Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Fantastyka · 10 min czytania

Sławieńska przygoda

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Sławieńska przygoda.

"Kurwa. Zaczęło się."

Zawartość osiedlowego śmietnika płonęła w najlepsze, smród wlatującego przez uchylone okno dymu był nie do zniesienia, więc, nie myśląc długo, zamknąłem okno. Akurat po raz któryś z kolei oglądałem "Noc żywych trupów", wspaniały film ze scenariuszem autorstwa George'a Romero. Remake z 1990 roku był trochę gorszy od czarnobiałego pierwowzoru, ale płyta z wcześniejszą produkcją znajdowała się obecnie u Rudego, który, podobnie jak ja, był zafascynowany tematyką związaną w jakikolwiek sposób z zombie. - Zaczęło się - powtórzyłem już na głos, z rozkoszą, ale i sporą dozą grozy wyobrażając sobie, iż płonący śmietnik jest w jakiś sposób powiązany z inwazją żywych trupów. Zaraz jednak szara rzeczywistość wdarła się bezceremonialnie w marzenia i oczywistym stało się dla mnie, że ogień prawdopodobnie jest zasługą Marciniaka, sąsiada lubiącego puszczać głośną muzykę typu "umpa - umpa" i zazwyczaj mającego we krwi więcej alkoholu niż zawiera flaszka wódki. To było w jego stylu - zrobić coś bezsensownego, byle tylko ktoś się wściekał i dzwonił po gliny. Olawszy kwestię smietnika, wróciłem do oglądania filmu, pochłaniając przy tym świeżo zrobione kanapki. Byłem sam w domu, więc obowiązek przygotowania sobie porcji papu spadł na moją głowę. - Kurwa! Ja pierdolę... - nie minęło pół minuty filmu, kiedy zadzwonił telefon. Spojrzałem na wyświetlacz - dzwonił Rudy. - Dżizys, kurwa... człowieku, oglądam film! - rzuciłem w pustkę po czym odebrałem telefon. - Tak? - Eeeeee... - tradycyjne "eeeeee" Rudego połączone, jak zawsze, z wartością decybeli przekraczającą tę używaną przez większość ludzi do rozmowy telefonicznej - Cześć Kuba! - No cześć, co jest? - Zauważyłeś może coś dziwnego na dworze? - No pewnie, cholera, śmietnik się hajcuje. - Nie o tym mówię. - No więc o co chodzi? - Wyjrzyj przez okno. - A nie możesz mi po prostu powiedzieć? - Nie uwierzysz. Wyjrzyj. - Kurwa, Rudy, nie mam czasu, mów o co chodzi bo chcę obejrzeć ten pieprzony film do końca. - Wyjrzyj. Z głośnym westchnięciem, trzymając telefon przy uchu, wyjrzałem przez okno. Poza płonącym śmietnikiem, jakimś pijaczkiem kręcącym się wokół i paroma zaparkowanymi samochodami za oknem nie było nic, co mogłoby teraz odwrócić moją uwagę od perspektywy obejrzenia filmu i zasymilowania kilku kanapeczek. Jednak, znając skłonność Rudego do niejasnego wysławiania się, udałem się na balkon. To samo plus kilka dodatkowych metrów przestrzeni w prawo. Nic ciekawego. - Rudy, ty przeklęta wszo łonowa... nic tam nie ma. - Eeeee... stary, nie wiem jak to wygląda u ciebie, ale pod moją klatką grupa jakichś oszołomów próbuje sforsować drzwi. - Wiele mówił o Rudym fakt, że podczas gdy ja użyłbym słowa "popierdoleńcy" on został przy "oszołomach". A może ten fakt mówił coś o mnie? A, do diabła z tym. - Co ty pierdolisz, pewnie też się "Nocy" naoglądałeś, co? - Ja mówię całkiem poważnie. Wiesz co? Dla pewności, wyjrzyj może z drugiej strony domu. No i co zrobisz, człowieku... Rudy nie da sobie spokoju dopóki go nie zapewnię, że nie widzę tego samego co on. Okno w kuchni przyniosło jednak zaskoczenie. Przed blokiem kręciło się wyraźnie bez celu jakieś dwadzieścia, może dwadzieścia pięć osób. Poczułem lekkie zaniepokojenie, które jednak zaraz zostało wyparte przez "racjonalne" rozumowanie. - No dobra - rzuciłem do słuchawki - jest tam kilku... oszołomów, ale nie robią nic groźnego. Może są pijani, pewnie była była impreza u Marciniaka. - Sam nie wierzyłem w swoje słowa. Gdyby u Marciniaka była impreza, słyszałbym. - Wiesz, wątpię, żeby na imprezie u Marciniaka był listonosz - upierał się Rudy. Kurwa, pomyślałem, coś w tym jest. Listonosz - pół biedy, ale babcia, na oko sześciesięcioparoletnia? W dodatku, co stwierdziłem z pewnym niesmakiem, w samych, cholera, majtkach?! - OK, co sugerujesz? - Eeeeee, no wiesz, stary. Nie jestem w tej kwestii pewien, ale podejrzewam rosyjskich naukowców. - Kurwa, Rudy, nie masz nic ciekawszego do roboty? Olej to, pewnie zaraz przyjadą gliny i zrobią porządek. - No tak. Doszło do mnie że strach widocznie sparaliżował już mózg. Kurwa, człowieku, gliny? W Polsce?! - Dobra, gliny nie gliny, zaraz u ciebie będę i pomyślimy co dalej. - Rudy, nie, ja chcę obejrzeć film! - krzyknąłem. Za pózno, Rudy zdążył się rozłączyć. No tak, kurwa. Wyjrzałem jeszcze raz przez okno - moją uwagę przykuł widziany uprzednio pijaczek. Nie to, żeby zachowywał się wyjątkowo dziwnie. Chodził sobie tylko w kółko, dośc chwiejnym krokiem. Dziwne było w zasadzie to, że chodził. Ja w jego sytuacji pewnie już dawno bym leżał. Żuchwy jegomościa brakowało, skóra na twarzy w paru miejscach zwisała bezwładnie, natomiast w okolicy rozszarpanej…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Sławieńska przygoda — czytnik · opowiadania