Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Fantastyka · 12 min czytania

Smocze silikony

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Dziewica była piękna i roznegliżowana. Jak to zawsze dziewice w opowieściach z tym, że ta była prawdziwa. Przekonywał go o tym każdy centymetr jej nagrzanej w słońcu, wilgotnej skóry. Gdyby nie cholerne obowiązki wykorzystałby to, że jacyś wioskowi głupcy przykuli ją do skały.

Gdzieś tam, za najbliższym pagórkiem czaił się smok i niestety, to nim trzeba było się najpierw zająć. Z niecierpliwością siedział więc w krzakach, drapiąc się po nodze wielkim mieczem. Było tam mnóstwo mrówek, i powchodziły mu dokładnie we wszystkie miejsca, których nie chroniła jego przepaska biodrowa. Był z tej przepaski naprawdę dumny – w przeciwieństwie do większości herosów miał co pod nią ukryć. Ogółem od lat najmłodszych był silny, przystojny i elokwentny, więc nigdy nie przyszłoby mu nawet do głowy żeby czegokolwiek się wstydzić.

Teraz zabijał nudę wpatrując się w wypukłości dziewicy, obmyślając niezwykle skomplikowany plan: gdy na horyzoncie pojawi się smok, stoczy z nim pojedynek, a kiedy już zwycięży maszkarę, a z dziewicy jeszcze coś zostanie (doświadczenie nauczyło go, że nie zawsze, niestety tak było) chętnie uwolni ją od wszelkich niedogodności, z tymi kilkoma sznureczkami, w które ją ubrano, włącznie. W zasadzie, zamyślił się wielki wojownik, dłubiąc w nosie, można by ją nazwać bardziej elegancką wersją gołej baby.

Nie-do-końca-goła-baba nie przestawała krzyczeć, co fascynowało i denerwowało go zarazem. Fascynowało, bo robiła to bez przerwy od trzech godzin, które tu spędził, a denerwowało, bo jej głośność można by porównać jedynie do startującego samolotu. Na swoje szczęście heros nie miał pojęcia, co to samolot i jeszcze wiele pokoleń herosów miało nie zdawać sobie z tego sprawy. – Nie! Boże, nie! Ja biedna dziewica! Och, zje mnie okrutny smok! Taki potężny, wielki smok, a ja taka mała i bezradna… – kwiliła, ocierając się przy tym o skałę, ciągnąc za łańcuchy i seksownie odgarniając burzę ognistych włosów. Źle skuta, pomyślał heros, kiwając głową nad brakiem profesjonalizmu wieśniaków. Ja bym ją tak skuł, że by się na centymetr nie ruszyła, a co dopiero włosami majtała. Co to za dziewica w ogóle, że tak zachłannie usta rozchyla, oczami przewraca i na paluszkach staje, wypatrując smoka? – Och ja biedna, za co ja tutaj?! – załkała raz jeszcze. – Za cóż mnie tu ojciec przypiął, czyżby za mą czystość i niewinność… Łzy zakręciły się w jej wielkich, zielonych oczach, spłynęły po kształtnych, bladych policzkach, by ukryć się tam gdzie heros od dawna tracił wzrok.

Mężczyzna spuścił głowę, zamyśliwszy się nieco. Może by ją jednak wypuścić i nie traktować jak kawałek mięcha na przynętę? Z drugiej strony gad był naprawdę duży, a z jego krwi można by zrobić tyle środków zwiększających potencję, że zbiłby fortunę i uratował godność dziesiątek mężczyzn… Te argumenty przeważyły i postanowił czekać na rozwój wypadków. W końcu ładnych rudawych dziewek jest całkiem dużo, a smoków to już jak na lekarstwo…

Dziewica wygięła się w łuk, szepcząc coś niewyraźnie. Heros oblizał się.

Zza wzgórza wyszedł wielki, złocisty smok. Zmierzył dziewicę koneserskim spojrzeniem. Oblizał się.

Na widok potwora, szczerzącego do niej zębiska kobieta zaczęła jeszcze bardziej krzyczeć. Smok położył po sobie uszy, ale nie zamierzał sobie darować. W obecnych czasach trzeba być ostrożnym, żeby zachować łuski w odpowiedniej konfiguracji. A tu okazuje się, że co poniektóre społeczności mają jeszcze na tyle przyzwoitości i szacunku dla tradycji, że przyprowadziły mu taki smaczny kąsek. Na dodatek wzór cnót wszelakich, o czym miał okazję słuchać przez ostatnie pięć godzin. Każdy krok zbliżający go do tej boskiej istoty napełniał smoka euforią. To nie to samo co kiedyś, podniecenie już nie to samo i dziewice nie smakują już tak dobrze, ale na starość też się coś gadowi należy.

– Nie, błagam, nie… panie smoku… – wyszeptała trzepocząc gąszczem długich rzęs. Smok uniósł krzaczastą brew, wprawiając w ruch olbrzymi ogon. Gdy był już wystarczająco blisko (zarówno dziewczyny jak i herosa) przystanął i przekrzywił łeb. Coś mu się nie zgadzało. Tak z bliska i z tej perspektywy dziewica nie wyglądała już tak świeżutko. Pod bladym pudrem ukrywała się ciemna, niewdzięczna karnacja, a rude włosy wyglądały niezbyt naturalnie. I jeszcze ten strój… kuszący, ale nawet najbardziej perwersyjny ojciec nie ubrałby w coś takiego córki!

Moment wielkiego zamyślenia i refleksji nad światem współczesnym (smok nie widział nic nieprzyzwoitego w podrzucaniu mu wypchanych prochem owiec, ale nie pierwszej świeżości kobieta przebrana za dziewicę to niemal bluźnierstwo i doprawdy nie miał pojęcia jak na nie zareagować) postanowił wykorzystać heros.

Gdy ślepia smoka napotkały skupione spojrzenie kobiety (która w dosłownie kilka chwil z cudownej dziewicy spadła do rangi zwykłej gołej baby), w której oczach trudno było dojrzeć ślady łez i przerażenia, wpadł w popłoch.

Widział jak jej ciało, z pozoru ponętne, a w rzeczywistości będące jednym, wielkim mięśniem wygina się, pociągając za łańcuchy. Zamachał smętnie skrzydłami, jak potrącony ptak, próbując wzbić się w powietrze (smoki nie działają bowiem na wstecznym, a skała uniemożliwiała mu każdy inny manewr), ale nie zdążył i ciężka, metalowa siatka przycisnęła go do ziemi, rozpłaszczając jak dywan.

Heros, jak to heros, wyskoczył z krzaków bez analizy otoczenia, przekoziołkował kilka metrów w stronę stojącego smoka (przynajmniej takim widział go razem ostatnim), nie zważając na huk wymierzył ślepy cios w miejsce, w którym jeszcze chwilę temu znajdowała się poczwara. Nie napotkawszy żadnego oporu zatoczył się i upadł z impetem na niezły kawał blachy (tak przynajmniej…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Smocze silikony — czytnik · opowiadania