Inne · 8 min czytania
Śniaca - Kopalnia
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Kopalnia Rodzice Klaudii postanowili się rozwieść. Polubownie, za zgodą obu stron. Ale Babcia miała na to inne zdanie: - Mężczyźni już tacy są – mówiła popijając malinową herbatę. – Najpierw zdradzają, a potem zmuszają kobiety, by rozwiodły się z nimi bez orzeknięcia winy! Już tacy są, te podłe gady! Klaudia nic na to nie powiedziała. Wpatrywała się w swoją filiżankę. Ciemnoróżowa herbata łagodnie wypełniała brzegi filiżanki. - Mężczyźni już tacy są! W ich naturze jest zdradzanie kobiet! Kiedyś musiałyśmy takiemu wybaczyć i z powrotem przyjąć go pod swój dach, ale dziś możemy się z nimi rozwieść! Jestem przekonana Klaudio, że twój ojciec zdradził moją córeczkę! Inaczej przecież by się nie rozwodzili! Babcia wzięła łyk i spojrzała w okno. Jej oczy przeświecały i filtrowały tysiące małżeństw na świecie. Klaudia nie odezwała się. - Myślą, że są od nas mądrzejsi! A to bzdura! Może oni są głową, ale my, kobiety, jesteśmy szyją, która tą głową kręci! Wyobrażają sobie, że jesteśmy słabe i niewinne, że nie potrafimy nic bez nich zrobić! Wiadomo, jak jest dziewczyna mądra i chce zdobyć męża, to właśnie taką udaje! Ale niech nie oczekują, że będziemy takie całe życie! Że będziemy tolerować ich zdrady! Zapamiętaj to sobie Klaudio: mężczyzna to zwierzę, które myśli tylko o przyjemności! Klaudia nie powiedziała nic. Przechyliła filiżankę i spokojny staw przybrał formę elipsy. - Tak, Klaudio, nie zapominaj tego: jesteś niewinną dziewczynką, a oni myślą tylko o własnej rozkoszy! Nie daj się nigdy takiemu, bo cię wykorzysta i rzuci! Lepiej zaczekać do ślubu. Wtedy przynajmniej masz papierek, jak urodzisz mu bachora! A on, zanim się obejrzysz, już będzie sypiał z jakąś młodszą, wymalowaną dziewką, która udaje słabą i niewinną, tylko po to, by go zdobyć! Takie są najgorsze! Wszyscy mężczyźni są tacy sami! - Mój tata taki nie jest – zaprotestowała cicho Klaudia. - Nie opowiadaj bzdur, dziecko, jesteś za młoda i jeszcze życia nie znasz! Słuchaj się starszej i mądrzejszej! Wierz mi, ja mam doświadczenie! A teraz idź już na górę i połóż się spać. Rozumiem doskonale, że nie chcesz chwilowo spać w twoim domu. Jak on w ogóle może spojrzeć tobie w oczy! Mam nadzieję, że przynajmniej tu sąd będzie sprawiedliwy i przyzna mojej córeczce opiekę nad tobą! Klaudia zostawiła pełną filiżankę i poszła do swojej tymczasowej sypialni. To miłe, że babcia pozwoliła jej zostać u siebie parę dni. Szyny prowadziły wprost do małego domku. Przycupnął na krawędzi chodnika, tuż obok innych szeregowców. Na Klaudię mrugały dwa okienka, jeden z parteru, drugi z pierwszego piętra. Klaudia zerknęła na zegarek. Wskazówki były tuż przy czerwonej granicy i zaraz miały osiągnąć biały łuk. Całe szczęście nie była spóźniona. Na drzwiach widniał napis: Rubinowa Dama – śluby i rozwody. Tak, to tu. Klaudia śmiało weszła do środka. Wewnątrz panował względny bałagan, nie różniący się od zwyczajnego pokoju ucznia przed maturą. Dziewczynę zainteresował tylko kredens. Otwarty na oścież, a wokół niego zawieszone w powietrzu talerze. - Bardzo ciekawe – pomyślała. – Powinnam zaproponować to rodzicom. Ponieważ pani domu jeszcze nie było, Klaudia przeszła do salonu. Ten, z wiadomych przyczyn zamieniony został w kopalnię. Klaudia znalazła się na szerokiej balustradzie idącej wzdłuż kamiennych ścian w dół, w dół, aż do samego dna. Na dole pracowali robotnicy. Byli to być może ci sami goście weselni, ale tym razem zatrudnieni zostali tylko dobrze zbudowani, silni mężczyźni. Pracowali pełną parą, z całej siły uderzając kilofami o ściany kopalni. Pośród nich Klaudia zobaczyła Roksanę. Nie miała na sobie rubinowej sukni. Zamieniła ją na obcisłe biodrówki i bluzeczkę na ramionka. Również pracowała. I szło jej nie gorzej od innych. Rubiny sypały się wokół jej nóg z każdym silnym ciosem. - No jasne, stąd bierze swoją biżuterię – zrozumiała wreszcie Klaudia.