Aktualności · 4 min czytania
Słonecznik
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Nie tak dawno i nie daleko stąd była zielona polana, na której żył kwiatuszek imieniem Słonecznik. Słonecznik był najnieszczęśliwszym kwiatuszkiem na całej łące. Bardzo zazdrościł pszczółką ich skrzydełek, ponieważ dzięki nim mogły latać, a on od zawsze chciał opuścić swoją polanę. Kwiatuszek nie czuł się na niej dobrze. Wszystkie kwiaty, które rosły wokół niego, naśmiewały się z jego wyglądu.
- Hej Słoneczniku! Dlaczego tu rośniesz skoro jesteś taki brzydki? Masz grubą i wysoką łodygę, a na górze wyglądasz jak słonce! Po co komu dwa słońca? Jedno w zupełności wystarczy! – odezwały się różnobarwne kwiaty i ich jeszcze niedojrzałe pąki. Słonecznik spojrzał na nie z góry i ugiął swoją łodygę przybliżając się do ziemi. - Wcale nie mam grubej łodygi i nie wyglądam jak słońce! Ono razi w oczy! - Razisz, razisz! Jesteś brzydki i inny niż my. Nie wiadomo czy jesteś kwiatem, czy warzywem. Na łące, jesteś jedyny. Nie ma drugiego takiego jak Ty! Wiec nawet nie możesz być chwastem. – odpowiedziały mu kwiaty, po czym zajęły się sobą. Słonecznik rozejrzał się wokół siebie, a po chwili, po jego żółtych płatkach spłynęła łza.
Nagle w jego stronę spojrzał wielki, stary dąb. - Dlaczego płaczesz Słoneczniku? – spytał. - Nie płaczę!! - Przecież widzę, że płaczesz. Czy znowu dokuczały Ci te próżne kwiaty? - Tak i mają racje. Nie jestem nawet chwastem. Jestem zupełnie inny niż wszyscy i przypominam słońce, bo na mnie też nikt nie chce patrzeć! Mam grubą łodygę, duże liście i jestem największy ze wszystkich kwiatów. Jestem brzydki! – odpowiedział Słonecznik, a po jego płatkach popłynęły kolejny łzy. - Słoneczniku…