko płaczą i zrzędzą. U nas w domu jest inaczej. Ty jesteś inna. Czasami tylko zamyślasz się i patrzył w dal. Wiem, że wtedy wypatrujesz moich rodziców. - Ty mały mądralo. Nie za dużo widzisz? - Mam to po tobie. W naszej chatce, chociaż mała jest wesoło, a w ich wielkich domach smętnie i ponuro. - Dobra już dobra nie mów tyle i tak musisz iść ze mną. Za mały jeszcze jesteś, aby sam zostać w domu. - Z kotkiem. - Nie ma mowy. Felek nie był zadowolony z decyzji babci. Kiedyś, gdy byli rodzice on zostawał w domu z babcią. Odkąd wyjechali wiele rzeczy się zmieniło. Mieli wrócić za rok, a już trzy lata mija. Babcia była już za stara, aby uprawiać ziemię, toteż i klepali biedę, wyczekując powrotu rodziców Felka. Babcia tkała kilimy, które w wiosce wymieniła na mąkę, jajka i mleko. Tym razem też załadowali kilimy na wózeczek i ruszyli do wioski. - Kochanie najpierw zajdziemy do kowala. Felek ożywił się na wieść, że będzie mógł spotkać się z synem kowala, z którym od czasu do czasu swawolili. Już nie narzekał, że zostawił swoją Kuleczkę w domu. Szedł ochoczo i radośnie sobie pogwizdywał. W końcu doszli. Wielkie było zdziwienie Felka, gdy zobaczył zapłakanego Ola siedzącego przed kuźnią. - Dlaczego płaczesz? – zapytał Felek. - Nie wiem. Tak jakoś. Taki mam nastrój. - Nie masz powodu do płaczu, a płaczesz? - Powody to mam, ale po co o tym mówić. -Czy rodzice wyjechali? - Nie. - Czy przestali ciebie kochać? - Nie, to nie to. - Może zbili ciebie? - Nie tym razem. - Więc o co chodzi? – zapytał mocno zniecierpliwiony Felek. - Za tydzień są moje urodziny. - To chyba dobrze. - Nie wiem, czy to dobrze. - Coś dzisiaj jesteś markotny. Ja bym się cieszył. - A ja nie.

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%