Komedia · 10 min czytania
Śmierć - część 2
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 3
Padał śnieg. W Chicago bywały mroźne i śnieżne zimy ale to co działo się tego roku przechodziło ludzkie pojęcie. W mieszkaniu panował chłód, jedna z szyb była lekko pęknięta i zimne powietrze wdzierało się do środka. Mimo wszystko, Carol miała dobry humor – rodzice wyjechali do Nowego Yorku, do pracy (oficjalnie, co tam robili już tylko bóg raczył wiedzieć). Dziewczyny to jednak nie obchodziło – najważniejsza była wolna chata i brak szkoły. Gdy rodziców nie ma a obowiązki czekają w kącie przychodzi czas na przyjemności – za kilka minut miał wpaść Tom Tom... Carol nie znała przystojniejszego faceta – wyraźne rysy twarzy, szerokie, ponętne usta i umięśniony tors. Miał 20 lat i był 2 lata starszy od dziewczyny, studiował i pracował jednocześnie. Marzenie każdej nastolatki. Teraz dziewczyna uwijała się jak w ukropie. Posprzątała w mieszkaniu, wyrzuciła śmieci, odkurzyła kanapę, zmyła podłogi (plama z farby sprzed pół roku niestety nie zeszła ale Carol postawiła tam pustą doniczkę). Wystarczyło tylko czekać na ukochanego. Od tego oczekiwania aż kręciło jej się w głowie. A może nie od tego? W nocy jeszcze nie czekała a już ją mdliło. To, że była w ciąży było mało prawdopodobne – niepokalane poczęcie zdarza się jednak rzadko. W najlepszych ciuchach jakie miała położyła się na kanapie w salonie. Wpatrywała się w lśniącą żarówkę zawieszoną nad jej głową. Kabel, na którym wisiała sprawiał wrażenie...
- {i}Ja pierdole...{/i}
Carol rozejrzała się po pokoju. Przysięgłaby, że słyszała jakiś głos. Była jednak prawie pewna, że w mieszkaniu jest sama. Jak to każdy Amerykanin, zamiast dzwonić na policję lub uciekać postanowiła sprawdzić czy jakiegoś zombie nie ma pod kanapą.
- {i}Światło? Dziwne... W ogóle...{/i} - Halo! Czy ktoś tu jest? - Carol podskoczyła. Ze stołu wzięła śmiercionośną gazetę i skręciła ją w rulon zagłady. - {i}Hehehe! Ja żyję!{/i}
Dziewczyna zaczęła miotać się po pokoju machając bronią na wszystkie strony. Uderzyła nawet szklaną butelkę służącą za wazon, która roztrzaskała się z hukiem.
- {i}No a może jednak nie do końca...{/i} - Gdzie jesteś? - Carol zaczęła płakać – nie krzywdź mnie! - {i}Całkiem prawdopodobne, że tego nie zrobię ale się uspokój.{/i}
Część 22 / 3
Do dziewczyny jakoś to nie przemówiło. Zaczęła jeszcze szybciej wywijać gazetą szlochając przy tym.
- Nie podchodź do mnie, zabiję cię! - {i}Bliżej już raczej nie podejdę. Jestem w Twojej głowie. I nie machaj się tak bo nie mogę zobaczyć gdzie jesteśmy.{/i}
Stanęła jak wryta. W jej oczach błyszczał strach. Co chwila kręciła głową by sprawdzić czy nikt nie czai się za telewizorem.
- {i}Możemy pogadać... yyy... Carol?{/i} - Kim jesteś? - wykrztusiła z siebie te słowa nie łatwiej niż wykrztusza się całą, zeschniętą bułkę. - {i}Jestem... hm... dobre pytanie. Jestem jakimś duchem chyba.{/i} - Nieeeee!
Carol padła na kolana i znów zaczęła płakać.
- Błagam cię, nie krzywdź mnie! Ja nic nie zrobiłam! - {i}Muahahaha! Każdy tak mówi!{/i} - Błagam!!! - {i}Przecież żartuję no... Nie mam zamiaru cię krzywdzić ale się zamknij na chwilę.{/i}
Część 33 / 3
Posłuchała.
- {i}Jestem w twojej głowie. To dość skomplikowana sytuacja ale jestem jakby innym człowiekiem, który zajmuje twoje ciało.{/i}
Dziewczyna zaczęła się trząść, pochylać ciało i prostować.
- Aniele boży, stróżu mój... - {i}O właśnie – aniele! O tego gościa wszystko się tu rozchodzi, dzięki za przypomnienie.{/i} - Nie mam schizofrenii, nie mam schizofrenii... - {i}Nie masz, nie masz. Masz mnie w głowie. Ale czekaj, to nie potrwa długo bo co ja tu widzę. Wyobrażasz sobie jakie to proste? Mam przed sobą monitor a na nim taki oto napis: „Aby rozpocząć kliknij swoją nazwę użytkownika”. Jest dwóch do wyboru.{/i} - O boże, o boże... - {i}Ja wiedziałem, że wy kobiety macie nakręcone w głowach ale żeby aż tak?! Masz rozpoczęte 2398 procesów.{/i} - … - {i}Czas odpocząć Carol. Wchodzi nowy admin! Przygotuj się na chwilowy blue screen.{/i}
Ach! Jak to dobrze w końcu wyprostować kości. Sporo czasu zajęło mi ponowne przyzwyczajenie się do oddychania ale jakoś dałem radę. Notabene, naprawdę miałem czym oddychać! Nasza mała Carol nieźle wydoroślała od ostatniego spotkania. Aż strach pomyśleć, że przesiedziałem u niej w głowie 18 lat. Dopiero dzisiaj udało mi się odnaleźć drogę do centrum kontrolnego. Chyba byłem dość bystry bo raczej niewielu ludziom zmienia się dowódca w mózgu. By rozruszać mięśnie odtańczyłem performance zwycięstwa. Po minucie usiadłem na kanapie. Mieszkanie niewiele się zmieniło – siedzenie to samo, telewizor też. Jedynie w rogu pojawiło się biurko z komputerem a łóżeczko, w którym obudziłem się 18 lat temu zastąpione zostało przez większe łoże. Ściany zmieniły kolor na brzoskwiniowy. A może po prostu…