Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Psychologia · 19 min czytania

Śniąca - Tango

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Żeby lepiej zrozumieć ten rozdział radzę najpierw przeczytać pozostałe rozdziały Śniącej w następującej kolejności: 1. Jazda Tramwajem; 2. Fabryka; 3. Kopalnia; 4. Nóż i taniec.

Tango Panowała Pustka. Wszechogarniające Nic, które trwało Nieskończoność. Bezwymiarowość bez czasu i myśli. Bez początku i bez końca. Przez nicość przetoczyło się dudnienie. Rozdarło głośną ciszę i zapoczątkowało Byt. Materia objawiała się dźwiękiem, wyznaczyła czas i myśl. Wkrótce pojawiły się pierwsze impulsy. Nielogiczne pomruki, odległe sygnały które nie tworzyły nic wyraźnego. A wszystko pochodziło z zewnątrz. Za Wszechogarniającym Nic coś było. I to Coś, teraz wołało ją do siebie. Klaudia zaczęła myśleć. Najpierw zdała sobie sprawę z własnego istnienia. Nie była częścią Nicości. Była oddzielną Materią. Czuła swoje granice. Wraz z Poczuciem odgłos dudnienia wzrósł. Utrzymywał się, póki nie przypomniała sobie, że poza materią jest jeszcze Kimś. Kimś kto zrobił Coś. Próbowała odebrać sobie życie. Pamięć jeszcze nie działała i nie przesyłała Myśli obrazu, ale Klaudia już czuła, że to prawda. Świadomość, kim jest, stawała się coraz bardziej wyraźna. Samobójczyni. Udało się czy nie? Nad cienką warstwą Nicości przesuwały się obrazy. Najpierw było to bezpostaciowe. Ławica bez sensu. Później blade światło zaczęło przebijać się i docierać do Myśli. Wtedy pojawiły się wyraźniejsze kształty. Jakieś twarze. Mamy, Taty, Babci, starszej siostry... Klaudia zdziwiła się. Przecież jej siostra była w Irlandii. Pracowała, bo w Polsce nie miała perspektyw. Chwilę potem pojawił się odgłos. Dudnienie zmieniło się w ciszę i ustąpiło miejsca innym dźwiękom. Z bezkształtnej masy wydobywał się powoli głos rodziców, krewnych i nieznanych osób. Wszystko wracało na swoje dawne miejsce. Klaudia odczuwała swoje części ciała. Zobaczyła nawet kroplówkę wpiętą w jej żyłę. Wróciły wspomnienia. Ostry nóż tnący jej skórę jak papier. Wróciły również myśli. Jej świadomość połączyła się ze świadomością Klaudii z tamtej chwili. Świat wrócił do dawnego porządku i stał się realny. - Boże, co ja zrobiłam! – szepnęła Klaudia – Czemu się nie udało? Po zupełnym odzyskaniu świadomości przyszedł czas na rozmyślanie, jak długo tu leży. Rozejrzała się. Znajdowała się w boksie szpitalnym. Jej łóżko stało tuż naprzeciwko wejścia. Mogła obserwować ludzi błądzących po korytarzach. Poza nią w pokoju leżały jeszcze trzy inne osoby. Nie interesowały się nią tak samo jak ona nimi. Po krótkim rozpoznaniu sytuacji Klaudia poczuła się zmęczona. Zasnęła. Obudziła ją rozmowa rodziców. Mama i Tata omawiali z lekarzem stan jej zdrowia. Byli cisi, na pierwszy rzut oka nawet spokojni. Nie krzyczeli na siebie, a to najważniejsze. Ten stan zdawał się miło trwać i trwać. To niemożliwe, żeby kiedykolwiek się kłócili. Klaudia przymknęła oczy i zaczęła błagać, aby poprzednie wydarzenia były tylko snem. Śnił jej się rozwód rodziców, tak samo jak śniła jej się ta dziwna dziewczyna strojąca się w rubiny. Była samotną śniącą w krainie snów. Ale teraz się obudziła. Trafiła do szpitala, jak otwierając szafkę przez przypadek zrzuciła na siebie wszystkie talerze. Rodzice ją szybko wypiszą i wróci do domu. Obraz potłuczonych talerzy był jednak zbyt natarczywy. Przywoływał jej umysł i świadomość do porządku. Okropna Rzeczywistość wdzierała się przez wszelkie szczeliny i dopominała swoich praw. Poczucie jej było zbyt silne i zbyt nieznośne. Rodzice zakończyli rozmowę z lekarzem i podeszli do łóżka. Pochylili się z troską nad dziewczynką i coś mówili. Klaudia zdobyła się na parę słów. Ucieszyła tym Mamę i Tatę. Ich twarze pojaśniały. Pojawił się lekarz. Też mówił. Zadawał pytania. Stwierdził, że pacjentce nic nie dolega i trzeba dać jej odpocząć. Rodzice ze smutkiem opuszczali łóżko dziecka, ale obiecywali, że wrócą. Ani słowa o rozwodzie. Ona też ich o to nie zapytała. Odpowiedź przyszła sama, wraz z Siostrą. Jak dotąd nikt nie rozmawiał z Klaudią o próbie samobójstwa. Lekarz nakazał czekać, aż dziewczyna wyjdzie z szoku. Ale Siostra nie wytrzymała: - Dlaczego to zrobiłaś? – zapytała z wyrzutem – Przecież wszyscy cię kochają! Masz wszystkiego pod dostatkiem, rodzice spełniają twoją najdrobniejszą zachciankę! Musiałaś wyrządzić im taką krzywdę? I bez ciebie muszą się nieźle nacierpieć, przecież są w trakcie rozwodu! Klaudia spojrzała na nią niechętnie. Własna Siostra stała się wysłanniczką Rzeczywistości. Zniszczyła wątły ogródek nadziei, który zaczął kwitnąć w sercu dziewczyny. - Wiem, że nie powinnam o tym z tobą rozmawiać – kontynuowała tamta. – Lekarz zabronił. Ma wkrótce przyjść do ciebie jakiś psycholog. Ale pozwól przynajmniej mi siebie zrozumieć! Co ci się stało? Może chłopak cię rzucił? Pamiętaj, nie warto się dla nich zabijać. Co byś skorzystała na swojej śmierci? I tak nie byłby twój. Proszę, nie myśl o facetach, zwłaszcza przed maturą. I daj odpocząć naszym biednym rodzicom i tak mają komplikacje w sądzie. Klaudia chciała odpowiedzieć, ale w tej chwili do pokoju zajrzał mężczyzna. Siostra natychmiast odwróciła się i zaczęła do niego szczebiotać. Dziewczynka utkwiła wzrok w ścianie. Szare mury milczały, ale było to o wiele lepsze od głupiego szczebiotu siostry. Twarde i zimne wykazywały teraz więcej zrozumienia dla Klaudii niż wszystkie otaczające ją żywe istoty. Przynajmniej nie ściszały głosu w jej towarzystwie i nie rzucały w jej stronę wylęknionego wzroku, jakby miała za chwilę spod poduszki wyciągnąć nóż i ponownie się ciachnąć. Mury nie zadawały pytań, do których odpowiedzi i tak nie chciały słyszeć. Były zimne, a to wydało się najmilsze rozpalonej w tej chwili Klaudii. A rozpalała ją wściekłość. - To moja młodsza siostra Klaudia – przedstawiła Siostra swojemu mężczyźnie. Klaudia odwróciła z grzeczności głowę i obdarzyła go łaskawym spojrzeniem. Przez głowę mignął jej dobrze zbudowany mężczyzna z cylindrem na głowie i maską nie wyrażającą niczego. Otrząsnęła się. Dosyć miała Rzeczywistości i swoich dziwnych snów. Najchętniej uciekłaby jak najdalej stąd. Tak jak stała, w samej koszuli nocnej. Przyjaciel Siostry jednak nie miał na sobie fraka oraz maski i na całe szczęście nie posiadał cylindra. W dodatku nie był nią zainteresowany w najmniejszym stopniu. Na Siostrę też nie zwracał większej uwagi. Bardziej absorbowały go jego buty, z których nieustannie coś strzepywał. - Jest pan chłopakiem mojej siostry czy po prostu świrem tak jak ja? – zapytała Klaudia. Mężczyzna przestał strzepywać kurz i spojrzał na nią. W pierwszej chwili przez jego twarz przebiegła furia, ale szybko się uspokoił i nawet uśmiechnął. - Osobą, której tak jak tobie nie pozwalają żyć, tak jak chce. – odparł z uśmiechem. – Na imię mam Gustaw, ale możesz się do mnie zwracać imieniem, które uważasz za najpiękniejsze. Zasługuję na to. Klaudia odwróciła się od zimnego muru. Ten człowiek może być niezłą rozrywką na najbliższe pięć minut. - Gdybym miała zwracać się do pana najpiękniejszym imieniem, musiałabym nazywać pana Roksaną, a tego chyba pan nie chce. W takim razie zostańmy przy Gustawie. - Jak sobie życzysz, nieudolna samobójczyni. - Gucio! – Siostra spojrzała na niego z przerażeniem. Była zdenerwowana, ale on jeszcze bardziej. - Powiedziałem ci już coś! Jeśli chcesz do mnie przychodzić, musisz mówić do mnie Gustaw! Nienawidzę zdrobnień! One ubezwłasnowolniają ludzi! Siostra przeraziła się i zamilkła. - Przychodzisz więc nie do mnie, ale do pana Gustawa? – zapytała Klaudia. - Nie, to nie tak! – zaprzeczyła – Po prostu, spotkałam go tu przypadkowo jak wpadałam sprawdzić, czy już się obudziłaś! Mówiąc szczerze – zaczerwieniła się – zakochałam się w nim od pierwszego wejrzenia. Planujemy się pobrać. - Klaudia to też całkiem niezłe imię – zastanawiał się Gustaw. – Gdybym był kobietą, wolałbym nosić imię Klaudia niż Roksana. Klaudii nie da się zdrobnić. - W rzeczy samej – Klaudia zdobyła się na lekki uśmiech. Ten człowiek, mimo całej swojej egoistycznej natury, był czarujący. Nic dziwnego, że Siostra się w nim zakochała. I naprawdę planowała ślub. Przynosiła Klaudii katalogi, pokazywała zdjęcia najmodniejszych sukien ślubnych i planowała listę gości. Mu to nie przeszkadzało. Jeśli chciała się z nim pobrać, to czemu nie. On nie miał nic przeciwko. Klaudii też to nie przeszkadzało. Była nawet zadowolona z takiego obrotu sprawy. Przychodzili do niej do pokoju, a ona wpatrywała się w ścianę. Psychiatrzy stwierdzili, że ślub będzie pozytywnym wydarzeniem i dodatnio wpłynie na psychikę Klaudii. Wykształceni lekarze, po ocenie posiłków spożywanych przez dziewczynę, określili, że podjęła próbę odebrania sobie życia po nagłym zerwaniu z chłopakiem po długoletnim związku. Nic tak nie podnosi na duchu młodej kobiety jak ślub i widok panny młodej w bieli. - Czy uważasz, że rodzice cię nie rozumieją? – zapytał w pewnej chwili lekarz. Klaudia podniosła głowę. Może po raz pierwszy spróbują jej wysłuchać, a nie będą nawijać jak najęci i wyciągać wnioski, że jest oportunistką ponieważ lubi szpinak. - Tak – pokiwała głową. Lekarz westchnął. Kolejny niezrozumiany nastolatek. Dlaczego nie może wreszcie zająć się czymś poważniejszym, a nie tylko tymi rozkapryszonymi, rozpieszczonymi dzieciakami. - Dlaczego tak uważasz? Czy nie okazują zainteresowania o twoje postępy w nauce, nie akceptują twojego chłopaka? - Nie – pokręciła głową. – Ja się dobrze uczę i oni są ze mnie zadowoleni. A chłopaka nie mam. - Acha – lekarz spojrzał na zegarek. – Opowiesz mi o tym? Oczywiście to bardzo dobrze, że się dobrze uczysz, wyglądasz na osobę…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Śniąca - Tango — czytnik · opowiadania