Fantastyka · 4 min czytania
śmierć ma zapavh fiołków
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Świat poszedł naprzód II Śmierć ma zapach fiołków
- Świat poszedł naprzód – mówi Ona. Ściska w dłoniach niewielki bukiet polnych kwiatów, w którym przeważają dzikie, błękitne róże. Patrzy na mnie tymi migdałowymi oczami w kolorze nieba w piękny bezchmurny dzień. Pieszczotliwym ruchem odgarnia z wysokiego czoła jasnofiołkowy lok. Ona budzi we mnie zachwyt, wzrosła w mych snach do postaci bogini o władczym, acz miłosiernym spojrzeniu. Nie umiem nazwać tego, co czyni z Niej ideał. Ona jest perfekcyjna jako całość. - Lubię polne kwiaty – mówi, po czym uśmiecha się szeroko. Sądzę, że kwiaty są Jej jedynymi przyjaciółmi, tylko one nie odczuwają lęku przed Jej dłońmi, gdy przerywa ich życiodajne tkanki i zabiera ze sobą na pola krwawych róż, niedostępnych nawet dla Niej. Wyobrażam sobie jaka musi być samotna. Tu, na Krawędzi, nie ma nikogo prócz niej i ofiary Przeznaczenia, która po raz pierwszy i ostatni pokona ścieżynę wśród czerwonych róż, biegnącą do Wieży. Zabrała mi już Susan... Była dziewczyną jakiej jeszcze nigdy nie spotkałem. Gdy pokazywała mi gwiazdy, czułem jakby wszystkie śmiały się do mnie jej uśmiechem. Nie przeznaczono Susan mnie, nie wolno było mi na nią patrzeć, a jednak... Jak ogień wdarła się w moje poukładane życie. Na moment przysłoniła mi wszystkie cele życia, włącznie z Wieżą, stając się Jej uosobieniem. Była taka młoda, mogła spędzić ze mną jeszcze wiele długich lat. Widzą ją nawet gdy zamykam oczy, noszę jej twarz na powierzchni tęczówek. Długie złote włosy muskają