Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Fantasy · 22 min czytania

Spełnione marzenia

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

W małej miejscowości mieszkały trzy dziewczyny, które uwielbiały swoje towarzystwo i każdą wolną chwilę spędzały razem. Były rówieśniczkami. Od podstawówki chodziły do jednej klasy, razem przeżywały swoje problemy, pierwsze miłości, nowo poznane sympatie. Układało im się bardzo dobrze. Zżyli się od czasu pójścia do gimnazjum, lecz za kilka tygodni miał przyjść czas, w którym się rozstaną. Ten okres zapoczątkować miało pójście do liceum. Oczywiście nastolatki nie uczyły się tak samo. Jedna była zdolniejsza, lecz miała problem z nawiązaniem nowych kontaktów, a druga była duszą towarzystwa, jednocześnie olewająca naukę. Z racji tego nie mogły pójść wszystkie do tej samej szkoły. Martwiły się, że gdy każda wybierze swoją drogę, nie będą miały już dla siebie czasu.

Ostatnie lato spędziły tylko w swoim towarzystwie. W pierwsze dwa tygodnie były w Karpaczu, na kolonii. Tam były wszystkie razem w pokoju, co się zawsze zdarzało na wycieczkach. Do swojej paczki nie dopuszczali nikogo poza dwoma chłopakami, z którymi spędzali wszystkie wolne chwile. Nie byli to chłopacy, w których się kochali lecz przyjaciele. Pewnie wiele osób pomyśli sobie teraz, że przyjaźń damsko-męska nie istnieje. U nich było zupełnie inaczej. Faktem jest, że wiele osób szczególnie ze szkoły podejrzewało że Lena chodzi z Wojtkiem, gdyż mieszkali obok siebie i zawsze, niezależnie od tego czy idą do sklepu za rogiem, czy do innego miasta, zawsze po siebie przychodzili. Mieli oczywiście pełno wspólnych tematów, a także zainteresowań.

Następne dni spędziły w odziedziczonym przez rodziców Leny, starym domu. Lena właśnie była tą dziewczyną dla której liczyła się tylko nauka. Ona nie martwiła się tym, że nie umie nawiązywać kontaktów z innymi ludźmi. Była bardzo ładna. Miała ciemna włosy i karnacje, brązowe oczy, długie nogi i nieziemskie ciuchy, na które dużo chłopaków zwracało uwagę. Ona jednak nie uważała siebie za atrakcyjną kobietę i każdy wzrok chłopaka traktowała jak głupi żart. Rówieśniczki często dokuczały jej mówiąc że jest gruba i brzydka lecz w głębi serca wiedziały, że jest niesamowitą dziewczyną z przecudownym charakterem. Może i przez jej przyjaciółki miała niską samoocenę. Oczywiście nie uważajcie ją za osobę, której nikt się nie podoba i poza nauką nic nie widzi. Wręcz przeciwnie od dwóch lat jest ślepo zakochana w chłopaku, który w ogóle do niej nie pasuje. Jest niższy od niej, nie ubiera się tak wystrzałowo jak ona i wcale dobrze się nie uczy. Jej to jednak nie przeszkadza, dla niej jest ideałem. Lecz on nie wie, że Lenie tak bardzo się podoba. Nigdy nikomu nawet swoim najlepszym koleżanką nie powiedziała o swoim uczuciu do niego. Jemu samemu boi się powiedzieć. Najbardziej boi się odrzucenia z jego strony. Wolała go spotykać i patrzeć na niego z myślą, że może jeszcze jest jakaś nadzieją, aby byli razem niż patrzeć ze spuszczoną głową na chłopaka, który dał jej kosza. Rodziców miała całkiem fajnych. Zawsze w najtrudniejszych sytuacjach jej pomagali oraz wspaniałych dziadków, z którymi spędzała dużo czasu na rozmawianiu i rozmyślaniu o przyszłości. Wszyscy z jej rodziny byli z niej bardzo dumni, z jej wyników w szkole i z energii, która od niej czerpali. Dom ten odziedziczyli po prapradziadkach Leny. Stoi on od ponad dwustu lat w nienaruszonym stanie. Można powiedzieć, że był to zabytek. Nic dziwnego, że rodzice Leny nie chcieli w nim mieszkać, ponieważ bali się, że gdy będą spać spadnie na nich przestarzała belka, która mogłaby ich zabić.

Lena i pozostałe dziewczyny w pewien ciepły poranek wstały szybciej, gdyż chciały wejść na strych, w którym znajdowały się zabytkowe rzeczy i zdjęcia. Miały zamiar obejrzeć wszystko przed pobudką rodziców, gdyż oni krzyczeliby na nich, że łażą po strychu i przewracają antyki. Lecz znalazły tam coś niezwykłego, coś co diametralnie wywróciło do góry nogami ich dotychczasowe życie.

Ten przedmiot, a dokładniej kryjówkę, w której się on znajdował znalazła Amelia. Stanęła na kawałku podłogi, który wydał jej się niezwykle dziwny.

Opowiem teraz kawałek historii Amelii. Była to dziewczyna bardzo inteligentna. Nie musiała przesiadywać nad książkami, jak to wiele osób z jej szkoły robiło. Ona w mig wszystko zapamiętywała i rozumiała. Wszyscy jej zazdrościli fantastycznej znajomości języka angielskiego i hiszpańskiego. Ten ostatni język był jej ojczystym. Urodziła się w bardzo pięknej prowincji Hiszpanii, gdzie przez rok mieszkała jej mama i biologiczny ojciec. Matka była polką, która pod wpływem przystojnego latynosa pojechała za nim do jego kraju. Potem jak to często w życiu bywa, zaszła z nim w ciążę. Tak oto po dziewięciu cudownych z nowo poznanym mężczyzną, miesiącach, urodziła się Amelia. Odziedziczyła po swoim tacie wszystko. Ten sam kolor skóry, nos, oczy, te same włosy, nawet charakter miała po nim, co jej mama opowiedziała dziewczyną, gdyż one osobiście nie znają Chucka, gdyż nigdy nie zjawił się w Polsce. Zawsze to zastanawiało dziewczyny, czy aby biologiczny tata nigdy nie chciał ujrzeć swojego dziecka? Dlaczego są na świecie tacy ludzie, którzy wyrządzają tylko same krzywdy, a uczucia i miłość dla nich się w ogóle nie liczy? Po porodzie Amelii, jej ojciec okazał się zimnym draniem, zdradzając Beatkę- matkę dziewczyny. Ona bardzo to przeżyła. Na początku była kompletnie załamana. Nie miała dostępu do pieniędzy, które chciała przeznaczyć na opiekę nad dzieckiem. Dobrze wiecie, że pieluchy i mleko trochę kosztuje, a młodą matkę, która nie ma żadnego doświadczenia w pracowaniu wszystko nagle przerosło. Wzięła się w garść i zadzwoniła do swoich rodziców. Opowiedziała im całą historię jaką spotkała na swojej drodze. Oni od samego początku byli przeciwni temu związkowi lecz w potrzebie nigdy nie zostawili nikogo i tego dnia także nie zawiedli swojej córki. Powiedzieli jej, że ma natychmiast spakować się, wrócić do ojczyny i tam żyć szczęśliwie z dzieckiem, nie martwiąc się o jej przyszłość. Tak więc przez te wydarzenia w dobrobycie wychowała się Amelia, która dotychczas nie miała żadnego kontaktu z ojcem. Widziała go jedynie przez stare zdjęcia, które pokazała jej matka.

Wrócę teraz do faktów, które działy się na strychu. Dziewczyna stanąwszy na kawałku starej podłogi poczuła pod stopami coś dziwnego. Uklękła przy tym i znalazła zardzewiałą klamkę. Zawołała pozostałe dziewczyny, które szybko podbiegły . Wszystkich zaskoczyło pojawienie się nieznanego przedmiotu w takim domu. Były ciekawe co jest w środku. Od razu chwyciły za klamkę i otworzyły dobrze schowane drzwiczki. W środku nich znajdowała się mała skrzynia, a w niej kula, podobna do tej którą używali w bajkach wiedźmy. Przyjaciółki nie wierzyły z racji wieku w takie zabobony lecz przez to co ich w późniejszym czasie spotkało, swoje przekonanie o czarnej magii zmienili w stu procentach. Postanowiły na razie nie mówić o swojej zdobyczy rodzicom Amelii. Dokładnie zamknęli skrzynię i drzwiczki i szybko usunęły się ze strychu, wcale nie pamiętając o zdjęciach, które chciały obejrzeć.

Zauważyły, że rodzice już wstali i szykują śniadanie, ponieważ był to ostatni dzień, który mieli spędzić w tym domu. Pobiegły prędko do pokoju i szepcząc z kulą w ręku, obmyślały plan. Zapakowały ostrożnie w gazety swój przedmiot i schowały do torby. Solange zaoferowała dziewczyną zaopiekowanie się kulą w drodze do domu i w pierwszych dniach w mieście. Dziewczyny bez najmniejszych zastanowień zgodziły się na to. Po 10 minutach rodzice zawołali je na śniadanie….

Śniadanie przebiegło w milczeniu. Koleżanki zastanawiały się skąd kula wzięła się na strychu i co z nią zrobią. Mamę Amelii trochę zaniepokoiło ciche zachowywanie się dziewczyn lecz pozostawiła to dla siebie.

W drodze domu także panowała niezręczna cisza. Przyjaciółki nie chciały przy rodzicach opowiadać o wydarzeniach na strychu.

Po przyjeździe każda poszła do swojego domu. Mijały rodziców, którzy jak to rodzice chcieli dowiedzieć się wszystkiego o spędzonych wakacjach córek. One jednak szybko gnały do swoich pokoi, aby dorwać do ręki komputer i wejść na chat. Tam mogły swobodnie wypowiadać się nie przejmując się, że ktoś usłyszy co do siebie mówią o nowej tajemnicy. Postanowiły z samego rana pójść w ich ulubione miejsce na środku plaży. Zawsze tam przychodziły, gdy trapiło je coś złego. Tam mogły opowiadać dowoli swoje historie, doradzać sobie nawzajem. Było to ich sekretne miejsce, o którym nikt nie wiedział.

Zgodnie z obietnicą następnego ranka wszystkie cztery były już na miejscu. Solange zabrała z domu kulę, którą chowała przed rodzicami i siostrą, która była strasznie wszystkiego ciekawa. Solange to najmłodsza z trójki przyjaciół. Urodziła się w grudniu, a pozostałe dziewczyny dziwnym trafem w marcu. Czuła się odepchnięta ze względu na swoje pochodzenie. Mianowicie urodziła się w niezamożnej rodzinie. Miała pięcioro rodzeństwa i psa, a na utrzymanie całej rodziny stała tylko mama, która pracowała od rana do wieczora. Prawie wcale nie miała czasu dla swoich dzieci. Gdy przychodziła do domu jej pociechy już spały, a ona sama była zmęczona. Solange źle czuła się z tym, że matka sama wychowuje siedmioosobową rodzinę i w weekendy dorabiała na sprzątaniu w miejscowym hotelu.

Dziewczyny usiadły w kółku pod wielkim drzewem, który dawał im cień w upalny dzień. Postawiły kulę w środku koła. Patrzały się na nią jak głupie myśląc co ona robiła zamknięta na strychu i pewnie nie ujrzawszy światła dziennego przez kilkadziesiąt lat. Były bardzo podekscytowane tą sprawą. Lena wpadła na pomyśl, że ta kula może okazać się kulą spełniającą życzenia. Dziewczyną bardzo się to spodobało, gdyż lubiły wychodzić w przyszłość i marzyć. Złapały się za ręce, zamknęły oczu i każda pomyślała jedno życzenie. Po chwili popatrzały na siebie i wybuchły śmiechem. Doskonale wiedzieli, że ich życzenia nie spełnią się, ponieważ kula nie miała takiej mocy.

Dobiegała już późna pora . Przyjaciółki owinęły przedmiot w koc i schowały ją za drzewem. Doskonale wiedziały, że nikt jej nie ukradnie, gdyż mało kto tędy przechodził. Wszystkie udały się z uśmiechem na twarzy do domu z nadzieją, że może ich marzenia kiedyś naprawdę się spełnią….

Nastał następny ranek. Nieoczekiwanie do drzwi Solange zadzwonił listonosz, który miał w ręku list zaadresowany specjalnie dla niej. Ona zdziwiła się, gdyż mało kto pisał do niej listy i znaczek pochodził z Nowego Jorku. Natychmiast przypomniała sobie wczorajszą rozmowę z przyjaciółkami, kulę i spełnianie życzeń. Jej życzeniem było zdobyć bilet na koncert Lil Wayna w Nowym Jorku. Wiedziała, że to marzenia nigdy się nie spełni, gdyż jej rodzina ledwo co wiążę koniec z końcem i nie ma pieniędzy na wyjazd do Ameryki, a tym bardziej na pójście na koncert tak wielkiej gwiazdy muzyki.

Z uśmiechem, a zarazem przerażeniem zamknęła drzwi po kurierze i szybko pobiegła do swojego pokoju aby w spokoju przeczytać list.

Był on niesamowity. W…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Spełnione marzenia — czytnik · opowiadania