Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Fantasy · 5 min czytania

Słodko gorzka wieczność część 1

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

1.

-Witam, jestem prof. Angela Bluehorse Główna Przewodnicząca Rady Wampirów- powiedziała wyraźnie młoda kobieta , po czym uśmiechnęła się do mnie przyjaźnie. Wariatka. To, że jest Hallowen nie znaczy, że można robić takie głupie żarty. Zwłaszcza w tym wieku. - A ja czerwony kapturek- odpowiedziałam naśladując jej uprzejmy ton głosu i przylepiając na twarz grymas przypominający zniekształcony uśmiech.- Gdzie jest pani kostium ? Nie zamierzałam być niegrzeczna, ale miałam pewne opory żeby wpuścić ją do domu. Tak więc stałyśmy w drzwiach mojego domu. Kobieta alias wampir ubrała się w karmelową jedwabną sukienkę na ramiączkach z Prady a nie w wampirzą pelerynkę. Mogłaby się bardziej postarać- pomyślałam. Popatrzyła na mnie z rozbawieniem. - Nie muszę zakładać kostiumu- zaśmiała się po czym szybko spoważniała- Przybyłam tu aby ci pomóc. Może być dla ciebie szokiem to co ci powiem, to zrozumiałe. Otóż jesteś, to znaczy będziesz niedługo wampirem, więc musisz przyjść do naszej akademii zanim nie będziesz mogła nad sobą zapanować- rzekła blondynka i podała mi wizytówkę Nie myliłam się, to wariatka. Podobno z takimi trzeba obchodzić się bez krzyków i niegrzecznego zachowania. Wzięłam od niej karteczkę i schowałam do kieszeni. Następnie przyjrzałam się dziewczynie gdy odchodziła. Była naprawdę ładna. Miała uroczą twarz a przy tym wyglądała jak modelka i poruszała się jak baletnica. Ech, ten świat robi się coraz bardziej szalony. Odetchnęłam głęboko i postanowiłam zapomnieć o tym dziwacznym spotkaniu. Skierowałam się do niewielkiej, uroczej kuchni. Jak wszystkie ściany w domu pomieszczenie pomalowane zostało na ciepły kolor. Kocham to mieszkanie, ale wszystko na każdym kroku przypomina mi o bolesnej utracie rodziców i młodszej siostry. Lilian gości na niemal każdym zdjęciu uśmiechając się do mnie radośnie. A to gdy miała sześć lat na swoim pierwszym rowerku obok taty czochrającego jej jasne włoski, a to gdy zdmuchiwała jedenaście świeczek ze swojego urodzinowego tortu misternie wykończonego przez mamę albo trzymającej watę cukrową na ławce w wesołym miasteczku w otoczeniu moich rodziców i mnie. Nie spodziewaliśmy się, że to jedna z naszych ostatnich, radosnych chwil … Samotna łza mimowolnie spłynęła mi po policzku. Z echa przeszłości wyrwała mnie „Sonata…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Słodko gorzka wieczność część 1 — czytnik · opowiadania