Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Wojna · 6 min czytania

Skarby - kwitnące złoto

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Wczesne średniowiecze, w którym zegar czasu uwięził w ludzkiej pamięci tę historię, przekazywaną przez pokolenia legendą, aż do dnia dzisiejszego. Opowiedział mi ją stary "tubylec", którego drzewo genealogiczne wywodziło się, gdzieś ze zmurszałych, tajemniczych ludów Zakałkazia. Dorzecze rzeki Bug, pomiędzy twierdzami w Mielniku i Drohiczynie, to odległość około trzydziestu kilometrów. Przed wiekami pokryte niedostępnymi bagnami, ukrywały "skazańców" kleru, tak zwane czarownice i biedotę, ściganą za niezapłacone podatki. Azjatyckie ludy wschodu, raz poraz pustoszyły te okolice, uprowadzając piękne "branki" daleko w jasyr. Celem sprawniejszej obrony swoich włości, panowie zamków w Drohiczynie i Mielniku, postanowili połaczyć je tunelem, biegnącym równolegle z rzeką Bug. Prowadzone w wielkiej tajemnicy prace, pochłonęły wiele ludzkich istot, ale w tamtych czasach życie ludzkie nie miało żadnego znaczenia. Tymczasem" rycerze" tych zamków, pławili się w bogactwie, parając się brudnym rzemiosłem bandyckim. Podległe im bandy, napadały trasy bursztynowe, wiodące gdzieś w przepastne kieszenie wojowniczych ludów wschodu. Dla przypomnienia - grody te były pod władaniem ruskich książąt. Rok 1240, późna jesień znaczona była obfitymi opadami i burzami. Splądrowany i zniszczony przez Tatarów Mielnik straszył zgliszczami. Zaś, pozostali przy życiu mieszkańcy, uciekli przed bezwzględnymi hordami dzikusów, w niedostępne mokradła i lasy. Tymczasem, skuszeni bogactwem najeźdźcy oblegli Drohiczyn, żadając wysokiego okupu, za pozostawienie miasta w spokoju. Żądania tatarskie zostały spełnione, a bogato wyposażony w skarby łupieżca, rozpoczął odwrót. Obciążone złotem i bursztynem konie, z trudem brnąc w deszczu i błocie błądziły w okolicy dzisiejszej wsi S..... Dodatkową przeszkodą byli też jeńcy, których wleczono za sobą, aby w dalekich krajach sprzedać na targu zgodnie z tamtejszymi zwyczajami. Obciążone wozy zostawiano w błocie. Znaczyły one drogę odwrotu skośnookich najeźdźców. Za tatarskim wojskiem, krok w krok podążała spora grupa obdartusów, pod przewództwem młodej, pięknej wiedźmy Jagny, migiem opróżniająca pozostawione wozy z żywności i innych zagrabionych dóbr. Pozostawieni w topieli jeńcy ginęli, a tylko nieliczni zdołali się uratować. Deszcz na chwilę przestał padać, jakby szykując się do generalnego szturmu, na błądzących po mokradłach ludzi. Wysoki młody Litwin, którego książęce pochodzenie mógł rozpoznać, każdy postronny widz po bogatych szatach i wyniosłej postawie. Kroczył na czele swego zdziesiątkowanego przez mokradła wojska, bez koni, ale…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Skarby - kwitnące złoto — czytnik · opowiadania