Psychologia · 1 min czytania
Śmierć nad Jeziorem Tajmyr
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Biały śnieg... Zimny wiatr... Ze wszystkich stron otacza mnie mur przezroczystego lodu kraty zawieruchy okowy rozpaczy i bólu...
Martwe dziecię leży w mych rękach nie zdołam go pochować Poród był trudny ledwie się poruszam Nie zdołam nawet nadać mu imienia Nie chcę mocniej rozpaczać...
Nie widzę już drogi przed sobą oczy moje straciły wzrok Nie czuję bólu mych kończyn wszystko we mnie…