Inne · 2 min czytania
Śmierć czterdziestolatka czyli nieznośne kłucie w
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Może jeszcze nie pora może zda ci się tylko Że jej cień znów widziałeś obok swego przed chwilką Tyle razy cię ścigał by na koniec odpuścić Byś swój krzyż dalej dźwigał czując w kroczu jej uścisk
To ukłucie nad ranem z lewej strony od mostka Że to zawał był pierwszy? To diagnoza zbyt prosta Pewnie grypie uciekłeś z łóżka nieco przedwcześnie Teraz się przy goleniu przypomniała boleśnie
A te bóle wątroby? Myślisz może że marskość Ma być karą zbyt srogą za fantazję ułańską Skrzynki whisky i grappy i za tamte trzy czwarte Opróżnione w jednostce gdy trzymałeś w niej wartę?
Za te wódki przy kartach za twą słabość do chmielu I za wino wypite na twym własnym weselu? (Po północy już tylko woda stała na stołach „Czy na sali jest Jezus?!” – ktoś dowcipny zawołał)
Myślisz może że nie wiem? Znów badałeś dno oka Regularnie się budzisz kiedy noc wciąż głęboka I wpatrując się w sufit słuchasz swego oddechu Myśląc żeś o tej porze kiedyś taplał się w…