Psychologia · 3 min czytania
Słowo
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
W momencie opadły ze mnie wszystkie emocje Uciekły w najdalsze kąty mojej głowy Przybyła Królowa w czarnej szacie Jej ciemne oczy podszyte smutkiem Burzliwe, ciemne włosy Niechlujnie związane w kok Twarz blada od strachu
Po marmurowych schodach Ciągnęła się jej długa, kirowa suknia Dotarła do drzwi mojego pałacu Bez pukania Drzwi ustąpiły jej miejsca Z jej przyjściem Lodowaty wiatr rozgościł się w mych komnatach Z jej przyjściem Zwiędły kwiaty Kuląc swe płatki A gdy błagały o litość Zgasiła je ich własnym przeraźliwie smutnym spojrzeniem Z jej oczu pogrążonych w melancholii Kapały łzy Całe potoki błękitnych łez
Usiadła W bujanym fotelu Podniosła kąciki ust Ciepło Radość Nie zatrzymała ich na długo
Rzuciła papierową koronę W niekontrolowanym szale Zaczęła wrzeszczeć "Nie jestem królową Na Boga miej litość Ty co siedzisz na górze W złotej komnacie Z duszą anioła Daj zginąć Daj odejść"
Upadła w rozhukane oblicza grozy Pochłonął ją łzawy smutek Rozpacz
Była tam i ona Dusza Mego ciała Patrzyła Słuchała Nie śmiała się ruszyć Nie śmiała powiedzieć Trwoga Ubrała…