Hobby · 3 min czytania
"Śliczny mól książkowy" cz. IV
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
-Wiktoria! Wiktoria, wstawaj! Spóźnisz się do szkoły - mama potrząsała moim ramieniem. -Która godzina? -spytałam. -Za chwilę siódma. Budziłam cię i budziłam ale to nic nie dało. To pewnie przez tę wczorajszą randkę. -Oj, nic się nie stało. Już wstaje. - podeszłam do szafy i zaczęłam wybierać ubrania. Powinnam ubrać się w coś fajnego i sexownego, aby Artiemu się podobało. Zresztą, przecież mam same fajne ciuchy. Wiele razy Olka ode mnie niektóre pożyczała. Postanowiłam jednak, że włożę niebieski sweterek oraz szwedy. Włosy związałam w kitek, jak zresztą zwykle to czynię. Następnie zeszłam na dół, na śniadanie. Szybko zjadłam miskę moich ulubionych płatków i zaczęłam zakładać kurtkę oraz buty. Już miałam wyjść gdt zadzwonił telefon. Ponieważ słuchawka leżała na stoliku obok drzwi, szybko ją wzięłam. -Halo? -Wiki? Sorki, że dzwonię na domowy, ale twoja komórka się wyładowała. -Nic się nie stało. A właściwie to dlaczego dzwonisz? -Spotkajmy się za 2 minutki na rogu, ok? -Dobra. Zaraz tam będę. Odłożyłam słuchawkę i wybiegłam z domu. Nie całą minutę później czekałam na rogu mojej ulicy i Olki. Po chwili zobaczyłam niebieski płaszczyk, który do mnie biegnie. Oczywiście, była to Olka. -No więc co się stało, że musiałyśmy się tu…