historia · 11 min czytania
Śmierć Generała Nila
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Do niewielkiego pokoju wprowadzono jakiegoś mężczyznę. Był w podeszłym wieku, mógł mieć prawie sześćdziesiąt lat. Nosił jakieś brudne łachmany, dość długą brodę, był prawie łysy, a także poobijany, pokaleczony. A tym mężczyzną był nie kto inny jak generał August Emil Fieldorf znany jako "Generał Nil". Ten niegdyś przystojny, elegancki żołnierz wyglądał teraz jak pobity żebrak. A wszystko to było sprawą ubeckich katów z więzienia mokotowskiego, tego strasznego miejsca, gdzie został zamordowany między innymi rotmistrz Witold Pilecki. Najgorszym katem więzienia był Eugeniusz Chimczak. "Nil" miał z nim już do czynienia. Chimczak był najgorszym oprawcą, jakiego znał. A wyglądał na inteligentnego, przystojnego, łagodnego człowieka. Posadzono "Nila" na krześle. Do sali weszło kilku Ubeków. Jeden z nich stanął nad Fieldorfem. Pożałujesz! - wyszeptał. Generał nie odpowiedział, nawet nie spojrzał na Ubeka. Tamten zaczął przesłuchanie. No i jak? Będziesz gadał? Generał milczał. To podpisz to pan! - komunista pokazał Fieldorfowi kartkę i podał długopis. "Nil" zrzucił długopis na podłogę. Tylko bez takich! - oburzył się Ubek. - Podpisz pan, nic się panu nie stanie. Co to jest? - spytał "Nil". Coś co może ocalić ci dupę, Fieldorf. Tylko to podpisz. Nie – rzekł generał. Podpisz! Nie! Tak! Nie podpiszę tego! To pieprz się! Ktoś cię namówi do podpisu. Nie, nie Gienek. Ktoś znajomy. Odczepcie się od mojej rodziny, cholera! Nie odpieprzymy się, cholera. Twoja rodzina podpisze, skoro ty nie chcesz... Nie podpisze! Zobaczymy, Fieldorf. Ubecy wyszli z sali. Po chwili dwóch strażników zepchnęło "Nila" z krzesła. My wiemy, że ty masz twardą dupę, ale twoja rodzina podpisze. Wiesz co to jest, matole? Prośba o łaskę! Całe szczęście, że nie podpisałem! - warknął "Nil". Będziesz wisiał... Generał August Emil Fieldorf "Nil" nie odpowiedział. Strażnicy zabrali go z powrotem do niewielkiej, ciemnej celi. Zamknęli za nim drzwi. "Nil" usiadł na pryczy. Czym sobie zasłużył na taki los? Od 1945 przebywał na zesłaniu w górach Ural, w Rosji. Pracował ciężko i po dwóch latach powrócił do Polski. Pod fałszywym nazwiskiem porozumiewał się z wieloma oficerami podziemia niepodległościowego. Po ogłoszeniu amnestii w 48, udał się do komendy uzupełnień w Łodzi. Zarejestrował się i napisał do ministra obrony narodowej z prośbą o uregulowanie stosunku do służby wojskowej. W 1950 od generała Gustawa Paszkiewicza otrzymał zaświadczenie dotyczące służby wojskowej. Znów poszedł do RKU. Doręczył zaświadczenie i wyszedł. A przed komendą już czekała syrenka. Podeszło do niego dwóch Ubowców. Jeden strzelił mu pięścią w twarz, a drugi wepchał go do samochodu. Próbował się wyrwać, lecz udaremnił to trzeci ubek, który właśnie przyszedł. Pojechali do Warszawy i zamknęli go w więzieniu przy Koszykowej. Stamtąd został przewieziony do więzienia mokotowskiego, gdzie poddano go torturom. Na przesłuchaniach zachował niezłomną postawę. Był oskarżany o najgorsze występki, nie odpowiadał jednak nic na pytania. Bito go, zamykano w karcerze, kopano, wyrywano paznokcie. Ale nie zmiękł. Od jego podopiecznych wymuszono obciążające go zeznania. Nawet sam "Mścisław" – Władysław Liniarski, jeden z najwyżej postawionych oficerów podziemia niepodległościowego, zmiękł na torturach. Ubecy tak go traktowali, że "Nil" nie poznał go na procesie. Zamiast przystojnego, ogolonego, czarnowłosego mężczyzny, zobaczył kulejącego starca z białą brodą i nierównymi, siwymi włosami. Nie miał paznokci, jego dłonie były pociętę, pod spodniami chował okropne rany. Tak tortulowali Ubecy. Wyrok sądu był jednoznaczny. Generał miał zostać powieszony. Teraz w ciemnej celi czekał na wyrok. Pochylił głowę. Przetarł czoło i próbował zasnąć. Nie udało mu się to z powodu dwóch strażników, którzy weszli do jego celi. Wstawaj, Fieldorf! - rozkazał jeden z nich – łysy brodacz. - Zmieniamy ci celę! Będziesz miał towarzystwo, w którym przemyślisz, czy nie lepiej podpisać prośby o łaskę, niż zawisnąć! Tak – powiedział "Nil". - Trafię do kryminalistów. Znam już wasze metody, myślicie że nie wytrzymam z nimi nawet dnia i podpiszę ten cholerny papier. Nie pójdę. Pójdziesz! - warknął łysy. - Kantor, zaprowadź go do celi! Drugi strażnik, również łysy, postąpił ku niemu. "Nil" spuścił wzrok. Kantor pochwycił go za ramię i wykręcił rękę. Generał sapnął, a oprawca zaczął prowadzić go przez korytarz. Nagle stanęli. To tu! - powiedział Kantor. - W tej celi będziesz teraz mieszkał, Fieldorf. Mówiąc to, wepchał generała do dość dużego pomieszczenia. Na podłodze siedziało tam kilkunastu mężczyzn. Ubek wyszedł i zatrzasnął drzwi, a następnie zamknął je na klucz. "Nil" rozejrzał się. Z pewnością ci ludzie za chwilę wstaną i będzie miał kłopoty. Wolał ich nie drażnić. Usiadł koło drzwi, a lokatorzy celi przyglądali się mu z uwagą. Nagle jeden z nich wstał i podszedł do generała. Skądś cię chyba znam! Kim jesteś? - spytał. A ty? - odparł "Nil". Antykomunistą. Kapitanem. WIN-owcem? Owszem. A pan? Bo na ty chyba nie jesteśmy..... Również. Nie spotkałem już pana przypadkiem? Coś mi się wydaje, że pana znam... Nie kojarzę pana twarzy. Jestem Marcin Kowalnicki, Kapitan Marcin Kowalnicki. A pan jak się nazywa? Emil Fieldorf.. Kapitan aż