Psychologia · 3 min czytania
śmierć
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
22 sierpnia. 2002r.
"- Pośpiesz sie! spójrz tylko na zegarek, już za piętnaście ósma! - A na którą mamy być? - Nie czas na pytania! no raz raz i wychodzimy! - No już już... Włożyłam leniwie buty, chwyciłam torbę i zaniepokojona wyszłam z domu tuż za mamą która wciąż mnie poganiała. Widać było że również była zdenerwowana. No cóż...wkońcu tu chodziło o moją przyszłośc, o to czy wyzdrowieje. Poradnia była niedaleko od naszego mieszkania, równie dobrze mogłyśmy isc pieszo , ale moja sceptyczna matka jak zwykle była przeciwna. Po kilku minutach moim oczom ukazał sie jaskrawo zielony budynek, z wielkimi oknami których futryny były również zielone ale trochę ciemniejsze. Szpital dla dzieci. Pomyślałam. Te radosne kolory, obok plac zabaw...budynek w niczym nie przypominał poradni onkologicznej. W poczekalni siedziało już kilka osób, a raczej kilka kobiet, patrzyły na mnie ze zdziwieniem w oczach i szeptały między sobą: Co tu robi taka młoda dziewczyna? Zajełam miejsce i rozmyślałam. Nie zdawałam sobie sprawy że od tej wizty zależy moje życie...że już za kilka minut dowiem się czy mam…