Fantastyka · 12 min czytania
Skrytoanalog
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Maksymilian Spajder
SKRYTOANALOG
Szczęście to jedyna rzecz (?), która się mnoży, jeśli się ją dzieli. Albert Schweitzer
KLIK!! Co to było? Gdzie jestem? Kim jestem? (Czy to sen? Otacza mnie niezmierzona, pusta a zarazem – takie odnoszę wrażenie – dziwnie wypełniona przestrzeń. Jest ciemno, ale co kilka sekund mrok rozświetlają fascynujące błyski. Graniczą one z osobliwym fenomenem, ponieważ, mimo, iż są bardzo wyraźne to odnalezienie ich źródła jest niemożliwe. Światło w jednej sekundzie znajduje się wszędzie, a w drugiej pozostaje już tylko dziwny półmrok. Błyski owe wyglądają tak, jakby były jedynie marzeniem; złudzeniem, niewytłumaczalnym zjawiskiem, charakterystycznym jedynie dla tego i żadnego innego środowiska. Podczas tych wyładowań, przez chwilę ten dziwny świat odsłania przede mną rąbek swojej tajemnicy. Są to niekończące się linie, które przecinając się w nieregularnym ciągu, wytyczają coś, jakby granice tej krainy zawarte w okach wielkiej sieci. I chyba wszystko byłoby zrozumiałe i możliwe do wytłumaczenia, gdyby nie fakt, iż to miejsce było zawieszone w próżni… Zawodzą tu wszystkie prawa logiki. Brak grawitacji, brak ziemi, nieba; tylko te linie widoczne podczas krótkich niezidentyfikowanych błysków w niekończącej się przestrzeni). Pytam więc: Gdzie jestem? "Wbrew temu, co myślisz, znajdujesz się w centrum głównego generatora Wielkiego Logizmu." Co to? Kto tu jest!?! Skąd znasz moje myśli!?! "To przecież takie logiczne. Jestem głównym zarządcą Wielkiego Logizmu. Jestem tu od zawsze by Mu służyć. Znam twoje myśli, ponieważ jesteś tu, abym mógł przetestować cię w największym sprawdzianie twojej nędznej, analogowej egzystencji." Nie możesz! Tak nie wolno! To… niegrzeczne! "Niegrzeczne? Jakiś ty pretensjonalny. Tutaj nie chodzi o grzeczność, ale o uczciwość. Znając twoje myśli, będę miał pewność, że grasz uczciwie." Na nic się nie zgadzałem. To zabór mnie… całego? Gdzie jest moje ciało?; cokolwiek materialnego! Jak mogę brać w czymś udział, skoro mnie w ogóle nie ma!?! "Przestań się drzeć. Wszystko ci wyjaśnię." "Nie masz ciała, ponieważ nie jesteś tworem materialnym. Jesteś myślą. Czymś nieopisanym w samym sobie; to ty zostałeś powołany do opisywania i poniekąd… akceptowania i rozumienia niektórych rzeczy. Problem polega na tym, iż zacząłeś szwankować. Tu właśnie, zaczyna się moja rola. Muszę cię naprawić, nakierować na słuszny tor byś mógł poprawnie funkcjonować; a że należysz do nadgrupy Impulsów Zwrotnych, to wyeliminowanie cię nie wchodzi w grę. Generator Wielkiego Logizmu zauważył zmiany w ścisłym rozpatrywaniu problemów stricte humanistycznych, przez co ogłosił Znaczącą Awarię i nakazał Natychmiastową Korektę. I to właśnie, będzie kolejnym punktem zajęć." Nie! Najpierw musisz mi powiedzieć, co to w ogóle jest ten Wielki Logizm. "Poprawka, nic nie muszę. Jednak, gdybym nawet musiał, to nie potrafiłbym go opisać. Nigdy nie zastanawiałem się nad tym, ponieważ nie od tego tu jestem. Mam zbyt wiele pracy by zajmować się tak banalnym problemem; a gdybym nawet nie miał, to znalazłbym sobie. Zawsze znajdzie się jakieś zajęcie. No! Czas na zadania…" Nie! Jeszcze jedno… proszę. "Nie mamy czasu! No dobrze. Co tam?" Co to za błyski i linie? "To są Wnioski Logiczne, najwyższe możliwe reakcje zewnętrzne mające bezpośredni wpływ na rozbudowę Wnętrza i wszystkich, znajdujących się w nich sektorów. Możemy zaczynać?" No, tak. "Świetnie. Oto pierwsze zadanie: Oto kwadrat składający się z dziewięciu mniejszych kwadratów ponumerowanych od jednego do dziewięciu. Poprzestawiaj wszystkie mniejsze kwadraty tak aby sumy jego wszystkich prostych – poziomych i pionowych – liczb zawsze wynosiły tyle samo." Co?! "Dostałeś zadanie. Rozwiąż je! Przecież nie jest trudne." (Błysnęło. Mam wrażenie, iż to światło wydostało się ze mnie. Tyle, że teraz blednie i zanika). Nie mam pojęcia jak się do tego zabrać. Ułożyć? W życiu różnie się układa. Czasami najlepsze, wydawałoby się rozwiązanie, na dłuższą metę może okazać się błędne. Sumując wszystkie doświadczenia, można dojść do teoretyczne najlepszego rozwiązania. "Nie masz teoretyzować, tylko rozwiązywać za pomocą logiki i matematyki." Nie potrafię. To zadanie jest dla mnie zbyt trudne. "Spróbuj dodać, odjąć. Wysil się trochę." Dodać? Czego? Próbuję dodać sobie choćby chęci, ale jej jest mało i z każdą chwilą jej ubywa. Nie potrafię tego wyjaśnić. To tak, jakbym nie był stworzony do liczenia. Tylko do innych, wyższych celów. "Milcz! Mówiłem ci, że szwankujesz! Twoje szwankowanie właśnie polega na skupianiu się nie na tym co trzeba; na traceniu czasu, okrążaniu logicznych rozwiązań i zadawaniu sobie zbędnych pytań, na które nie ma odpowiedzi!!!" "Tak więc, proszę cię. Spróbuj się wysilić i rozwiąż to proste zadanie. Uwierz, że w przeszłości rozwiązywałeś ich o wiele więcej." Wiem, że mogę to zrobić. "Więc w czym tkwi szkopuł?" Nie mam na to ochoty. Jest tyle innych rzeczy do przemyślenia. Rzeczy, które nie mają jednej odpowiedzi. Mają ich dziesiątki, a nawet setki. Fascynujące jest odnajdywać wszystkie te wspaniałości w sobie. Życie, śmierć i… "CISZA!!!" Co? "Nie „co”, tylko „słucham”! Jeszcze nie czas na panoszenie się!" "Rozejrzyj się. Co widzisz?" (Obraz przedstawiający porozsypywane kwadraty rozpłynął się. Wróciła wielka, niezmierzona, skomplikowana przestrzeń. Teraz błyska coraz częściej. To burza mózgu. Wielość impulsów może oznaczać tylko tyle, że musi się dziać coś… niesamowitego). "Nie!" "To, co się teraz dzieje jest bardziej niesamowite, niż twoje pojmowanie niesamowitości. Niesamowite znaczy w twoim rozumowaniu piękne i straszne zarazem, czyli intrygujące. Ale tak jest to rozumowane przez szwankujący procesor, którym jesteś. Rozumiesz to w ten sposób, ponieważ nie działasz dobrze. Niesamowite może być odkrycie czegoś nowego. Czegoś, co jeszcze nikt wcześniej nie odkrył i nie udowodnił." Ależ są rzeczy, których nie trzeba udowadniać. "