Inne · 3 min czytania
Sokół
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Coraz dziwniejsze sytuacje, coraz większe zaskoczenie. Wstyd, radość, cud, nadzieja na zbawienie. Takie są fakty, takie jest myślenie, nie wystarczy już głową skinienie. Nie poznaję siebie, ukrywam głowę w swoim lirycznym niebie. Nie wiem, w którą stronę pobiec, wszystko pokryte śniegiem. Nie wiem, co mam robić; zostać? wracać na ziemię? Brak przeczucia. Czy to rosną, czy się zatrzymały moje uczucia? Czy to litość i stawiam słowa bez wyczucia…? Zero kalkulacji. To nowy dzień, nowe myśli, Nowe kamienie na drodze ukryte pod liśćmi. Masz do mnie jakieś ‘halo?’ to mi pocztą wyślij, albo powiedz prosto w twarz. Tylko czy cię na to stać, czy odwagę masz? Widzę, że prócz chamstwa innych sposobów nie znasz. Masz za krótkie nogi, a do tych wysokich się pchasz. Bez skutku. Lecz czy świat nie jest pełen smutku? I cierpienia. Ba! Trzeba się uśmiechać, trzeba w tym cokolwiek zmieniać. A jeśli będziesz te same zagrania ciągle powielać, To w końcu odeprze atak obrona przeciwnika, nieprzyjaciela. Karty historii zaczniesz wybielać. Po co komu ludzi tłum, wielki szum? Ja potrzebuję jedynie przyjaciela i w butelce rum. Tyle na początek. Trzeba od czegoś zacząć, mieć pomysł na opowieści wątek. Na miejsce akcji; jakiś miły,…