Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Akcja · 8 min czytania

Śmiertelna Pułapka cz.2

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

- Piotrek! - Marta. Znalazł ją. - Tu jestem! - Od jakiegoś czasu miał wrażenie, że nie są sami w tym lochu. Jeśli ktoś tu jest, to już o nich wiedział. Marta wybiegła z lewego korytarza. Rzuciła mu się na szyję. Chciał jej wyrzucić ostatnie kilka godzin. To był jej pomysł, żeby wejść do tej nieszczęsnej jaskini. Ale nie potrafił. Stali tak przez chwilę przytuleni do siebie nie odzywając się. Kroki. Ktoś szedł w ich kierunku. Szczęk zamka od pistoletu. - Szybko! Kryj się! - Miała rację. Lepiej nie wchodzić w drogę typom pałętającym się z bronią po takich lochach - Za te kamienie!!! Piotrek dopiero teraz je zauważył. Ledwo zdążyli się położyć. Dwóch uzbrojonych facetów przebiegło tuż obok nich. Wbiegli do korytarza, z którego wyszedł Piotrek. W tej ciemności nie mógł zobaczyć ich twarzy. No właśnie. Ciemność. Zgubił swoją świeczkę. Musiała mu gdzieś wypaść. Zgasła. I dobrze. Zdradziłaby ich kryjówkę. Trzask. Krzyk przerażonych ludzi. Cisza. Znów ta piekielna cisza. Piotrek wziął od Marty latarkę i znalazł ogarek swojej świeczki. - Dokąd prowadzi ten tunel? - wskazał korytarz skąd wyszła Marta. - Do nikąd. Jest zawalony. - No to idziemy w prawo - nie chciał pakować się prosto w łapy opryszków. Przypuszczał, że może być ich więcej. Jednak dwadzieścia metrów za zakrętem stanęli przy stromym urwisku. Rzeka. Tym razem nie miała silnego prądu. - Tu jest most - zauważyła Marta - Tu był most - poprawił Piotrek patrząc na resztki kamiennego filara - Nie możemy wrócić do korytarza z zapadnią. W tym labiryncie nigdy nie znajdziemy wyjścia sami. Musimy zdać się na tamtych. - Chcesz do nich podejść i grzecznie zapytać o drogę do wyjścia? - Nie. Chcę im grzecznie przeszukać majdan. Po paru minutach drogi znaleźli się w małej salce. Raczej w tym co z niej zostało. Była na wpół zrujnowana. Kartka. Mała pożółkła karteczka. Nic specjalnego gdyby nie napis: IKULOPYREDAG.DKCSJRW.B10;B11;C01;A20.UPBMRS - Co to jest?- zapytała Marta. Piotrek nie odpowiedział. Zdjął plecak. Wyciągnął z kieszeni notes i długopis. Spisał szyfr. Wsadził notes do kieszeni kurtki. - Podejrzewam, że wkrótce się dowiemy. Piotrek rozejrzał się jeszcze raz po komnacie. Nic. Oprócz małej zardzewiałej blaszki nad drugim korytarzem. Zagięcia blaszki układały się w wyraźny napis B10. - Ciii...- szepnął Piotrek podchodząc do korytarza - Tam ktoś jest. Zgaś latarkę - momentalnie ogarnęła ich całkowita ciemność. Po paru sekundach, kiedy ich oczy przyzwyczaiły się do ciemności Piotrek postanowił podsłuchać ich. Zaczęli się podkradać. Nieraz to robili. Byli bezszelestni. Do ich uszu zaczęły dolatywać strzępki zdań. - Czyta się od prawej... każdy wyraz oddzielnie... z wyjątkiem nume... - Marta potknęła się o kamień. Upadając wydała stłumiony krzyk. - Kto tam jest! Wyłazić! Bo zabiję! - Wpadli. Nie mogą już nic zrobić. Kula jest jednak od nich szybsza. Powoli wyszli z podniesionymi rękami. Dwóch facetów. Jeden straszy, ubrany w czarną skórzaną kurtkę. Trzymał karabin wycelowany prosto w nich. Drugi o wiele niższy od poprzedniego ubrany w zieloną bluzę z kapturem. Trzymał jakąś kartkę. Stół. Na nim pełno karabinów i pistoletów. - Kim jesteście i co robicie? - Zgubiliśmy się i szukamy wyjścia - facet z karabinem wybuchnął śmiechem - Nie znajdziecie. Stąd nie ma wyjścia. Jazda Młody. Wiesz, co masz robić. Chłopak w zielonej bluzie bez słowa podszedł do nich. Zabrał im plecaki. Rzucił je w kąt i lufą pistoletu pokazał im tunel po przeciwnej stronie - Wio! - Poszli tam, gdzie im kazał. Nie było sensu stawiać oporu. Nawet

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%