Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Filozofia · 3 min czytania

Spacer nad tęczą

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

„Spacer nad tęczą” – Katarzyna A. Orlińska

Nagły błysk poraził mi oczy, przymrużyłam je, po czym uśmiechnęłam się lekko. Tak, uśmiechnęłam się do niej, nieświadoma tego, co może mnie czekać. A ona zamrugała szybko powiekami, raz i drugi. Leżałam w wysokiej, soczyście zielonej trawie. Moje dolne kończyny zostały związane sznurem, boleśnie wpijającym się w ciało. Ręce zaś miałam rozkrzyżowane, a nadgarstki wciśnięte jej dłońmi w ziemię. Czułam na plecach zimną nierówność trawy, a nad sobą kwaśny oddech dziewczyny. Nóż w jej białych, zdrowych zębach błyszczał, rozświetlony mnóstwem refleksów ostatnich słonecznych promieni. Uśmiechałam się przez cały ten czas, kiedy rzuciła mnie na ziemię, po czym błyskawicznie skrępowała mi nogi. Teraz dziwna istota pociągnęła moje ręce wysoko, aż za głowę. Prawie słyszałam trzask wyrywanych ze stawów kości, pękających ścięgien, zalewającej wszystko krwi. Chciałam się drwiąco uśmiechnąć, na przekór wszystkiemu, ale usta wykrzywiły się w grymasie bólu. Prześladowczyni skorzystała z okazji, wepchnąwszy między rozwarte szczęki kawałek brudnej szmaty, a przeguby mocno ścisnęła sznurem. Ujęła sztylet w dłonie i przez chwilę bawiła się nim z niewinnym uśmieszkiem. Zadrżałam. Spadł deszcz. Niespodziewana ulewa zmoczyła nam włosy, ubrania, woda spływała ze skóry. Zamknęłam oczy. Deszcz przestał padać równie nagle, jak się zaczął. Na bezkresnym błękicie...…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%