Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Fantastyka · 8 min czytania

Skała, kamień, kamyczek.

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Przed mymi oczami ukazała się droga. Mroczny, otoczony wykrzywionymi, spróchniałymi konarami trakt. Nie wiedziałem zupełnie, jak znalazłem się w tym dziwnym miejscu. Drzewa otaczały mnie z każdej strony, zasłaniały niebo, chmury, gwiazdy, które powinny być gdzieś nade mną. Przerażającą ciemność rozświetlał jedynie nikły blask dochodzący z drugiego końca drogi. Blask barwił gęstą mgłę na czerwono. Nie widząc innego wyjścia ruszyłem w stronę jedynego jasnego punktu, co chwila potykając się o nierówności na ziemi. Z każdym krokiem ogarniał mnie coraz dokuczliwszy chłód. Dreszcz przeszedł po moich plecach. Wokół panowała idealna cisza, przerywana jedynie szuraniem moich butów. Czym bliżej byłem tajemniczego światła, tym mgła robiła się gęstsza a zimno dokuczliwsze. Nie ustawałem jednak nawet na krok. Bez wyraźnego powodu zmierzałem do wyznaczonego wcześniej celu. W końcu dotarłem na miejsce. Mgła i chłód ustąpiły miejsca tajemniczemu widokowi. Oczom mym ukazał się posępny stary dom położony na delikatnym wzgórzu. Okna zabite deskami świadczyły o tym, że od dawna nikt w nim nie zamieszkiwał. Spróchniałe drewno trzeszczało przeraźliwie, gdy wiatr się wzmagał. Dziwny blask, który przyciągał moją uwagę dochodził ze szczelin w oknach i drzwiach. Rozświetlał czerwienią mrok naokoło domu. Stojąc i przyglądając się niecodziennemu widokowi poczułem czyjś wzrok na swoim karku. Odwróciłem się szybko i dostrzegłem spojrzenia utkwione we mnie z ciemności. Małe czerwone pary punktów. Ile ich dokładnie było, nie pamiętam. Jednak pomogły mi one podjąć decyzję. Podszedłem do wejścia. Pukanie do starych drewnianych drzwi zabrzmiało cicho i głucho. Nie doczekałem się żadnej odpowiedzi. Nie chcąc stać dłużej na zewnątrz, w towarzystwie niezidentyfikowanych istot nacisnąłem klamkę. Drzwi były otwarte. Wchodząc obejrzałem się raz jeszcze w stronę święcących w ciemności oczu. Dalej tam były. Patrzyły na mnie nieruchome. Wszedłem do środka. Wewnątrz roztoczył się przede mną szeroki korytarz. Na ścianach umieszczone były lampki błyszczące czerwonym światłem. Stary dywan do połowy zjedzony był przez mole. Na ścianach wisiały obrazy przedstawiające jeden tylko motyw. Dwóch mężczyzn mordujących się nawzajem. Jeden wbijał drugiemu siekierę w głowę, co zaowocowało obfitym potokiem krwi, tamten zaś obcinał pierwszemu nogę na wysokości kolana piłą mechaniczną. Krew występowała przy tym równie obficie. Obaj wyglądali przy tym identycznie. Byli bliźniaczo podobni. Po obu stronach korytarza dostrzegłem drzwi. Łącznie sześć. Podszedłem do najbliższych i spróbowałem otworzyć. Również były otwarte. Powoli wszedłem do środka. Ściany, dywan i umeblowanie w kolorze czerwieni wprawiło mnie w dziwnie spokojny nastrój. Na wielkim fotelu siedział mężczyzna. Gdy wszedłem podniósł na mnie wzrok. Wpatrywaliśmy się w siebie chyba kilka minut. Miał gęstą siwą brodę i rozwichrzone włosy. Przy skroniach dostrzegłem wyrastające z jego głowy małe rogi. Ubrany w długi płaszcz wyglądał jak mędrzec z filmów fantastycznych, Niemal jak mag Merlin. Patrzył na mnie spokojnym wzrokiem. Nie zauważyłem by choć raz mrugnął wpatrując się we mnie. Nie odczuwałem potrzeby odzywania się do niego pierwszy, więc cierpliwie czekałem. W końcu przemówił do mnie. - Kolejny strudzony wędrowiec w moim małym, opuszczonym przez życie domku. - Nie wiem jak się tu znalazłem. - Kolejny zagubiony śmiertelnik szukający schronienia. - Nie wiem też jak się stąd wydostać. Ten las był taki przerażający. - Kolejny raz wyczekiwanie na odpowiedź. - jego głos wciąż brzmiał spokojnie. Oczy wbite we mnie nieruchomo paraliżowały. - Wstań proszę i pójdź za mną. - Ale ja przecież stoję... - mówiąc to uświadomiłem sobie, że siedzę na drugim fotelu, tuż obok mego rozmówcy. Tylko kiedy ja usiadłem? Wstałem posłusznie i poszliśmy razem, powolnym krokiem zmierzając do drzwi po przeciwnej stronie korytarza.

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Skała, kamień, kamyczek. — czytnik · opowiadania