Psychologia · 10 min czytania
"Skrzydlaty"
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 2
Ciii.... Poczekaj.... pozwól jej usnąć... jeszcze chwilkę .. jedną sekundę, minutę wytchnienia... radości? zobacz... na jej twarzy rysuje się uśmiech ... słońce pieści jej policzki, dziś znowu nie mogła zasnąć ... miotała się po pokoju ... wyszła do niego, wpatrzona w jego blask, czuła jego bliskość, przepełniona jego troską zasnęła w moich ramionach ... A kim ja jestem? ..Jestem.... Aniołem ... Nie ... nie opuściłem jej .. nigdy ...
Powoli razem z wiatrem uniósł nas i poniósł aż do łoza .. wtuliła się we mnie, jak mała dziewczyna, która tak bardzo potrzebuje bliskości.
Jako Anioł mogę z łatwością widzieć jej myśli. Ale ze nie robię tego często ta umiejętność może zanikać. Jednak jej umysł mnie fascynował, pociągał. Miąłem już tyle "osób" strzec ale tylko ja pokochałem, miłością rodzicielską.
To było silniejsze ode mnie, moje myśli przenikały jej. Każdy "szczęśliwy" sen wywołany był przeze mnie, często przesiadywałem przy jej boku, wnikając w jej myśli wywoływałem ze czuła się szczęśliwa, tak tylko mogłem jej pomoc, ulżyć w cierpieniu.
Była taka niewinna. Razem ze swoimi towarzyszami. Słońcem i Księżycem przeżywała swoje życie. Uczyła się żyć życiem ... Dzięki nim przetrwała najtrudniejsze chwile. Wiedziała ze nigdy nie zostanie sama, ze zawsze będzie przy niej nocą- Księżyc, zaś dniem- Słońce.
Kochała wpatrywać się w jego blask, wsłuchując się w muzykę ciszy. Niepozorne szumy wiatru, traw, cykanie świetlików. W milczeniu. Bez ruchu ...
Część 22 / 2
Ja otulałem ją, tak by nigdy nie poczuła zimna, tak by nic nie przeszkodziło jej w takich błogich chwilach szczęścia...
* * *
-Cii... proszę... nie budź jej.... zostaw ją przecież widzisz do czego doprowadziłeś? Czy chcesz żeby -A ty kim niby jesteś? Będę robił to co chcę, żaden skrzydlaty mi nic nie zabroni. A w ogóle to co z Ciebie za stróż mięczaku? Łzy są oznaką słabości. -Przestań... ona cierpi ... już za długo, daj jej odpocząć od tego ... pozwól by miała chwilę szczęścia. Okaż serce. -Serce? Żarty sobie robisz? Nie mam go ani ty ani ja. Zostaw tą małą. I tak jej nie obronisz przede mną. Zresztą ona i tak już nie chce, nie wierzy ani w Ciebie ani w tego twojego Boga. Nic na siłę „Kochany” -Ona wierzy, nie mów tak. Co zrobiłeś? Po co ją budzisz? Zastaw proszę. -Widzisz skrzydlaty, ona chce być wolna. -I myślisz ze z tobą będzie wolna? Z tobą? Nigdy. Ona potrzebuje miłości, Bóg jest miłością! -Bóg jest miłością? Daruj sobie. Widzisz skrzydlaty, już nie ma tak jak kiedyś teraz bardzo łatwo jest odwrócić się od „was” zejść na moje ścieżki. -Ale nie ona. Ona wierzy bardzo mocno tylko nie liczy się z tą wiarą. Boi się odtrącenia. Ale Bóg nikogo nie odtrąci kto potrzebuje go. Kto go ukoch... -E... skrzydlaty powtarzasz się, liczy się czyn a nie słowa. Kim ona jest że ci tak na mniej zależy? -Ona?... po co ci to? -Pokochałeś ją.... hahaha ... skrzydlaty zakochał się w swojej ze tak powiem „podopiecznej” -Milcz. Zostaw ją. -Patrz jak wnikam w nią, w jej umysł. -Nie, nie rób tego. -Teraz słyszy tylko mnie, możesz krzyczeć to nic nie da. Widzisz . Jakie to proste. Już trzyma nóż. Jedno małe nacięcie, np. takie. Tak połóż się kochana. Co boli cię to? Razem z nią umiera cząstka ciebie? Kolejna kropla krwi cieknącej po jej dłoni jest twoją ... ha ha... oj skrzydlaty czemu upadłeś? Coś cię boli? Biedactwo. Widzisz jej krew. Słyszysz jej słabnące tętno które z każdą sekundą zanika? Przecież niby ona wierzy? Więc proś swojego Boga by ja uratował. Ocal ja i siebie. Nie możesz? Ha ha ... wiedziałem...
-Żałuj ... żałuj ... za grzechy ... proś pana... o wybaczenie ... -Hehe ...a ty znowu swoje. Nie tak szybko, nie dam ci umrzeć. Pobawię się jeszcze nią. Przywołam złe wspomnienia które nie opuszczą jej aż do samej śmierci ... -Panie wybacz mu ... bo nie wie co czyni... -Co tak szepczesz? Jakieś zaklęcie? Oj nie, wy to nazywacie modlitwą tak? A wasz Bóg je wszystkie ma w d... nosie, ale on i tak zawsze jest dobry itd. -Nie bluźnij -Nie bluźnij? Oj skrzydlaty już mógłbyś dać spokój z tym udawaniem widzisz ty umierasz, ona umiera, ty cierpisz, ona cierpi. U mnie wszystko jest po równo. Więc czemu nie modlisz się do mnie? Ha ha czemu ja nie mogę być Bogiem? Kto mi zabroni?
-Przestań... -To ja Bóg, wszechmogący, modlicie się do mnie to wszystkie grzechy będą nagrodzone... ha ha... -Dosyć ... Bóg jest jeden, jedyny. Nie śmiej nawet tak myśleć... nie jesteś ... godzien ... -Co już nie możesz wyksztusić słowa? Dusisz się? Skrzydlaty widzę że przeceniałem Ciebie i tego twojego Boga. Wystarczyło że ją pokochałeś i wszystko jest proste, widzisz przez to umierasz i ty! -kochaj ... bliźniego ... swego jak ... siebie ... samego.
-My tu gadu gadu a tam dziewczyna umiera. Zapomniałem ze obiecałem Ci że będzie z każdą