Erotyka · 7 min czytania
Slave.
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Idąc do niego miałam pewne obawy. Szczerze powiedziawszy w autobusie zaczęłam zastanawiać się, co w nim w ogóle robię. Przymknęłam oczy, żeby po raz ostatni przeanalizować plan w całości, zbadać wszelkie możliwe wpadki i nieścisłości. Jak w transie przeszłam z przystanku pod blok, potem swoim kluczem otworzyłam drzwi do klatki. Jadąc windą wszelkie wątpliwości mnie opuściły. Mimo, że miałam jeszcze chwilę, żeby uciec, wszystko zmienić, opanować się, wiedziałam też, że jeśli nie teraz, to nigdy. Zapukałam. Pewnie, głośno, gwałtownie. Teraz już naprawdę nic nie mogło mnie powstrzymać. Na myśl o tym, co za chwilę nastąpi, robiło mi się coraz cieplej. - Mała, co ty tu... – nie dałam mu dokończyć zdania. Zamknęłam mu usta namiętnym pocałunkiem. Jego dłonie znalazły się na moich biodrach, czułam jego totalną dezorientację. – Kotku, też się za tobą stęskniłem, ale... – zaczął zaskoczony. Nie odpowiedziałam. Nogą zamknęłam drzwi, które do tej pory były otwarte, popchnęłam go na ścianę i znów pocałowałam. Właściwie wbiłam się w niego całą sobą. Nie wiem jak jemu, ale mnie zawirowało przed oczami. Odsunęłam się od niego nieznacznie żeby zdjąć buty. Patrzył z niedowierzaniem, niezrozumieniem i jakąś obawą na każdy mój ruch. Chwyciłam go za rękę i pociągnęłam do jego pokoju, równocześnie przekręcając w drzwiach klucz. To posunięcie jednoznacznie udzieliło mu wszelkich odpowiedzi. Pchnęłam go na łóżko. Czułam, że sam wkręcił się w ten klimat. Niecierpliwymi ruchami rozpinał moją kurtkę, a ja w myślach śmiałam się z tego pośpiechu, wiedząc, że to ja dzisiaj dyktuję warunki. Odrzuciłam jego ręce, gdy próbowały wsunąć się pod moją bluzkę. Stanęłam na przeciwko, wyplątałam go z t-shirta i sama zdjęłam swoją bluzkę. Przyciągnął mnie do siebie całując mój pępek, ja (nie wiem jak mógł nie zwrócić na to uwagi) niepostrzeżenie związałam mu ręce szalikiem. Popchnęłam go tak, żeby położył się na łóżku. - Mmm, kochanie... – szepnął zadowolony, gdy zauważył, że przywiązuję do ramy łóżka jego skrępowane ręce. Całowałam jego szyję, płatki uszu (co doprowadzało go do szaleństwa), usta... Delikatnie drapałam jego klatkę piersiową. Widziałam ciarki, które przechodziły po całym jego ciele, gdy tylko zaczęłam rozpinać pasek jego spodni. Uwielbiałam, gdy tak reagował. Uwielbiałam skórę na jego brzuchu, która była miękka i delikatna, bardziej niż moja. Zsunęłam z niego ciężkie spodnie i rzuciłam je na ziemie. Obok nich wylądowały bokserki i moje spodnie. Stałam nad nim, obok łóżka, w samej czarnej, koronkowej bieliźnie, patrząc jaki jest bezbronny. Uległy. Mój. Nie mógł oderwać oczu ode mnie, choć z każdym moim nieśpiesznym ruchem coraz bardziej zdawał sobie sprawę, że nie będzie miał w najbliższym czasie nic do powiedzenia. Włączyłam płytę, którą przyniosłam ze sobą. Zapaliłam mniejszą lampkę równocześnie gasząc główne światło. Czas zacząć przedstawienie. Usiadłam mu na brzuchu i patrzyłam, jak reaguje na każdy mój ruch. Dotykałam się powoli, zaczynając od tali, moje ręce wędrowały ku biodrom, tylko po to, by zaraz zawrócić w górę. Poruszałam się przy tym lekko w górę i w dół. Gładząc opuszkami palców szyję i dekolt, zamknęłam oczy i wyobrażałam sobie, że to on. Rozpięłam stanik i rzuciłam go na podłogę. Moje dłonie objęły piersi. Sutki, do tej pory lekko…