Horror · 2 min czytania
Śmiech
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
...
Idę kamiennym korytarzem. W świetle kilku wątłych pochodni widzę znikający gdzieś w oddali loch. Zimno przeszywa moje ciało. Stopy stawiam powoli. Nierówne, chłodne kamienie, po których wiją się wstążki wody. Tak bardzo się boję… Cała drżę. Nie mogę tego pohamować. Nie mogę iść szybciej, nie dam rady. Jeszcze trochę. Błagam… Ta wilgoć. Duszno mi. Nie, przecież jest zimno. Ciężko oddycham. Powietrze jest zmącone, rozrzedzone. Dlaczego pochodnie płoną? Proszę, niech to się skończy… Wdech... Nie mogę. Biała suknia. Ciągnie się za mną, muszę ją przytrzymać, już i tak bardzo się poszarpała. Z każdym wydechem unosi się kłębek pary. Tak mi zimno. Ile jeszcze? Szybciej, idź szybciej głupia! Słyszę pisk. Jakby śmiech. Niczym szatańskie dzwoneczki w głębi korytarza. Trudno mi biec. Kamienie ostre i śliskie. Szybciej. Jeszcze trochę. Strach blokuje mi myśli. Gdzieś ktoś się śmieje. Śmiech szaleństwa. Nieobliczalny. Przeszywający. Czuję go teraz wyraźniej niż ból…