Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Akcja · 5 min czytania

Skaza i Alchemik

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Zostawiam za sobą gęstą, ciemną i wilgotną puszczę. Nie była ona zbyt przyjemnym miejscem, a musiałem tam spędzić kilka dni.. Wychodzę na nieużywaną od dawna ścieżkę, a kilka dziwnych stworzeń odprowadza mnie nieprzychylnym wzrokiem. Cholera wie, co siedzi w tym gąszczu…. Pokonuję pagórek, porośnięty intensywnie zieloną trawą i moim oczom ukazuje się idylliczny wręcz krajobraz. Widzę dolinę, całą zieloną, gdzieniegdzie srebrzy się jakiś strumyk, jakieś nieznane mi wcześniej zwierzęta, pasą się na łąkach. Daleko w tle, dostrzegam białe szczyty wielkich gór. Ale jedna rzeczy zdecydowanie przykuwa moją uwagę. Wieża Alchemika. Gigantyczna budowla, mająca kilkadziesiąt metrów wysokości, cała drewniana… tak naprawdę, to wygląda, jakby nie miała prawa stać. Poszczególne elementy wydają się opierać jedynie na powietrzu lub wisieć niczym nie przytrzymane. Wszędzie jakieś mosty, podpory, odstające od trzonu budowli moduły, najwyraźniej dobudowywane później… albo jest to cud techniki, albo ktoś tu używa magii. Kieruję się ku wieży. Im bliżej się znajduję, tym dziwniejsza mi się wydaje. Staję przed wysokimi, dwuskrzydłowymi wrotami, które same z siebie się otwierają. W środku widzę, ze wieża jest prawie pusta w środku, z parteru można zobaczyć sufit. Na górę wchodzi się po przylegających do ściany schodach, które zawijają się w prawo. Ze środka widać, że budynek ma tylko kilka pięter. Nagle moich uszu dochodzi głos Alchemika. Jest trochę sztuczny, jakby przepuszczony przez jakieś machiny. - Witam szanownego gościa. Zapraszam na górę. Trzecie piętro po prawej. Wchodzę na górę powoli, nie zdradzam po co tu przyszedłem. Gdy wkraczam do odpowiedniego pomieszczenia, dostrzegam Alchemika. Dziwna jest to postać, mówię wam. Cały zakrył się jakimś szatami, głównie czerwonymi. Na twarzy ma jakąś dziwną maskę. Metalową, szarą, z dwoma otworami na policzkach i dwoma na oczy. Maska jest pokryta kilkoma rysami i szramami. Spod szat wystają także buty i rękawice, wyglądające jakby były z tego samego zestawu. W rękawicach tkwiły jakieś mierniki, a z obuwia co i rusz buchała para, jakby w rytm serca. - Witam. Napijesz się może herbaty? – Nie zada podstawowych pytań. Kim jestem? Co mnie sprowadza? Spyta się, czy chcę herbaty… kurwa. Coś mi tu nie pasuje. - Tak. Poproszę. – Odpowiadam i siadam przy stole. Wewnątrz… wnętrze jest dokładnie takie same jak wieża z zewnątrz. Nieregularna. Pełna jakichś dziwnych…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Skaza i Alchemik — czytnik · opowiadania