Dla dzieci · 6 min czytania
Spacer po lesie
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Jak co rano tej wiosny, słodkie promienie słoneczne wdzierały się między zasłonkami, do pokoiku dziewczynki. Złośliwym , ale jakże subtelnym muśnięciem promieni budziły jeszcze zapyziałą od dziecięcych snów rumianą buźkę. Z kuchni czuć było już zapach kakao i świeżych bułeczek z dżemem truskawkowym. –Jeszcze chwilę- pomyślała Lenka drocząc się z porannym słońcem. Za oknem śpiew ptaków i szum rosnącej przy nim, kwitnącej już jabłoni. Dzień tak piękny , że przerastał wszelkie oczekiwania małej łowczyni przygód. Jasne włoski zaplecione w dwa warkocze i oczka o głębszym błękicie niż błękit nieba, zielona sukienka i plecak w kształcie Kubusia Puchatka , to cała Lenka. Nieustraszona łowczyni przygód. Zerwała się z łóżka i o bosych stópkach pobiegła do kuchni. Bracia już kończyli śniadanie dyskutując przy tym zażarcie, z nich też były niezłe ziółka. Wczoraj Mama obiecała dziewczynce spacer do lasu. W wybujałej wyobraźni dziecka działo się tyle, że przeciętny dorosły nie zdołałby tego ogarnąć. Z tego też powodu szykowała się od rana. W plecak zapakowała Lolę, bo przecież bez lalki Loli taka wyprawa nie może się udać. Wzięła też słoik powideł i dwie bułeczki, żeby Mama też mogła przekąsić coś po drodze. –jesteś gotowa?- krzyczała już z podwórka Pani Ania-Mama Lenki. W tym czasie Lenka pakowała ostatnie, jej zdaniem niezbędne rzeczy, bo po co komu płyta CD? No nic, widocznie była jej potrzebna. Wyszła na schody i zaciągnęła się świeżym powietrzem, wyglądając przy tym jak z filmu. –Chodź już Kochanie, przed nami długa droga.- powiedziała rozbawiona zachowaniem córki, Mama. Dochodząc do lasu zobaczyły drogę wyglądającą jak z bajki. Nad drogą pochylały się korony drzew ,jakby oddawały jej pokłony, a na jej brzegach rosły piękne przylaszczki i niezapominajki. Gdzieś nieopodal przebiegła łania z młodymi i bokiem czmychnął rudy jak włosy Loli lisek. Śpiew ptaków dopełniał cały obraz, jakby go jeszcze bardziej ożywił. Obie stały przed tym wejściem zdumione i zachwycone. –Wchodzimy, chodź Mamuś!- krzyknęła Lenka ciągnąc za rękę Mamę. To było niesamowite. Droga ciągnęła się kilometrami i nie było widać jej końca, ani końca tego piękna, które otaczało je obie. Lenka wyciągnęła z plecaczka kocyk i rozłożyła go do zaplanowanego przez siebie pikniku. –Mam też bułeczkę dla ciebie- powiedziała zwracając się do Mamy. Po paru minutach wyciągnęła zabraną wcześniej przez siebie płytę i postanowiła nagrać wszystko to ,co działo się wokół niej. Rozbawiło to bardzo zdziwioną zachowaniem małej Lenki Mamę. –Kochanie, ale to przecież niemożliwe, nie masz nawet magnetofonu, a co dopiero kamery-. Lenka spojrzała czułym wzrokiem na Mamę. – wszystko jest możliwe Mamusiu, jestem dzieckiem, dlatego wszystko jest możliwe-. Powiedziała to, i pobiegła przed siebie drogą, kręcąc się i podskakując. Podrzucała do góry płytę i śpiewała piosenkę o lesie, której nauczyła się od babci. –„przybądź do mnie duchu lasu, przybądź, zatańcz ze mną, narobimy tu hałasu,