Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Inne · 3 min czytania

Śmierć

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Podmiejski przystanek tonął w strugach deszczu. Pogrążał się zarazem w gęstniejącym zmierzchu, nadciągającym nie wiadomo skąd, niczym lęk zakradający się wieczorami do mrocznej czeluści dziecięcej garderoby. ”Mamo?! Jesteś?!”. Był sam. Okupował przystankową ławkę, mokrą teraz i nieprzyjazną. Miał ją na wyłączność. Rozłożył wymiętą popołudniówkę, by zabić oczekiwanie, jednak mokry podmuch złożył natychmiast gazetę z tą samą wprawą, z jaką dzieci składają papierowe latawce. Zaklął szpetnie. Postawił kołnierz płaszcza i strusim sposobem schował głowę. Autobus, ten na który zazwyczaj umiał zdążyć po wyjściu z pracy, uciekł tym razem. Jego kierowca, ten sam od lat, przypiekał sobie pewnie właśnie czubki palców dopalając skręta i przecierał załzawione tytoniowym dymem oczy, wpatrując się we wstęgę rozmytej deszczem szosy. Przynajmniej nie padało mu na cholerną głowę! Był sam. Tak, jak uwielbiał… Towarzystwo innych ludzi było tym, co ledwie znosił. Tym, co znosił- musiał to teraz przyznać- coraz gorzej… Gdyby nie prozaiczna konieczność regulowania zawsze przeterminowanych rachunków, najchętniej nie wychodziłby z domu. Jego praca? Parsknął gniewnie na samą myśl o niej. Była jak szata pokutującego pustelnika. Uprzędziona z włókien konopi i pokrzyw, sprawiająca więcej niewygody, niż ciepła. Niekiedy myślał o niej, że…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Śmierć — czytnik · opowiadania