akcja · 12 min czytania
Smutna historia
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Smutna historia
Siedział w tym samym parku i na tej samej ławce, co za pierwszym razem, po przyjeździe. Patrzył na wiewiórki i zastanawiał się po co tutaj przyszedł. Zrozumiał, kiedy zobaczył siedzącego na sąsiedniej ławce smutnego pana. - Nie ma przypadkowych zbiegów okoliczności – pomyślał, a smutny pan uśmiechnął się do niego i skinął głową, jakby przytakiwał, że się z tym zgadza. Przysiadł się do Kuby i powiedział: - Przychodzę tutaj codziennie od tygodnia, już straciłem nadzieję, że się spotkamy. - Nie mieszkam już u kolegi, wyprowadziłem się tydzień temu. To zbieg okoliczności, że tutaj dzisiaj jestem. - Ale nieprzypadkowy – zauważył smutny pan. – Pamiętam, co poprzednim razem mówiłeś. - Nieprzypadkowy – uśmiechnął się do smutnego pana. – Przeczytałeś może książki? Kiwnął głową, że przeczytał i zrobił się jeszcze smutniejszy. - Właśnie dlatego chciałem cię spotkać – głos mu się załamał. – Chciałem ci opowiedzieć o swojej córce, Selene – zamilkł i patrzył wyczekująco na Kubę. - Opowiedz, nigdzie mi się nie spieszy – zachęcił Kuba i smutny pan zaczął opowiadać. Matka jej miała na imię Helena, to imię pochodzi od greckiego słowa oznaczającego księżyc, pochodnia. Kiedy ją poznałem była piękną, młodą kobietą, Selene jest jej ślicznym odbiciem, tajemniczym, chłodnym i milczącym. Tylko kiedy się złości, płonie jak pochodnia i jest gorąca jak ogień. Ma dwadzieścia dziewięć lat, duże, orzechowe oczy i długie, brązowe włosy. Same się jej układają w sploty loków. Zresztą może sam zobaczysz, bo chciałbym żebyś jej pomógł. Moja żona umarła, kiedy Selene miała siedem lat. Dziewczynka zapamiętała, że mama ciągle była smutna, a kiedy dorosła, zrozumiała, że ten smutek brał się z tęsknoty za ukochanym. Selene dowiedziała się o tym za sprawą pamiętnika, który żona pisała przez całe życie i kiedy umierała wymogła na mnie obietnicę, że po jej śmierci nie otworzę pamiętnika i że go przekażę córce, kiedy skończy dwadzieścia lat. I tak się też stało. Kiedy Selene skończyła dwadzieścia lat przekazałem jej zapieczętowany pamiętnik i wtedy się zaczęło. Umilkł i siedział ze spuszczoną głową, widać było, że się zmaga ze sobą. - Jeszcze tego nikomu nie mówiłem – powiedział cicho. – Muszę ci to powiedzieć, czuję, że muszę! – szepnął jakby do siebie i zaczął opowiadać dalej. Ożeniłem się dosyć późno, kiedy miałem trzydzieści siedem lat, byłem już wtedy bardzo bogaty. Widzę, że na mnie uważnie patrzysz, tak, teraz mam sześćdziesiąt siedem lat, chociaż wyglądam i czuję się na pięćdziesiąt. Pamiętam w Polsce drugą wojnę światową, spędziłem ją z rodzicami w rodzinnym Krakowie, potem wyjechałem z nimi do Stanów, nie mam rodzeństwa. Jak wcześniej powiedziałem, w momencie ślubu byłem już bardzo bogaty. Szybko zwielokrotniłem majątek rodziców, pieniądze same mi się mnożyły, moje luksusowe hotele obejmowały już wtedy całe Stany Zjednoczone, łącznie z Hawajami. - Widziałem cię w jednym z moich hoteli w ubiegłą sobotę. Nie w tę, co minęła, tylko w jeszcze wcześniejszą. Byłem mocno zdziwiony, że to ty jesteś, nie wiadomo z kim, nie chciało mi się wierzyć, że to ty. Chyba zrozumiałem o co chodzi, kiedy zniknąłeś, a na sali doszło do awantury, bo kobieta nie chciała zapłacić za swój obiad. Kelnerzy chcieli wezwać policję, ale kazałem ją puścić. Wyszedłeś wtedy drugim wyjściem? - Tak – kiwnął głową i uśmiechnął się lekko do smutnego pana. – Zasłużyła sobie na to, chytry dwa razy traci. Ale dobrze, że ją kazałeś puścić. Opowiesz dalej? Skinął głową. - Odwlekam, ale muszę to w końcu opowiedzieć W Helenie zakochałem się na przyjęciu w polskim konsulacie, była ze swoim świeżo poślubionym mężem, przystojnym, młodym, polskim dyplomatą. Kiedy ją zobaczyłem, jakby piorun we mnie uderzył. Podszedłem do niej wtedy na przyjęciu i poprosiłem o chwilę rozmowy. Powiedziała, że i ona, kiedy na mnie spojrzała, to jakby prąd przez nią przeszedł, ale już wcześniej wybrała i nie mam u niej żadnych szans. Odpowiedziałem, że zrobię wszystko, co potrafię, a nawet porwę się na to, czego nie potrafię, żeby ją zdobyć. Dałem jej słowo, że tak zrobię. Całą swoją energię skierowałem od tej chwili na osiągnięcie celu. Zaprzyjaźniłem się z nimi poprzez wspólnych znajomych i na znakomitych warunkach zatrudniłem u siebie jej męża, a kiedy się dowiedziałem się, że oboje uwielbiają powieści Josepha Conrada, zaprosiłem ich na egzotyczny rejs swoim jachtem po wyspach i archipelagach Oceanu Indyjskiego. Na tym rejsie zrozumiałem, że jest tak jak mówiła, że naprawdę nie mam u niej żadnych szans, że nikt ich u niej nie ma, bo ona już wybrała. Myślę, że oprócz logicznego myślenia, mam równie dobrze rozwiniętą intuicję, ale tym razem mnie zawiodła. Może nie tyle zawiodła, co zauroczony, odrzuciłem podsuwane przez podświadomość rozwiązanie. Należało ich oboje zostawić w spokoju, pogodzić się z niemożliwym, bo to byli ludzie z gatunku tych, których można zniszczyć, ale nie pokonać. I tak się też stało, swoją nieustępliwą zawziętością najpierw zniszczyłem jego, a potem Helenę. Jemu podsuwałem piękne, wyrafinowane kobiety, a kiedy nie reagował, uzależniłem go od heroiny. Pierwsze dawki wstrzykiwali mu moi ludzie na jachcie, przed wstrzyknięciem podawali mu w drinkach środki nasenne. Z początku nie wiedział, co się z nim dzieje, a potem już poszło szybko, był podatny na uzależnienia. W ciągu pół roku doprowadziłem go do kompletnej ruiny i śmierci. Zmarł z przedawkowania w zakładzie dla obłąkanych, tam też dostawał heroinę, właściwie, to było morderstwo. Miesiąc później wziąłem z Heleną ślub. Była w ciąży, groziła jej deportacja i nie miała środków do życia. Przed ślubem musiałem jej dać słowo, że do końca życia nie będę się próbował do niej zbliżyć. Wiedziała, że dotrzymuję słowa, zresztą myślę, że wiedziała o wszystkim. Domyśliła się z czasem i przypuszczam, że opisała to w swoim pamiętniku. Niecałe dwa miesiące po ślubie urodziła się wiosną Selene. - Wiesz, co znaczy Selene? – smutny pan przerwał i patrzył na Kubę wyczekująco, więc mu…