psychologia · 4 min czytania
Skaza
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
{i}No one knows what it's like To be the bad man To be the sad man...{/i}
{i}Kap, kap…{/i} Twój pierwszy miecz był piękny, pełen zdobień i niesamowicie lśniący w słońcu. Twój pierwszy miecz dostałeś od ojca i byłeś mu wdzięczny, dopóki nie zmusił cię, byś przeszył nim serce jakiegoś wieśniaka. - Na świecie przetrwają tylko najsilniejsi, synu – powiedział. – Jeśli okażesz słabość, byle chłop odbierze ci władzę. Uwierzyłeś mu, bo był twoim ojcem. {i}Kap, kap…{/i} W końcu twój pierwszy miecz zrobił się czerwony od zaschniętej krwi. Nie miałeś ochoty go czyścić. To były namacalne dowody twojej siły, władzy, jaką udało ci się zdobyć. Ojciec był z ciebie dumny. {i}Kap, kap…{/i} Nie myślałeś, że robisz źle. Przecież byłeś jeszcze dzieckiem, a ojciec mówił, że tak jest w porządku. Zawsze go słuchałeś. {i}Kap, kap…{/i} W końcu przestałeś cokolwiek czuć, a pozbawianie życia innych stało się dla ciebie pewnego rodzaju rozrywką. Lubiłeś patrzeć na strach w ich oczach, na poruszające się w niemej prośbie usta. A potem przebijałeś ich na wylot swoim czerwonym mieczem i czułeś się zwycięzcą. Miałeś nad nimi władzę i robiłeś z poddanymi, co tylko chciałeś. Podobało ci się. {i}Kap, kap…{/i} Mieczy przybywało, tak samo, jak lat i okrucieństwa w twoim sercu. Korona ojca była piękna i lśniła w słońcu, zupełnie jak twój pierwszy miecz. - Albo jesteś na szczycie, albo na dnie. Władza to jedyne, na co możesz liczyć - mawiał twój ojciec. Zawsze przyznawałeś mu rację. {i}Kap, kap…{/i} Twoje sumienie nigdy nie umarło. Nigdzie nie uciekło, nie wyparowało wraz z krwią twych ofiar, która zostawiała tylko suche zabarwienia. Było tam gdzieś, głęboko ukryte i zaciągnięte w pułapkę. Czasem je czułeś, bardzo rzadko. Najczęściej w nocy, gdy budziłeś się z krzykiem, bo śniły ci się koszmary. Ale z niektórych pułapek nie dawało