Przyjaźń · 4 min czytania
Solange...
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Nastał kolejny zimowy dzień. Kolejny dzień pełen cierpienia. Solange wstała z łóżka i poszła do łazienki. "Znowu wyglądam okropnie" - pomyślała. Starała się jakoś ułożyć sterczące na wszystkie strony włosy, zatuszować cienie pod oczami, które nie znikały już od kilku tygodni... Nagle usłyszała dzwonek do dzrzwi, powoli powlokła się w stronę przedpokoju i uchyliła je niechętnie. Do holu wpadła jak burza jej najlepsza przyjaciółka. - Cześć! - Krzyknęła z szerokim uśmiechem na ustach - Czas żebyś trochę zmieniła styl życia... - Kaśka, nie mam ochoty na żarty...naprawde nie jestem w nastroju..-odpowiedziała jej głosem ponurym jak barokowa muzyka. - Sol, nie mogę na Ciebie patrzeć, co się z Toba stało? Zrób mu na złość! Chodź uczynię z Ciebie bóstwo, zobaczysz padnie z zazdrości! - Kasiu, dzięki za dobre chęci, ale ja nie jestem bóstwem i nie da się tego zmienić. Zresztą po co ja mam wychodzić z domu, nie chcę ludzi straszyć... - Sol, proszę Cię, zamknij się i jeśli jest ci to tak bardzo obojętne to oddaj się w moje ręce ok? Chyba Ci jeszcze nigdy nie wyrządziłam krzywdy? - Niech Ci będzie, ale i tak mi to nastroju nie poprawi... Poszły obydwie do salonu, gdzie Kaśka zaczęła wyciągać kosmetyki i ubrania ze swojej dużej torby w kropki. Rozłożyła wszystko równo na kanapie i podziwiała swoje dzieło z uśmiechem zadowolenia na twarzy, Solange niechętnie spojrzała na rozłożone ubrania i krzyknęła z przestrachu: - Jeśli chcesz zebym się w to ubrała to ja ci mówię że sie nie dam. - Sol, obiecałaś - oddaj się w moje ręcę, a jeśli efekt całośći Cię nie zadowoli to zostaniesz w domu w swoim czanrym dresie, ok? Solange przytaknęła głową niechętnie i przyglądała się tylko jak Kaśka dobiera poszczególne częśći garderoby, od czasu do czasu zerkając w jej stronę... - Myślę, że to będzie ok - powiedziała, wskazując na czerwoną mini w