Duchy · 1 min czytania
Śmieją się do mnie po północy pajęczaki.
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Noc zapada a ja znów się budzę Od krwawych pochodów snów poprzerywanych Krucha i łamliwa jak rzęsy urojeń Na nitkę z żelaznych nici nawlekanych
Niewiele mi jeszcze w sumieniu zostało Tych wolnych przestrzeni dla mew i gołębi Wylałam z kieliszka resztę swego ciała Zmieszanego z cukrem w kostkach w liczbie kilku mędli
I czujna od świateł zanurzona w cieczy Barierze podniebno ponad dźwiękoszczelnej Czekam aż mnie dotknie absurd który leczy A pająk z sufitu zacznie się uśmiechać
Po