Erotyka · 17 min czytania
skazany na samotność
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 2
Znów obgryzam paznokcie. Zawsze kiedy to robię nie myślę o niczym, po prostu gapię się w jeden punkt, nawet chyba nie mrugam i gryzę paznokcie do bólu. Nie wiem nawet kiedy przestaje i dlaczego przestaję, gdybym chciał przerwać w trakcie nie udało by mi się to a jeśli już to na krótko. Powinienem się zacząć leczyć. Sam kiedyś nawet zacząłem, kupiłem sobie taki lakier do paznokci o gorzkim smaku, z początku nawet pomagało, cieszyłem się wtedy jak dziecko, to cholerstwo było tak gorzkie, że gorycz zostawała na długo po próbie ugryzienia sobie nawet kawałka paznokietka. Później jakoś się do tego przyzwyczaiłem i przestało mi to przeszkadzać. Najgorszy podczas dnia jest stan takiego ogłupienia, kiedy o niczym nie myślę, snuję się jak jakaś chora dusza po pokojach, łapię się nawet na tym, że wchodzę do łazienki i patrzę się w swoje odbicie, nie wiem ilu ludzi to ma i czy to normalne, ja widziałem to tylko na jakichś dziwnych filmach, w których bohaterowie mają jakieś dziwne problemy. Z tym, że ja nie jestem w żadnym filmie, a moje problemy... Jakie mam problemy? Kończę szkołę, mam pracę, rodzinę, mam gdzie mieszkać, co jeść, mam pieniądze, mam dziewczynę mam chyba wszystko... to po co się tak snuje? Dlaczego się nie śmieję gdzieś nie dzwonie, czegoś nie załatwiam. Mam 26 lat, czy już jestem stary?, jeśli tak to kiedy byłem młody? Kiedy miałem te swoje beztroskie lata? Chyba to przegapiłem patrząc się w lustro.
Stoję właśnie i się patrzę.
Mam twarz dziecka, jeszcze nie dawno kupując piwo barmanka poprosiła mnie o dowód, zaczerwieniłem się jak zwykle w takich sytuacjach, nie widziałem zresztą żeby ktoś w moim wieku się tak czerwienił. To dziwne zresztą, bo wydaje mi się, że wstydzę się tego, że się wstydzę, a może w rzeczywistości mam dopiero 17 lat, ktoś się pomylił o 9 lat, to by się zgadzało... ale żeby dziewięć lat gapić się w lustro? Może od gapienia ludzie się nie starzeją i dlatego tak wyglądam... Zawsze spuszczam wodę jak wychodzę, żeby rodzice nie pomyśleli sobie nie wiadomo co.
Zastanawiał się ktoś kiedyś skąd się biorą myśli? Takie myśli, takie dziwne. W głowie przecież jest pełno krwi, jakieś żyły, nic tam nie ma, nic nie słychać... a jednak coś się dzieje, myślimy, rozumiemy, boimy się płaczemy, czujemy, zakochujemy się. Biolodzy na całym świecie próbują dociec jak to jest, że myślimy. Czytałem kiedyś taki artykuł o tym jak to się dzieję, że się zakochujemy. Ktoś to nawet nazwał reakcją chemiczną podczas której działa na nas substancja o nazwie fenyloetyloamina – dobre co? Tylko jak to się dzieję że zakochujemy się w pięknie, a nie w brzydocie, dlaczego w kobiecie, a nie w pralce Frani, nikt nam nie mówił, że tak jest dobrze. Dlaczego wreszcie jedni myślą inaczej od innych, przecież jesteśmy tacy sami, jesteśmy tak samo zbudowani.
Często robię sobie rachunek sumienia. Siadam przed komputerem i piszę coś. Kiedyś miałem taki zeszyt, w którym zapisywałem sobie różne rzeczy. Z czasem zeszyt przerodził się w pamiętnik z zaznaczonymi dniami, godzinami. Pierwsza data jaka jest tam wpisana to Sobota 10.08.1996, godzina 12:20. Pamiętam, że wróciłem z miasta, z targu i od razu to napisałem. Miałem wtedy jeszcze 17 lat. To były takie wpisy, relacje z dnia, zawsze się uśmiecham do tego. Problemy siedemnastolatka, takiego jeszcze czystego, ufnego i wierzącego w to o czym się naczytał na lekcjach języka polskiego. Służyłem wtedy do mszy świętej, byłem ministrantem i byłem dumny z tego. Nasz kościół parafialny był stary, modrzewiowy z 1772 roku. Położony w niesamowitym miejscu, dookoła drzewa, jakieś rzeźby, dzwonnica, niedaleko cmentarz, plebania w dworskim stylu. I wszędzie ten zapach takiej szlachetnej starości. Nikt nie będzie wiedział o co mi chodzi dopóki sam tego nie powącha. Może to tam się tak dobiłem, tam zawsze było ponuro, tak nostalgicznie, smutno. Ostatnio nawet byłem tam na mszy, siedzę jeszcze w samochodzie, bo mam jeszcze czas i to była do tego Wielka Sobota, więc wg naszego księdza msza wieczorna miała się rozpocząć „o zachodzie słońca”, więc ludzie przychodzili o różnych porach. Więc siedziałem i przyglądałem się im. Uwagę zwróciła mi stara dzwonnica, czarna jak to modrzew po latach, a na niej zegar, taki wystrugany z drzewa, jeszcze jasnego, świeżego, jeszcze nie sczerniałego. Dookoła cyferblatu duży złoty napis: „Może to twoja ostatnia”. I tak tam było wszędzie, koło pomników napisy w stylu: „nie znacie dnia ani godziny”, kawałki wierszy. Stałem i tak patrzyłem się na ten zegar. Do kościoła oczywiście nie poszedłem. Często tak mam. Nie wiem dlaczego. Planuję coś, a później rezygnuje bez żadnego powodu. Widziałem ludzi którzy gromadzili się wokół drzewa, które zaraz miał rozpalić jakiś ministrant. To kiedyś była moja ulubiona msza. Do naszego księdza zawsze czułem respekt. To człowiek starej daty, poczciwość miał wyrytą na twarzy. Uśmiechał się rzadko i tylko poza kościołem, w kościele zawsze był to uśmiech ironiczny, lekceważący. Długo mi zeszło zanim odważyłem się wejść na ołtarz, ci wszyscy ludzie patrzyli się na nas jak na jakichś nawiedzonych. Ale my mieliśmy lepszy widok od nich, każdemu można się było przyjrzeć, szczególnie dziewczynom, które szły do komunii, no i oczywiście zawsze dla nas było miejsce, ni trzeba było się tłoczyć i stać gdzieś daleko. Mam dziewczynę. Mam od dwóch lat. Jest młodziutka ma 20 lat. Blondynka. Niebieskie oczy. I jest ze mną. To moja pierwsza dziewczyna na tak długi czas. Pierwsza miałem w wieku 19 lat. Chodziłem wtedy do kościoła, byłem ułożony, wiedziałem co będę robił następnego dnia i pamiętałem co robiłem tydzień wcześniej. Nie miałem telefonu. Zakochałem się. Tak zresztą wynika z mojego pamiętnika. Poznałem ją na imprezie u siostry. Później dwa dni nie spałem, aż wreszcie poprosiłem ją o spotkanie i zapytałem... (wybełkotałem) czy możemy się pospotykać. To chyba był jakiś przełom w moim życiu. Nasz związek przetrwał wprawdzie pół roku. Nawet jej nie pocałowałem. Ale jakoś mile ją wspominam. Później zaczął się mój wielki zwrot w życiu. Skóra fura i komóra. Jakieś dyskoteki, przelotne znajomości. Nic na stałe. Dziś jestem z Justyną. Ma 20 lat.
Część 22 / 2
*************
Dzwoni telefon. Ma taki dźwięk, niby cichy ale natrętny. Dzwoni. Mam jeszcze przez chwile nadzieję, że to sen. Nie, to nie sen. Teraz muszę go znaleźć. Jest. To jakiś prywatny. Odbieram. - dzień dobry. Małgorzata Jagielska telefonia komórkowa sieci Idea. Czy mam przyjemność rozmawiać z panem Marcinem Chojnackim? Nastała trochę przydługa cisza. Jeszcze śpię i pomyślałem, że to też mi się śni. Zawsze wieczorem zapominam wyłączyć dzwonki w telefonie. - halo? - Ponownie słychać kobiecy głos w słuchawce; - tak to ja, słucham o co chodzi; robię sobie rachunek sumienia, z telefonu na abonament zrezygnowałem jakiś czas temu, więc nie ma mowy o zaległych rachunkach. - Mam przyjemność zakomunikować panu, że jest pan naszym najlepszym klientem i mamy dla pana propozycję. Najlepszym klientem, znaczy że w ostatnim czasie przeginam z rachunkami telefonicznymi i za dużo wydaje na rozmowy. - a co ma pani konkretnie na myśli? Wysilam się na grzeczność, najchętniej rozłączył bym się i poszedł dalej spać. - proponujemy panu program w którym za ilość wydzwonionych minut będzie dostawał pan punkty. Musi się jednak pan zarejestrować. - A jak mogę się zarejestrować, nadal próbuje być miły - Musi pan podać swój adres, my przyślemy formularz do wypełnienia z kopertą zwrotną, którą należy nam z powrotem przysłać. Podałem adres i wreszcie mogłem wrócić do spania. Jak łatwo wyrwać jest od kogoś adres, przecież ta dziewczyna mogła być podstawiona.
Jest wiosna. Nie wiem czy wszyscy ludzie podobnie czują się na wiosnę. Niesamowity okres, wszystkie decyzje chyba powinny być podejmowane wiosną. Ja zawsze inaczej wszystko widzę.
Jest tak świeżo, przyjemnie. Wsiadam na rower i jadę do lasu, to niedaleko, jakieś 500 metrów i jestem sam. Tu nikogo nie ma. Jest trochę mokro po nocnym deszczu i czasami dostaje po twarzy mokrą gałęzią. Dobrze tak się zapomnieć i jechać gdzieś, nic nie mówić. Fajnie jest mieć też jakieś radyjko na uszach, wtedy czuje się jakby mi się to wszystko śniło... ************
mam 24 lata i jeszcze nie uprawiałem seksu z dziewczyną. Nie wiem jak to jest, może jestem jakiś nienormalny. Może to…