Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Filozofia · 3 min czytania

SłowoDo...

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Gdzie znikłeś gdzie się podziałeś Tak dawno ze mną nie rozmawiałeś Chciałbym byś się w końcu odezwał Powiedział co mam robić teraz Teraz gdy cały świat mnie przytłacza Nie chcę już pędzić żywotu tułacza A Ty milczysz wciąż nieustannie Czasem Cię bardzo potrzebuję Czasem gdy jestem w rozsypce Wołam Cię!!! A Ty wciąż niczym głaz Nie dajesz znaku bytu życia istnienia

Szepnij mi w sercu powiedz że jesteś

Twe sługi na twym tronie zasiadają Twe imię oszukańczo wychwalają Swoje mówią i nie swoje robią Weź przynajmniej dzieci pod opiekę Nim zdławią im niewinną psychikę Stare babcie co dzień składają ręce Matki styrane mówią amen w podzięce Nie wierzę że to w próżnię trafia Weź wreszcie świat w swe dłonie Potrząśnij nim bo nasz świat tonie Upija się pożogą nienawiści Nikt już nie kocha swoich bliźnich

Szepnij mi w sercu powiedz że jesteś

Przyjdź do mnie o wczesnej porze Póki widno jeszcze jest na dworze A zasypie Cię nieznośnymi pytaniami A dlaczego wojny choroby morderstwa? Czy to wszystko kara sroga? Może i jest to kara adekwatna Tylko czemu w niewinnych uderza? Takim mnie stworzyłeś i takim mnie masz Więc dlaczego mi nie odpowiadasz Nie wiem chciałeś czy nie chciałeś Głupich ludzi do życia powołałeś Sam takim świat

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
SłowoDo... — czytnik · opowiadania