Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Fantastyka · 9 min czytania

Skok

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Kilku moich, znudzonych życiem, znajomych znalazło nową rozrywkę. Ja również, przypadkiem, zostałem wtajemniczony. Wszystko zaczęło się od dnia, kiedy z impetem otworzyłem drzwi do pomieszczenia, w którym z przejęciem dyskutowali. Wpadłem tak szybko, że nie zdążyli "wyhamować" rozmowy i usłyszałem: "Wskakiwanie do innego świata... na koszulce... obrazek..." Absurdalny zlepek słów zaciekawił mnie i zacząłem dopytywać o co chodzi. Ociągali się ale równocześnie nie potrafili ukryć podniecenia. Z wypiekami na twarzy jeden z nich przedstawił ogólny zarys ich nowego zajęcia. Byłem zszokowany! I rozbawiony. Cały pomysł był niewiarygodny ale byli tak rozemocjonowani, że pomyślałem, że muszę się przekonać na własnej skórze czy to prawda czy tylko majaczenie napuszonych japiszonów (jakimi moi znajomi niezawodnie są).

I oto, po kilku próbach, sztuka, której adeptem się stałem, stała się moim głównym zajęciem. Teraz szykuję się do kolejnego podboju nowego świata.

O, weźmy chociażby tę osobę w koszulce z kolorowym nadrukiem. Na brudnoróżowym tle palma, droga i cadillac - pasuje! Rozpędzam się nieznacznie i...wskakuję do obrazka na t-shircie. Proste i bezbolesne. Jest popołudnie, gorące powietrze stoi w miejscu, bez dźwięków - nie można nawet powiedzieć, że jest cicho - po prostu bezdźwięcznie. Nudno, bez życia - cukierkowy, amerykański sen. Jestem sam, nie dzieje się nic a jednak znajduję się w nieznanym obszarze. Wałęsam się chwilę po rozgrzanej ulicy. Ciężko wytrzymać bez ani jednego podmuchu wiatru. Wydaje mi się, że gdzieś na skraju obrazka widziałem kawałek oceanu. Obracam się o trzysta sześćdziesiąt stopni - wody ani śladu. Wyskakuję więc bez żalu, że nie dokonałem głębszej eksploracji obrazu.

Na początku, przed rozpoczęciem zabawy, dostałem od bardziej doświadczonych kumpli listę rzeczy dozwolonych i zabronionych w tej grze. Nie można wskakiwać w plakat lub billboard - obraz musi być na żywym stworzeniu/osobie. Jeśli ktoś ściągnie koszulkę, mam trzydzieści sekund, żeby z niej wyskoczyć - potem materiał ostygnie i będę uwięziony. Jeśli ktoś w koszulce umrze, zostanę wyrzucony razem z duszą ulatującą z ciała...Niegroźna zabawa?

Znajomi ostatnio już się w to nie bawią. Komuś coś się niby stało... mówili, że to niebezpieczne... Nie słuchałem, straciłem z nimi kontakt. Zresztą, kto chciałby spotykać się ze starymi kumplami, mając do wyboru całkiem inny wymiar rozrywki? Mnie pochłania bez reszty!

Wróćmy do reguł. Nie zasypiam w świecie obrazkowym choćby mieli tam królewskie łoża. Mógłbym przegapić moment ściągania koszulki a nie uśmiecha mi się czekanie, aż ktoś założy ją kolejny raz. Trafię na pedanta, który wrzuci mnie bez pardonu do pralki i ulewa gotowa. Mam na myśli ulewę przez gigantyczne U. Słyszałem, że można też przez taką nieuwagę trafić do darów przeznaczonych dla biednych lub osób z trzeciego świata. Nie chcę nawet myśleć ile kosztowałby bilet powrotny kiedy w końcu ktoś założyłby koszulkę na siebie np. w afrykańskiej wiosce... Zresztą nawet powrót z parafii obok byłby kłopotliwy. Nie! Żadnego snu w koszulce.

Jazda bez trzymanki przytrafia się wtedy kiedy bluzka ma wzorki - plątanina linii (np. maoryskie wzory) działa jak najlepsze zjeżdżalnie! Gorzej, kiedy wzór kończy się urwaną kreską - lądowanie na czterech literach, nawet w koszulkowym świecie fantazji, do przyjemnych nie należy. Nigdy też nie wskakuję we wzory ostro zakończone - koła zębate lub rozcapierzone gwiazdy mogą się dać nieźle we znaki.

Kiedy mam ochotę na krótkie wakacje wskakuję na plażę a jeśli jestem głodny rzucam się na muffina z kremem lub uśmiechniętą parówkę.

Jeżeli chodzi o doznania, to rodzaj bawełny/materiału nie ma znaczenia. Taki sam standard doświadczeń jest w koszulce z Tesco i od Prady. Kolory sprane ożywają po wkroczeniu w obraz. Kreskówki pozostają rysunkami. Kiedy na koszulce są napisy, muszę liczyć się z tym, że od czasu do czasu słychać je - są wygłaszane jak hasła reklamowe. Bardzo spodobał mi się kiedyś czerwony t-shirt z napisem "wolność dla pikseli" - kolorowe kwadraciki biegały wesoło w kółko lub zbijały się w kupkę i rozpryskiwały na boki - ale nie mogłem znieść tego sloganu wykrzykiwanego co pięć…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Skok — czytnik · opowiadania