Dla dzieci · 3 min czytania
Słoneczne zaloty (lato)
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 2
Już lato przyjęło po wiośnie schedę wypędziło przez zimę zrodzoną biedę, przejęło od wiosny ciąg dalszy budowy - ziemskiego ładu nastąpił czas nowy.
Co wiosna zasiała w przyrody łonie niedojrzałym owocem latem zapłonie, bo lato to dziecko, ono dojrzewa karmi je ziemia i słońce ogrzewa.
Matka, to ziemia nad nią niebo wisi, lato chce rządzić - prosi, kaprysi pragnie się bawić z prawami natury, figlować z chmurami i puszczać pioruny.
Takie niekiedy źle się kończą zabawy, kiedy lato topi pola, lasy, trawy - ono wie dobrze, że się starzeje tańczy z wiatrami, a słońce ich grzeje.
Część 22 / 2
Z wszystkiego co żyje kojarzy pary - lato dojrzało, aż niedowiary!!! miesza urodzajem, raduje śpiewem, ale też grozi przyrody gniewem.
Zaczęło już rządzić z większą powagą z kapryśną pogodą walczy z odwagą, poranną rosą poi ziemskie dzieci, słońce przyjaźnie z góry im świeci.
Lato jest teraz bardzo zajęte martwią je zmiany na ziemi przyjęte, to szkodnik człowiek wyciska piętno truje i niszczy - czyni wodę mętną.
Przyroda się świeci złotem powagi, wysoko słońce nabiera…