Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Erotyka · 6 min czytania

SOBOWTÓR

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Moja sława podobnie jak dwunasty wystrzał z ognistej armaty, pędzona zwykłą koleją losu jeszcze nie zabrzmiała Pamięć Pamięć, to urządzenie niezwykłe. To klucz otwierający przyszłość Dwa podstawowe moduły, zapis i odczyt. Przechowalnia nie zawsze przydatnych rupieci, jednocześnie obszar, o który toczy się nieustanny bój, pole, którym władając, można zabijać na wiele sposobów pomnażając przy tym osobistą sławę i fortunę. Pamięć w hierarchii powyżej czwartego wymiaru, zamazuje się, bezboleśnie znikają obrazy całych dostępnych dotąd połaci danych, jeśli zdołasz kiedyś tam dotrzeć wkrótce zapomnisz o tym, co było, choćby twój pobyt tam, przekraczał szybkość urojoną. Jeśli w tym odległym miejscu cokolwiek dajesz, otrzymujesz w zamian paragon i zazdrośnie strzeżesz tej wartości. Jeśli coś bierzesz, szerokim łukiem omijasz dwa słowa – dług wdzięczności. Jeśli przebaczasz, zachowaj dowód na swoje przebaczanie...Dowód choćby najdrobniejszy.

Nasze trwanie, stwierdzamy własnym dotykiem, dotykając czoła, ramion, dotykając stopy, któż nie zna dręczącego bólu zęba? Czując nektar przygody wysuwamy język, wciągając w nozdrza woń wszechświata i szelest pachnących świeżą farbą,autentycznych banknotów, banknotów posiadających wszystkie zabezpieczenia.Za ich wartość spełniamy godnie swe codzienne powinności - wobec kogo?... lub, czego? Wychodzimy naprzeciw samym sobie, tłumacząc nieśmiało swoją niegodziwość, zawiniętą w przezroczysty papierek skrupułów, który jest jak świeża mięta. Nie masz wrogów. Ale tuż za tobą skrada się twój sobowtór. Nie wierzysz w to, bo tak jest wygodniej. Mówię ci o tym, choć wiem, że powielenie tej myśli nie przysporzy mi niczyjej sympatii. Ty i On potrzebujecie siebie, trwając jak iskra zarażona płomieniem lub daleka pochodnia, Lub męka Mówię ci o tym, zapamiętaj. Ja Niewolnica Codziennie Wstając rano Obmywam twarz A Nocny koszmar jak zwiędły liść Spada Czyniąc mnie wolną

Widziałam cię Cisnąłeś swój kamień W otchłanie przeznaczenia Stamtąd jeszcze nikt nie powrócił do domu Dlaczego wzgardziłeś moją miłością? Teraz Stoisz na uboczu ze spuszczoną głową Szukając popiołu by oprószyć swe skronie Dzisiaj Wybaczam ci Mój Anioł Niech też ci wybaczy. Kreska twojego życia przebiega ponad to, co jest zapisane w twojej pamięci Idzie tuż za tobą lub oddala się i ginie w mrokach czasu, lecz wciąż istnieje, w oczekiwaniu na twój powrót. Myślisz, - oto jest mój sobowtór, a on wiedząc, że się nie spóźnisz z drwiną cię powita

Dokąd zmierzasz Spoglądając w niebo Bojaźliwie Spoglądając w lustro Czy ta panna, która tam stoi to ja? Jesteśmy blisko siebie Tak, blisko, że można porozmawiać Czytać z wyrazu twarzy Kurcze – nie patrz tak na mnie

Na horyzoncie jasny płomień wzbija się i unosi wysoko Jak pojedyncze dobre słowo, pośród wielu niegodziwości złorzeczeń i bólu Oboje brniecie przez pył wiecznego poszukiwania Towarzyszy wam samotność, obrzękłe stopy i odrobina milczenia

Zgubi

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
SOBOWTÓR — czytnik · opowiadania