Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Duchy · 11 min czytania

Slenderman

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Legendy, czy baśnie są czymś naturalnym. Ludzie, dając się ponieść wyobraźni snuli fantastyczne opowieści, dopracowywane i zapamiętywane przez pokolenia. Historie księżniczek prześladowanych przez zazdrosne kobiety, gotowe zrobić wszystko, aby zając miejsce pięknej dziewicy odzianej w bogato zdobioną suknię, dzieci, które zdobywały siłę, by spełnić swoje najskrytsze marzenia, lub potwory – przerażające bestie, którym przypisana była śmierć z rąk bohatera. Jednak czasem imaginacje, które na pozór wydają się jedynie barwnym kłamstwem, mające za zadanie zafascynować słuchacza, mogą okazać się prawdziwe. Odrzucanie takich myśli jest normalne. Niechęć, aby coś zakłóciło nasze normalne życie, pomimo że cały czas zdajemy się poszukiwać takich właśnie przygód, jest wrodzona – mimo wszystko najlepiej czujemy się we własnym świecie, obawiając się tego co ukryte i nieznane. Śmiejąc się i udając, że pragniemy spotkać daną istotę, w głębi boimy się jej wydłużonego cienia, który mógłby wyłonić się nagle zza drzew. Co można zrobić, jeżeli sytuacja możliwa jedynie w strasznych historiach opowiadanych przy ognisku, stanie się nagle realna? Gdy spełnienie przerażającej wizji, kiedy po otworzeniu skrzypiących drzwi szafy, oczy napotykają kształt demona o ogromnych oczach i toczącej się z pyska pianie, jest na wyciągnięcie ręki? Zapewne do umysłu osoby przeżywającej taki właśnie horror docierają dwie opcje – ucieczka, lub zmierzenie się z nadnaturalnym stworem. Jednak czy wykonanie którejkolwiek z nich jest tak naprawdę możliwe?

***

Niebieski blok o ośmiu piętrach, stojący w centrum miasta. Obok znajdował się zakład pogrzebowy i sklep żołnierski – urocza sceneria. Na przedostatnim piętrze, błękitnego budynku umieszczone było mieszkanie zamieszkałe przez cztery osoby. W jednym z pięciu pokoi spędzała swój czas czarnowłosa dziewczyna. Ubrana zwykle w ciemną koszulkę na ramiączkach i długie spodnie w moro, Lily przesiadywała dnie w pomieszczeniu ozdobionym wieloma plakatami. Już na pierwszy rzut oka, można było się domyślić, co jest było pasją – na większości powieszonych rysunków widniała wysoka, chuda postać – bezwłosy mężczyzna pozbawiony twarzy o nieprzeciętnie długich rękach. Ubrany w garnitur mógłby się wydawać spokojnym, a wręcz eleganckim osobnikiem, jednak wszyscy, którzy znali jego imię, wiedzieli, że to zwykłe pozory. Oddalony o kilkadziesiąt kilometrów od domu dziewczyny las znany był przede wszystkim z częstych zniknięć. Plotki krążące wśród ludzi głosiły, że przez kilka dni w roku można tam spotkać tajemniczą istotę przypominającą człowieka. Po dogłębnych obserwacjach, podążaniu za swoją ofiarą, w końcu pojawia się. Wystarczy jedynie odwrócić głowę, żeby ujrzeć za sobą wysoką sylwetkę. Bezszelestnie poruszający się stwór w jednym momencie może przyprawić o zawał, jednak ten wyraźnie woli obserwować strach wzrastający w ofiarach. Umieszczone na drzewach i różnych przedmiotach makabryczne rysunki z przerażającymi podpisami potęgują wrażenie osaczenia. Ludzie wpadają w niezrównoważenie, nie wiadomo czego się po nich spodziewać. Niektórzy zaczynają się bezsilnie śmiać, inny popadają w depresję. Nie ma już ucieczki od okrutnego losu…

*** Czy jest możliwość, aby człowiek tak bardzo zainteresował się krwiożerczą istotą, aby poświęcić się jej poszukiwaniu? Jest to oczywiste. Zafascynowani tajemniczą aurą zjawisk ludzie, pragną się zbliżyć i zobaczyć na własne oczy takie zjawisko. Pomimo wiedzy, że może to być ostatnia rzecz, którą zrobią w swoim życiu, niektórzy nie zawahają się wyruszyć w poszukiwanie. Zafascynowanie czymś, co jest tak bardzo odmienne od naszego zwykłego życia jest normą – każdy chce przeżyć nadnaturalną przygodę, choćby usilnie tłumił w sobie to pragnienie, ono pozostaje. Tak więc, czy jest możliwe, aby nastoletnia dziewczyna, zaryzykowała życiem, aby spełnić swoje marzenie o spotkaniu postaci znanej jedynie ze starych zdjęć, której istnienie stało pod znakiem zapytania? Oczywiście. Nieświadoma tego, jakie niebezpieczeństwa stoją za tym jednym, niby z pozoru błahym wyborem, biegła w stronę lasu. Oddalony od miasta o parę kilometrów bór był ogrodzony metalową siatką. Duża brama zastawiona była pachołkami, ponadto wokół widniały najrozmaitszego rodzaju znaki zakazu. Jednak cóż to jest dla młodej duszy wdrapać się po kratach?

***

W świetle przydrożnej latarni przebiegła smukła, czarnowłosa postać. Na jej ustach widniał radosny uśmiech, a brązowe oczy świeciły w odbijającym się od nich żółtym świetle. Zatrzymała się tuż przed bramą. Jednym, szybkim ruchem otrzepała zgniłozieloną kurtkę, ochraniającą ją od chłodu, po czym związała długie włosy. Parę kroków i już mogła położyć nogę na pierwszym szczeblu do przeżycia niesamowitej nocy. Bez problemu znalazła się po drugiej stronie. Po chwili zastanowienia wyjęła latarkę pożyczoną od ojca i włączyła ją. Z dotychczasowej ciemności wyłoniły się poszczególne drzewa i ścieżka prowadząca w głąb lasu. Nikły strumień światła prowadził dziewczynę cały czas prosto, dokładnie po ścieżce. W momencie, kiedy brama – jedyne wyjście – zniknęła z pola widzenia, brunetka zrozumiała, czego w tym lesie wszyscy boją się naprawdę. Przerażająca cisza, która drażniła jej wszystkie nerwy, której nie dało się niczym przerwać. - Spokojnie. Jest tylko ciemno… i zimno… i jestem…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%