Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Horror · 10 min czytania

Śniąc na jawie

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Sanna, jak każdego ranka, słysząc dźwięk budzika niechętnie otworzyła oczy i sięgnęła ręką, by wyłączyć alarm. Przewróciła się na plecy i wpatrywała w sufit. Nie miała ochoty wstać, podobnie jak każdego dnia od sześciu miesięcy, przeprowadziła się z małej wioski na północy kraju do stolicy mroźnej Finlandii. Po rozwodzie rodziców musiała zamieszkać z ojcem, ponieważ matka ciężko zachorowała i nie była w stanie się nią opiekować. Czasem jednak piętnastolatka miała wrażenie, że z chorą matką czułaby się lepiej niż z ojcem, czułaby się potrzebna. Ojciec miał w Helsinkach duże mieszkanie i dobrą pracę, w której spędzał całe dnie, a czasem nawet wieczory i noce. Nie interesował się potrzebami córki, dostarczał jej tylko pieniądze – sama robiła zakupy, czasem nawet płaciła rachunki. W szkole nie było lepiej. Przeprowadzka w połowie roku szkolnego sprawiła, że w jej klasie nie miała nikogo, z kim mogłaby się zaprzyjaźnić - każdy należał do jakiejś zamkniętej grupy koleżeńskiej i nikt nie miał ochoty przyjmować nowej. W klasie rządziły bogate dziewczyny, które decydowały o tym, czy ktoś jest „swój” czy nie warto zawracać sobie głowy jego istnieniem. Sanna niestety została zaliczona do tej drugiej grupy. Nikt z nią nie rozmawiał, a ona nie potrafiła zrozumieć, dlaczego. Czuła się osamotniona. W rodzinnej wiosce miała wielu przyjaciół, a także chłopaka, który zerwał z nią, gdy powiedziała mu o wyjeździe. Znajomi wraz z upływem czasu odzywali się coraz rzadziej, aż w końcu całkowicie zerwali z nią kontakt, zajęci swoim własnym życiem. Coraz bardziej zamykała się w sobie – chociaż była bardzo zdolna i na początku świetnie się uczyła, jej brak kontaktu z rówieśnikami oraz ojcem zaczęły się odbijać na jej psychice – brakowało jej motywacji, dostawała coraz gorsze stopnie. Wychowawczyni skontaktowała się z ojcem Sanny, który urządził jej awanturę – żadnej rozmowy, szukania przyczyn jej zachowania – tylko wyrzuty. Potem wyszedł do pracy i wrócił następnego dnia. Dziewczyna miała dość, wpadła w depresję. Coraz gorzej funkcjonowała, nie miała chęci, by znów wstać i iść do szkoły, jednak robiła to - nie chciała zawieść ojca. Mimo, że się nią nie interesował, był jej najbliższą osobą w tym obcym mieście, pełnym wciąż obcych jej ludzi. Wreszcie wstała z łóżka, umyła się i ubrała, po czym wyszła do szkoły. Wchodząc do szkoły zderzyła się z kimś stojącym przy wejściu, skuliła się, słysząc wyzwiska i mamrocząc „Przepraszam.” wbiegła do szkoły. W sali usiadła ja zwykle w najdalszym kącie. Poranny incydent tak ją zdenerwował, że dopiero po dłuższej chwili uświadomiła sobie, iż nauczyciel coś mówi. Podniosła wzrok i zobaczyła, że obok mężczyzny stoi blady, szczupły, czarnowłosy chłopak. Wyglądał tak, jakby wolał być w tej chwili gdziekolwiek, byle nie tam. Z coraz większym zainteresowaniem słuchała tego, co miał do powiedzenia nauczyciel. Okazała się, że do jej klasy dołączy jeszcze jeden uczeń, który właśnie przeniósł się do tej szkoły. W dziewczynie pojawiła się nadzieja, że w końcu uda jej się z kimś zaprzyjaźnić. Nadzieję tą podsycił nauczyciel, który kazał chłopakowi zająć jedyne wolne miejsce – obok Sanny. Jej entuzjazm znikł, kiedy chłopak zajął miejsce, nawet na nią nie patrząc, a potem nie odezwał się do niej przez cały dzień. Po lekcjach załamana ruszyła do domu. Mniej więcej w połowie drogi poczuła lekkie uderzenie w nogę. Odwróciła się i zobaczyła na nogawce pozostałości śnieżnej kulki. Podniosła wzrok i zobaczyła oddalonego o kilka metrów nowego. Chłopak podszedł do niej i zagadnął:

- Cześć, jestem Mattias. - Sanna. Dlaczego odzywasz się do mnie dopiero teraz? - spytała, zdziwiona nagłą zmianą w jego zachowaniu. - W klasie głupio się czułem, nie chciałem zwracać na siebie uwagi.

Dziewczyna pokiwała głową – aż za dobrze znała to uczucie.

- Rozumiem. To… czemu przeniosłeś się do nowej szkoły pod koniec roku szkolnego? - Musiałem. – tylko tyle, żadnych wyjaśnień. Nic. - Okej… - Sanna nie wiedziała, co ma na to odpowiedzieć, ale on nie czekając na odpowiedź, zapytał:

- Czemu trzymasz się na uboczu? Nie widziałem, żebyś z kimkolwiek rozmawiała. – z jakiegoś powodu był tym bardzo zainteresowany. - To nie ja z nimi nie rozmawiam , tylko oni ze mną. – wyszeptała smutno dziewczyna. - Och… Mnie chyba też zamierzają ignorować, więc może spróbujemy się zaprzyjaźnić? Razem zawsze raźniej. – stwierdził z uśmiechem. - Jasne. – ucieszyła się dziewczyna. Spojrzała na zegarek i wystraszona stwierdziła, że jest bardzo późno i jeśli się nie pospieszy, nie zdąży ugotować obiadu przed powrotem ojca. – Przepraszam, muszę lecieć. Na razie. - Dobra,

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Śniąc na jawie — czytnik · opowiadania