Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Biografia · 4 min czytania

SKRAWKI ŻYCIA

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

TO BYŁO W CZASACH SZKOLNYCH... URYWEK JEDNEGO DNIA... JAK SIĘ OKAZAŁO PO 4 LATACH PÓZNIEJ... BYŁ TO NAJWIĘKSZY BŁĄD W MOIM ŻYCIU...

Zimne przedpołudnie...

Bez słońca i pogody ducha oraz samotność doskwierała jak drzazga wbita w palec. Znudzony oglądaniem telewizji pomyślałem, iż lepiej było wstać rano i jednak pójść do szkoły. Ale jak to młody człowiek mądrością nie grzeszyłem. Wybrałem wagary w domu. Chwyciłem telefon komórkowy i wykręciłem numer do kolegi, mając nadzieję ze on także nie poszedł do szkoły. - Cześć. Jesteś w domu? - No... Jestem... - rzekł zaspany - Co ty śpisz jeszcze?! - Noooo... - To wstawaj bo wpadnę do ciebie za chwilę - No dobra. Ale za jakieś pół godziny dopiero,dobra? - Nie ma sprawy – odpowiedziałem ucieszony Rozłączyłem się i zapaliłem papierosa. Pomyślałem z radością o kilku godzinnej perspektywie spędzenia czasu przed komputerem,grając w co się da. Odłożyłem pilota od telewizora,wstałem i udałem się do kuchni zjeść coś. Idąc,mą głowę zaprzątały myśli, które coraz natarczywiej się zlatywały jak sępy, które tylko czekają na jakąś padlinę w postaci przygnębienia. Towarzyszące temu uczucia osamotnienia i bycia niepotrzebnym światu,narastało w miarę upływu dnia. A punkt kulminacyjny następował wieczorami, kiedy to kładąc się do łózka marzyłem o miłości i pięknej dziewczynie. A, że byłem bardzo nieśmiały, na owych marzeniach zawsze się kończyło. I tak było co dzień. Kiedy wychodziłem z domu około godziny jedenastej, nie przypuszczałem nawet, że ten dzień praktycznie odmieni moje życie... Dojście do domu kolegi zajęło mi niecałe dziesięć minut, kiedy stanąłem pod furtką wyciągnąłem telefon i zadzwoniłem dając mu krótki sygnał że już jestem. Zanim się dowlókł do furtki, upłynęło następne dziesięć minut. Ale zanim to nastąpiło

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%