Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Fantastyka · 6 min czytania

Snagor

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Było ciemno. Na niebie nie świeciły żadne gwiazdy, a księżyc zasłaniały gęste chmury. Na ulicach miasta było zupełnie pusto. Okiennice w domostwach zamknięte. Wszystkie światła były pogaszone. Jedynie uliczką szedł otulony w ciemny płaszcz z kapturem człowiek. U pasa połyskiwał mu srebrny miecz, natomiast na plecach przewieszony miał kołczan z łukiem i strzałami. Zmierzał w kierunku Karczmy. Jedynie tam paliło się lekkie światło. Gdy dotarł do środka poczuł woń alkoholu i dymu. Wszyscy zebrani w gospodzie zwrócili na niego uwagę. Przybysz rozsiewał wokół siebie strach i niepewność. Podszedł do karczmarza. - Czy znajdzie się tutaj dla mnie jakiś skromny pokój? -Jeżeli ma pan wystarczająco pieniędzy może pan zając pokój na górze.-oznajmił bez zawahania gospodarz. Wędrowiec rzucił na ladę złotą monetę o wartości dziesięciu srebrników. -Tyle powinno wystarczyć za pokój i jadło. Pan domu zachłannie zabrał monetę. -Za 5 minut dostanie pan wyśmienitą kolacje. Gulasz, bochen chleba, kawał kurczaka i wino. Proszę zając stolik. Obieżyświat posłusznie wykonał polecenie. Czas oczekiwania zaczął umilać wspomnieniami… Czternastoletni chłopiec podążał ścieżką do lasu. Chciał po raz pierwszy upolować zwierzynę więc zabrał swój łuk. Idąc bacznie się rozglądał. Jego ruchy były niespokojne. Bał się… Nie raz słyszał opowieści o orkowych patrolach w lesie. Te brutalne stworzenia porywały i zabijały niewinnych. Mimo tego szedł dalej. Nie poddawał się. Nagle usłyszał szelest w krzakach. Powoli wyjął z kołczanu łuk i założył cięciwę. Z krzaka dobiegł głos dziewczynki. - Morti nie zabijaj mnie. To ja Anna. Z krzaków wyszła ładna nastoletnia dziewczyna o blond włosach. Ubrana była w prostą sukienkę z białego materiału. -Anna? Chłopiec schował z powrotem łuk do kołczanu. Co ty tutaj robisz? Zaraz nastanie zmierzch. - Poszłam na spacer do lasu. Lubię wsłuchiwac się w śpiew ptaków i szum wiatru. Ale usłyszałam że ktoś idzie więc się schowałam. A ty co tutaj robisz? Czyżbyś się o mnie martwił?-zaśmiała się -Ja o ciebie? – chłopak prychnął- Nigdy w życiu. Prędzej bym sprzedał się orkom. Ja w przeciwieństwie do ciebie wyruszyłem na polowanie. Jestem już prawdziwym mężczyzną. -Taki z ciebie mężczyzna jak ze mnie kura –zaśmiała się -Nieprawda! Jestem już duży i starszy od ciebie! Dzieci wykłócały się przez pewien czas, gdy w pewnym momencie usłyszeli tupot koni. Oboje podskoczyli jakby piorun w nich strzelił. Konie zblizały się. -Ccoo to?-spytała z niepokojem Anna. Zza drzew wyłonili się Muskularni, zielonoskórzy jeźdźcy w zbrojach z…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%