Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

biografia · 3 min czytania

Smaki dzieciństwa

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Dawno, dawno temu... Zjawiali się w mojej rodzinnej śląskiej wsi dziwni goście. Pierwszym z nich, najmniej barwnym z tego korowodu był „Skórkorz”. Jeździł taki pan na mopliku i wrzeszczał, jakby to jego ze skóry odzierano, „Skórki skupuja, skórki”. Nie wiem dlaczego budził on respekt miejscowej dziatwy. Ja, w każdym razie, bałam się tego pana. Do dziś pamiętam jaki dreszcz emocji, strach zmieszany z radością i podnieceniem w nas wzbudzał. Kiedyś jeden z kolegów zawołał za nim: „Czy skupujecie też skórki z diabłów?” . Rozsierdził tym handlarza tak, że musiał salwować się ucieczką. Jednak przez parę dni chodził w glorii sławy, jako chłopiec odważny i dowcipny. Kolejną postacią, znacznie już barwniejszą był „Szmatlok”, „Chaderlok”, albo wręcz „Szmaciorz”. Przyjeżdżał wozem zaprzężonym w chudą chabetę i śpiewał na całe gardło: „ Flaszki, szmaty do miecha, to jest moja uciecha”. Wóz obwieszony był wokoło garnkami, na które nasze mamy i babcie wymieniały makulaturę i szmaty. Dzieciaki przynosiły mu butelki, które zalegały w szopkach i piwnicach. Płacił za te surowce wtórne niewielkie pieniądze, ale można było butelki wymienić na lizaki. Smak tych lizaków był…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Smaki dzieciństwa — czytnik · opowiadania