Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Romans · 8 min czytania

Słodka pokusa (cz.3)

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Jak on mógł? Jak mógł mnie tak potraktować...? Nigdy nie dawałam mu powodów do zazdrości, nie zdradzałam go, a teraz, przy pierwszej lepszej kłótni właśnie o to mnie posądził. - ,,Miałem już dziewczynę i zachowywała się tak samo, gdy znalazła sobie innego” - to zdanie, które wypowiedział wczorajszego wieczoru tętniło mi w uszach. Bolało. Bolało, aż do wściekłości. - Idiota! - krzyknęłam do pustych ścian mojego pokoju. Przez ten rok byłam wierna, tak oddana... Chyba powinien nabrać do mnie zaufania? Złość rozpierała mnie od środka i nie pozwalała przez chwilę pomyśleć o czymś innym. Pojedyncza melodyjka zagrała wesoło. Zerwałam się z łóżka i podeszłam do biurka. Na pewno przeprosiny... tak, tylko nie miałam najmniejszej ochoty wybaczać. Wzięłam telefon i wróciłam na legowisko, jakie ,,zbudowałam” z poduszek. Nie, to nie Kamil. Numer, który ukazał się na wyświetlaczu był nieznajomy.

,,Tak jak obiecałem zapraszam Cię na imprezę w tą sobotę, wpadnij o 16:00 ul. Boczna 12, pozdrawiam Marcin”

Moje ciało przeszył zimy dreszcz. Podniecenia...? Strachu...? Jeszcze raz przeczytałam smsa. Spojrzałam z zamyśleniem na okno. Trzy dni na podjęcie decyzji... ale nad czym tu się zastanawiać? W końcu nie jest to randka, a nawet jeśli by była... Złość wyzbywała mnie od wszelkich zobowiązań. Ta wściekłość, jaką darzyłam Kamila potęgowała chęć pójścia na imprezę. Tym bardziej, jeśli robił ją Marcin... Już zaczęłam odpisywać, gdy nagle obudził się jakiś głosik w mojej głowie: Dziewczyno co ty robisz...? Masz wszystko w życiu ułożone i chcesz to zniszczyć...? - Tak mam ułożone - powiedziałam do siebie - Tylko co z tego?

,,Fajnie, że o mnie pamiętałeś, oczywiście przyjdę. Majka”

A jeśli jednak pogodzę się z Kamilem? Jeśli jednak zatęsknię za nim i to będzie silniejsze od tej całej burzy, którą chciałam momentalnie wywołać, gdyby zadzwonił? W końcu kochałam go... choć naruszył moje ,,ego” nadal był dla mnie bardzo ważny. Skończyło się na tym, iż nic nie odpisałam. Postanowiłam poczekać. A naprawdę była to jedynie kwestia czasu, gdyż złość na Kamila wcale nie przechodziła. Może wcale nie chciałam, aby przeszła...? * Następnego dnia przyszedł do mnie skruszony i smutny. - Majka, przepraszam - powiedział drżącym głosem, gdy tylko otworzyłam drzwi - Wiesz, że wcale tak nie myślę... - spojrzał niepewnie w moje oczy. Cała nienawiść minęła w przeciągu kilku sekund. Wystarczyło kilka słów… I to zdenerwowało mnie totalnie. Jak mogłam wybaczać mu wszystko po usłyszeniu ,,Majka przepraszam”? Przez ten cały rok byłam wierna. Wierna jak nigdy nikomu. I tylko przez to, że dwa czy trzy razy sprzeciwiłam mu się w pewnych sprawach, stwierdził, że mam kogoś innego - Jestem zazdrosny, bo cię kocham... - Twoje zachowanie nie było dowodem miłości. - Ale to, że teraz przyszedłem, chyba nim jest? - Chyba... - opuściłam wzrok i zacisnęłam zęby. Nie znosiłam tej swojej słabości... Kamil cierpiał, a ja nie potrafiłam mu powiedzieć ,,Odejdź”. Jeszcze wczoraj byłam bliska płaczu przez to, jak mnie potraktował, a teraz...? Sam miał łzy w oczach. - Wejdź... * Nie wiedziałam jak poinformować Marcina, że nie przyjdę, toteż odkładałam ten moment w nieskończoność. W piątek byłam na dużych zakupach i wieczorem zaprosiłam Kamila, aby zaprezentować mu moje nowe ,,kreacje”. Gdy wróciłam z łazienki wystrojona w dopasowane dżinsy i modną, skąpą, różową bluzkę mój chłopak stał przy biurku, trzymając w ręku mój telefon. - Ktoś dzwonił - oznajmił, gdy nagle komórka zaczęła wygrywać ,,Crazy Froga” - O znów - podał mi ją. Spojrzałam na wyświetlacz i serce podeszło mi do gardła.

,,Marcin dzwoni”

Przerzuciłam wzrok na Kamila…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%