Fantastyka · 9 min czytania
Smuga Cienia-Saga o Azrazielu
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Smuga Cienia-Saga o Azrazielu
Widok był porażający. Z nieodgadnionych czeluści niebios z ogromną szybkością spadały na Ziemię tysiące meteorytów, czyniąc na dziewiczej jeszcze planecie ogromne spustoszenie. Wraz z meteorytami , z równie wielkim impetem , spadały na Ziemię upadłe anioły. Powykręcani z bólu , ciężko poparzeni , spadali na swoje przekleństwo i nowy dom zarazem , Ziemię ,stanowiąc niesamowicie groteskowy obraz własnej porażki .Na spowitej popiołem zniszczeń planecie część z nich w spazmach okrutnej agonii oddawała swoje ostatnie anielskie tchnienie .Ci , którzy przeżyli , łkali, niczym bezbronne dzieci , niesieni bólem i świadomością własnej klęski. Poza jednym wyjątkiem. Ze wzgórza , które w przyszłości miało nosić nazwę Arrart , oczami pełnymi zarazem smutku i zdumienia makabryczny obraz klęski swych kompanów obserwował ich przywódca i opiekun , Lucyfer. Nie tak miało być! W swym opracowanym w każdym niemal szczególe planie obalenia Despoty zasiadającego na tronie niebieskim , nie przewidział , że sam zostanie zdradzony w chwili , gdy wydawało się ,iż triumf jest rzeczą pewną. W chwili gdy ze swoimi kompanami niszczył ostatni bastion zwolenników Pana , gdy wydawało się ,iż chwila , w której oni obejmą rządy jest krótsza niż sekunda , Gabriel złamał swoje wcześniej dane słowo. Choć Lucyfer wraz z Belialem i Bastem trzykrotnie wymogli na nim słowo ,iż w przypadku wojny z Panem powstrzyma swoje Anielskie Legiony i zachowa neutralność, ten słowa nie dotrzymał. Omamiony jakąś złudną Bożą obietnicą , ukorzył się przed nim i wraz ze swoimi Legionami z ogromną furią ruszył na buntowników. To co się wydarzyło gdy Legiony wkroczył na arenę konfliktu ,można było nazwać sromotną porażką buntowników. Choć może właściwszym słowem byłaby katastrofa. Dowodzone przez Gabriela Legiony przetrzebiły dotkliwie szeregi buntowników , zmuszając ich do bezwarunkowej kapitulacji. Jednak tych ,którzy przeżyli , nie czekał lepszy los. Gniew Pana był srogi. Okaleczonych , spodlonych i brudnych buntowników w deszczu żywego ognia strącił na Ziemię ,ku czeluściom znienawidzonej przez nich planety , jeden z wielu powodów wybuchu buntu. Świadomy swej porażki Lucyfer rzucił jeszcze wściekle ostatnie spojrzenie na nieboskłon i ruszył w kierunku swoich kamratów. Wtedy wyczuł , obecność nieproszonego gościa .Powodowany ciekawością natychmiast teleportował się w miejsce, w którym wyczuł intruza. Jego zdumionym oczom ukazał się potężnie zbudowany rudowłosy anioł. - Imponujące rozmiary porażki , o Lucyferze – z wyraźną drwiną w głosie odezwał się rudowłosy anioł do przywódcy buntowników. Minęła dobra chwila , nim Lucyfer zdołał opanować w sobie zaskoczenie i wyszeptać: - Azraziel –oto stała przed nim na pół legendarna postać pierwszego niebiańskiego banity , anioła ,który jako pierwszy wypowiedział posłuszeństwo Panu , nazywając Go ignorantem , a następnie w bardzo tajemniczych , osnutych wieloma plotkami okolicznościach , zabił jednego z ulubieńców Pana Kaliala . - Więc żyjesz , o Azrazielu Smugo Cienia , widzę ze pogłoski o twoim unicestwieniu przez Stwórcę jednak nie miały racji bytu , o Wielki Buntowniku-pełnym ironii głosem odezwał się Lucyfer. Już pierwsza wymiana zdań pomiędzy nimi wyraźnie wskazywała ,że obaj aniołowie nie darzą się sympatią. - Dobry , stary poczciwy Lucyfer- powiedział Azraziel po czym roześmiał się-Widzę , że pomimo eonów lat nie zmieniłeś się ani o jotę, wciąż jesteś głupcem!. - Tobie za to wyostrzył się dowcip przyjacielu-odparł Lucyfer , w którego rękach nagle zmaterializowała się ogromna kula ognia , którą z wielkim impetem wyrzucił w kierunku swojego adwersarza. Wyraźnie przygotowany na taką okoliczność Azraziel wybił się wysoko w górę , zawisając w powietrzu i unikając w ten sposób niszczycielskiego uderzenia . Skała , na której siedział , rozbiła się na miliony kawałków. - Uspokój się ,Lucyferze – z dużym spokojem w głosie odparł Azraziel , próbując pojednawczym gestem zakończyć potyczkę-Nie przybyłem tu , by z Tobą walczyć , a porozmawiać. - Więc słucham Cię , Azrazielu-