Fantasy · 6 min czytania
Śladami białego kruka- wstęp
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Mała dziewczynka wpadła do izby z głośnym śmiechem. Goniący za nią chłopiec, nieco starszy, potknął się o niedźwiedzią skórę rozłożoną na podłodze i runął jak długi. - Dziadku, popatrz! Mamy nowy dywanik!- rozbawiona dziewczynka pomogła wstać chłopcu i przytuliła go do siebie.- Nic Cię nie boli? - Zostaw!- chłopiec odepchnął ją od siebie lekko- Wojowników nie boli, jak upadają. - Boli, boli, bardzo boli.- Wtrącił zachrypnięty głos z rogu pokoju, należący do sędziwego starca. Wyglądał, jak na dziadka przystało, miło, trochę tajemniczo, błyszczące oczy spoglądały na dzieci spod kotary krzaczastych, siwych brwi, a usta nad gęstwiną brody skrzywiły się w koślawym uśmiechu.- Wojownik nie jest nikim więcej, jak tylko człowiekiem, drogie dziecko. - Dziadku, opowiedz nam historię o walce barbarzyńców z dzielnymi rycerzami, prosimy!- dzieci przekrzykiwały się jedno przez drugie. Staruszek zaśmiał się, uciszając podniecone głosy gestem ręki. Podniósł się ze stęknięciem, przeszedł kilka kroków do fotela pod kominkiem, szurając o podłogę nogami, usiadł nań i zadumał się. - Historię o barbarzyńcach słyszeliście tak wiele razy, że sami moglibyście mi ją opowiedzieć.- stwierdził, sięgając po ciosaną fajkę. Powoli nabijał ją tytoniem, a dzieci czekały w ciszy na pierwsze słowa swojego dziadka.- Ale nie wiecie...- zaczął, kiedy jego słuchacze rozsiedli się na niedźwiedziej skórze- dlaczego Ci mężni rycerze walczyli z barbarzyńcami? - Bo barbarzyńcy byli źli!- krzyknął chłopiec, podskakując lekko w miejscu. - Nie tak źli, jak Ci się wydaje.- odparł starzec, zapalając fajkę. Wypuścił kłęby dymu z ust, wlepiając wzrok w sufit.- Do walki wcale nie musiało dojść. - Więc dlaczego?- zastanowił się chłopiec. Dziadek uśmiechnął się nieznacznie. - Wszystko przez pewną księżniczkę.- odpowiedział niemal szeptem, a dziewczynka siedząca na dywaniku aż pisnęła z radości. - Opowiedz, dziadku, o księżniczce! Nigdy nie słyszałam żadnej takiej historii!- poprosiła. - Dobrze, opowiem.- zgodził się dziadek.- A będzie to początek opowieści o świecie naszym, świecie wschodnim. - Opowieść o całej krainie Ellison?!- zapytały chórem dzieci, a dziadek tylko kiwnął głową.- Mów, dziadku, mów czym prędzej! Staruszek poprawił się w fotelu, a dzieci położyły na dywanie, gotowe na długie bajanie dziadka, które kochały jak nic na świecie. - Jak już dobrze wiecie- zaczął- na naszym świecie, świecie wschodu, istnieje dwanaście krain. Kiedyś było ich tylko sześć: trzy po lewej, i trzy po prawej stronie Rzeki. Te po lewej zamieszkiwały ludy spokojne, pokojowo nastawione, te po prawej natomiast wykształcały wojaków najlepszych na świat…